Niezależny jeż

Kto nie chciałby mieć jeża w ogrodzie! Możemy mu stworzyć sprzyjające warunki, ale o jeża na własność będzie trudno...
Pewnego dnia jadłem śniadanie, zerkając przez okno. Nagle moim oczom ukazał się widok, który spowodował, że zakrztusiłem się kawą. Przez nasz ogród wędrowała jeżowa mama, a za nią tuptało kilka maluchów. Widok urzekający i unikalny. Jeże są zwierzętami nocnymi. Zwykle dopiero wtedy, gdy zapada zmierzch, ruszają na poszukiwanie swoich przysmaków, czyli owadów, ślimaków, gryzoni, gadów, płazów, owoców oraz pewnego, zupełnie nowego rodzaju jedzenia, o którym za chwilę.

Pewnie chcielibyście wiedzieć, jak urządzić ogród przyjazny jeżom. Otóż w takim ogrodzie na pewno nie możemy stosować żadnej chemii. Używanie kosiarki trzeba ograniczyć tylko do niektórych miejsc, a kosić należy powoli i ostrożnie. Myślę, że wiele jeży zostaje poranionych właśnie w czasie koszenia. No i trzeba zapewnić im miejsca, gdzie nic nie robimy. Gdzie składamy gałęzie, liście i skoszoną trawę. Chodzi o to, by mogły się tam kryć, wychowywać młode, które z początku mają miękkie, małe i białe igły.

No i w takich miejscach jeże mogą się ułożyć do zimowego snu. Zaczyna się on w październiku i jest poprzedzony obżarstwem w sierpniu i we wrześniu. Jeże śpią naprawdę twardo, w specjalnym gnieździe z suchych traw i mchów. Temperatura ich ciała spada z 34 stopni do zaledwie czterech, a liczba uderzeń serca zmniejsza się ze 190 do 20 na minutę. Wszystko dlatego, że podczas snu nie jedzą i muszą jakoś oszczędzać energię.

Sen zimowy kończy się w kwietniu i niemal od razu jeże zaczynają poszukiwać czegoś do zjedzenia. To nie jest ani łatwe, ani proste i jeden ogródek może im nie wystarczyć. Według brytyjskich badań w ciągu nocy samiec potrafi zbadać teren do 25 hektarów, a samica do 10. Oznacza, to, że "nasz" jeż może mieszkać przynajmniej w kilku ogrodach albo inaczej - może on być tak naprawdę wieloma jeżami. Jeża nie da się zatrzymać i przywiązać do jednego miejsca! Za to na pewno, jeżeli chcemy mieć go w ogrodzie, nie możemy budować szczelnych płotów, pod którymi nie ma żadnych szpar, aby zwierzę mogło się przecisnąć.

Na koniec wrócę do tego nowego rodzaju jedzenia, o którym wspomniałem na początku. Jeże w zachodniej Europie odkryły je już dawno, a nasze - sądząc z listów, jakie otrzymuję od Czytelników - ostatnio także w nim zasmakowały. Nie mam na myśli mleka, które jeżom szkodzi! Chodzi o śmieci i resztki. Jeż potrafi rozerwać plastikowy worek, jeżeli poczuje coś smacznego. Interesuje się także tym, co zostawiamy dla naszych pupili, czyli psów i kotów. Jeże zorientowały się, że zawartość misek Burków, Maksów i Mruczysiów to świetny pokarm. Nie trzeba się nabiegać, aby go znaleźć, i jest go często pod dostatkiem. Mało który pies, a tym bardziej kot potrafi odpędzić od miski takiego kolczastego intruza. Jeże korzystają, a my - zamiast skazywać naszego pupila na konfrontację z kolcami - możemy po prostu postawić gdzieś dalej oddzielną miseczkę dla jeża. Nadaje się dla niego kocia karma z puszek oraz sucha, pod warunkiem że ją odpowiednio namoczymy. Takie dokarmianie jeży jest całkiem popularne w Wielkiej Brytanii. Ważne jednak, żeby z tym nie przesadzać i jeżom podawać tylko niewielkie ilości sztucznego pokarmu. Po prostu owady, ślimaki, dżdżownice płazy i gryzonie są dla nich o wiele zdrowsze.

Więcej o: