Jan Ciepłucha radzi

Rododendrony są krzewami długowiecznymi, będą więc towarzyszyć nam przez lata. Dlatego warto dobrze przygotować dla nich miejsce.

Stanowisko. Wybierzmy stanowisko półcieniste i osłonięte od wiatrów (większość tych krzewów w naturze rośnie w lasach, tworząc tam niższe piętro).

Podłoże. Dobrze przygotujmy dla nich glebę - to bardzo ważne - powinna być przepuszczalna, lekko kwaśna (pH 4-5), próchniczna. Nie tyle jej kwasowość jest problemem (w Polsce większość gleb jest lekko kwaśna), co struktura. W sprzyjającym środowisku krzewy wytworzą zwięzły tzw. filcowaty system korzeniowy, który umożliwia następnie ich łatwe przesadzanie. Jeśli gdzieś źle rosną, nie wahajmy się i przesadźmy je w inne miejsce. Najlepiej wczesną wiosną lub po zakończeniu wegetacji, w październiku i listopadzie.

Sadzenie. Jeśli ziemia w ogrodzie jest zbyt zbita, rośliny te lepiej sadzić bardzo płytko, usypując na powierzchni próchniczny kopczyk. Rododendrony należą do trudno korzeniących się roślin i tylko w takim środowisku mogą wykształcić prawidłowy system korzeniowy.

Co zimą. Rododendrony jako rośliny zimozielone trzeba chronić głównie przed słońcem nie przed mrozem. Gdy podłoże jest zamarznięte, nie mogą one pobierać wody, podczas gdy ich liście asymilują i transpirują (parują) - to niedobór wody jest najczęstszą przyczyną usychania krzewów. Sprawdzoną metodą jest osłanianie podwójną warstwą cieniówki ogrodniczej (o żadnych foliach oczywiście nie ma mowy!). Taka siatka w duży mróz pokrywa się szronem, w dni odwilży odmarza, dając roślinom potrzebny przewiew. Zacząć cieniowanie trzeba możliwie późno, czyli tuż przed nastaniem mrozów i usunąć siatki jak tylko niska temperatura minie.

Bardzo korzystnym zabiegiem jest też jesienne ściółkowanie gleby trocinami. Sztuka polega jednak na tym, że używając trocin, trzeba wiosną krzewy dodatkowo nawozić zwiększoną dawką azotu - bakterie rozkładające trociny zużywają zazwyczaj sporo tego pierwiastka.



Więcej o: