Choroby pomidorów i ziemniaków. Zaraza ziemniaczana i mączniak rzekomy - jak z nimi walczyć

Zaraza ziemniaczana na ziemniaku i pomidorze oraz mączniak rzekomy ogórka to choroby bardzo do siebie zbliżone. Wszystkie są powodowane przez organizmy, które w rzeczywistości nie są typowymi grzybami choć w powszechnym przekonaniu tak właśnie się je klasyfikuje.
Ich rozwój w bardzo dużym stopniu jest uzależniony od warunków pogodowym i wszystkie, w sprzyjających dla siebie warunkach, są w stanie doprowadzić do całkowitego zniszczenia roślin. Na ziemniakach zaraza ziemniaczana powoduje zniszczenie naci i brązowienie miąższu bulw, natomiast na pomidorach rozległe, brązowe plamy na owocach, liściach i łodygach. Z kolei mączniak rzekomy atakuje głównie liście ogórka, które z czasem żółkną i brązowieją, a wkrótce zasycha cała roślina.

Zaraza ziemniaczana jest chorobą, która występuje w większym nasileniu w warunkach klimatu umiarkowanego szczególnie w lata wilgotne, chłodne i deszczowe. Mączniakowi rzekomemu ogórka sprzyjają natomiast chłodne i wilgotne noce oraz słoneczne dni.

Na samym początku infekcji pierwsze objawy porażenia nie są łatwo rozpoznawalne. Sygnałem wskazującym na obecność tych chorób jest występowanie na powierzchni liści charakterystycznych tłustych, oliwkowych i prześwitujących plam oraz towarzyszącej im grzybni po spodniej stronie liścia. Z reguły grzybnia ta jest niepozorna, słabo widoczna i pojawia się przede wszystkim na obrzeżach plam i to wyłącznie w warunkach wysokiej wilgotności. Często można ja zaobserwować wczesnym rankiem, a po południu jest już niewidoczna.

W przypadku mączniaka rzekomego ogórka plamy chorobowe są wyraźnie kanciaste, ograniczone nerwami liści. Jedyne z czym plamy te można łatwo pomylić to z objawami spowodowanymi przez bakterie, a konkretnie bakteryjną obwódkową plamistością liści. Czynnikiem odróżniającym obydwie choroby jest właśnie obecność delikatnego nalotu mączniaka rzekomego, o fioletowym odcieniu, widocznego po spodniej stronie liści. Ponieważ nalot ten tworzy się głównie podczas wilgotnej pogody stąd dla pewności można podejrzany kawałek liścia włożyć do foliowego woreczka lub szklanego słoika z dodatkiem waty nasączonej wodą i odstawić w ciepłe miejsce. Takie warunki "wymuszają" pojawienie się charakterystycznych objawów. W przypadku plamistości bakteryjnej zamiast nalotu, w obrębie plam powinny pojawić się kleiste wycieki bakteryjnego śluzu... albo nic nie będzie widać.

W taki sam sposób można odróżnić obecność zarazy ziemniaczanej na ziemniaku od choroby, która w początkowym stadium może być z nią często mylona czyli alternariozy. W przypadku tego organizmu dodatkową cechą diagnostyczną jest struktura plam. W przeciwieństwie do tych powodowanych przez zarazę są one suche i szorstkie w dotyku, a grzybnia w ich obrębie rozrasta się tworząc wzór tarczy strzelniczej z naprzemiennie występującymi jaśniejszymi i ciemniejszymi warstwami. Warto również pamiętać, ze alternarioza częściej stanowi problem w lata suche i ciepłe czyli w warunkach nieco odmiennych od tych sprzyjających rozwojowi zarazy ziemniaczanej.

Pobudzanie objawów chorobowych poprzez wkładanie fragmentów roślin do foliowego worka czy szczelnie zamkniętego słoika ma również znaczenie nie tylko dla poprawnego rozróżniania objawów chorobowych. W ten sposób przyspieszamy rozwój chorób, symptomy których mogą pojawić się szybciej niż na roślinach rosnących w przydomowych ogródkach czy na działkach. Grzybnia mączniaka rzekomego na ogórkach czy zarazy ziemniaczanej na ziemniakach i pomidorach, obecność której została przez nas przyspieszona, jest doskonałym sygnałem wskazującym na konieczność jak najszybszego wykonania zabiegów chemicznych. Pojawienie się takich symptomów na roślinach rosnących w ogródkach warzywnych nie przekreśla oczywiście możliwości ochrony, ale stanowi już sygnał, że pierwsze zabiegi będą nieco spóźnione i ochrona może być trudniejsza.

Jak wiadomo obecność widocznej gołym okiem grzybni świadczy już o pewnym stopniu zaawansowania chorób. W tym momencie, w wyniku rozsiewania się zarodników, choroby już rozprzestrzeniają się na sąsiednie jeszcze zdrowe rośliny. W warunkach wilgotnej i chłodnej pogody ich rozwój, a w szczególności zarazy, będzie postępował bardzo szybko. W tej sytuacji należy przynajmniej dwu- trzy- krotnie zastosować dobre środki grzybobójcze, o działaniu interwencyjnym, które poradzą sobie z grzybnią, która już wnika albo w niedługim czasie będzie wnikać do roślin. Do takich środków z pewnością należy Infinito 687,5 SC stosowany w ochronie ziemniaka oraz Midex 711,9 WG , który możemy wykorzystać w ochronie pomidora i ogórka. Wykonanie serii takich zabiegów, w początkowym okresie rozwoju choroby, kiedy plam nie jest jeszcze dużo, a od dostrzeżenia grzybni nie minęło wiele czasu, daje dużą szansę na skuteczna ochronę. Zarówno Midex 711,9 WG jak i Infinito 687,5 SC bardzo silnie ograniczają zarodnikowanie oraz kiełkowanie zarodników przez co skutecznie hamują rozprzestrzenianie się choroby na sąsiednie rośliny, nawet przy nieco spóźnionych zabiegach.

Dla większej pewności zabiegi interwencyjne przeciwko zarazie warto wspomóc wcześniej przeprowadzonymi opryskami profilaktycznymi przy użyciu Antracolu 70 WG lub Mildexu 711,9 WG , który również można stosować profilaktycznie. Stosowanie tych dodatkowych zabiegów w lata o małym natężeniu chorób może w ogóle nie dopuścić do pojawienia się plam na powierzchni liści, a w lata sprzyjające ich rozwojowi bardzo ogranicza liczbę plam. Praktycznie cała zasada skutecznej ochrony sprowadza się do ograniczenia występowania pierwszych ognisk zarazy czy mączniaka rzekomego bądź do jak najszybszego ich "wypalenia" w momencie kiedy już wystąpią.

W rzeczywistości trudno jest w warunkach amatorskich ustalić terminy, w których poszczególne choroby będą miały swój początek, co w dużym stopniu ułatwiłoby stosowanie pierwszych zabiegów. Pozostaje więc liczyć na własne doświadczenie i może nieco na intuicję. W każdym bądź razie nie będzie wielkim błędem zastosować dla pewności jeden czy dwa zabiegi profilaktyczne więcej. Jest to i tak o wiele lepsze niż czekanie na pojawienie się pierwszych ognisk choroby. Trzeba bowiem pamiętać, że wystarczy wtedy kilka deszczowych dni, kiedy opryskiwanie nie będzie praktycznie możliwe, w wtedy możemy jedynie obejść się smakiem.



Więcej o: