Niezwykły obraz z kwiatami w wazonie

Dzięki kunsztowi Andreasa Stecha, jesteśmy dziś w stanie odczytać choroby, na które zapadały cebulki tulipanów w XVII wieku.
Nieznane dzieło wybitnego mistrza pokazane po raz pierwszy 14 lutego na wystawie w Muzeum Wojska Polskiego przedstawia bukiet kwiatów w wazonie. Początkowo autor obrazu był nieznany, podczas zdejmowania werniksu - konserwatorka Aldona Kamińska odkryła sygnaturę. Brakowało w niej jednak liter. Na szczęście kuratorka wszczęła dziennikarskie śledztwo. I tak po nitce do kłębka, odkryła autora obrazu : Andreasa Stecha -malarza u którego zamawiał Jan III Sobieski - co potwierdziła prof. Teresa Grzybkowska. Na obrazie w wazonie znajdują się między innymi tulipany, nazwane papuzimi. Są postrzępione i mają efektowne smugi. Po konsultacjach z dr Haliną Galerą z Zakładu Ekologii Roślin Uniwersytetu Warszawskiego okazało się, że pstrość tulipanów była rezultatem wirusów niszczących w XVII w. cebulki kwiatów. Dziś hodowcy zawirusowane cebulki natychmiast niszczą - opowiada konserwatorska Marianna Kobuszewska-Bieske. Obraz kryje typową dla epoki symbolikę przemijania. Czas odcisnął piętno w postaci degradacji smalty- błękitnego pigmentu - dziś kwiatki powoju stały się szare. Kwiaty znajdujące się na obrazie są w różnych stanie kwitnienia. Malarz z Gdańska umieścił w swoim obrazie chryzantemy. Te kwiaty Dalekiego Wschodu trafiały do Polski zasuszone lub zatopione w spirytusie, dzięki kontaktom z Niderlandami. Tulipany dotarły do XVII wiecznej Europy z imperium osmańskiego. W tym czasie w Niderlandach trwała tulipomania. W 1635 r. za 40 cebulek zapłacono 100 tys. guldenów (osiem tłustych świń kosztowało 250 guldenów). W 1637 r. nadszedł krach tulipanowy. Tysiące ludzi zostało nędzarzami, inwestując w cebulki, których wartość dramatycznie spadła.

Obraz możemy podziwiać na wystawie "Martwa natura kwiatowa w szklanym wazonie", od 14 lutego w Muzeum Wojska Polskiego, Al. Jerozolimskie 3.

Więcej o: