Poidełko, czyli ptasie widowisko

Nigdy nie zapomnę sceny z filmu ?Dziobem i pazurem" Krystiana Matyska, gdzie do kałuży pcha się cała masa ptactwa: drozdy, sójki, dzięcioły, zięby. Ptaki piją, kąpią się, no i przepychają. Niektóre chcą mieć taką kałużę tylko i wyłącznie dla siebie, więc czasami dochodzi do utarczek na dzioby. Zupełnie podobnie może być w naszym ogrodzie.
W majowym numerze "Ogrodów" można było przeczytać o tym, jak sobie zafundować w ogrodzie oczko wodne lub wodospad. I bardzo dobrze, bo to nie tylko ozdoba, ale też oaza dla wszelkiego ptactwa.

Na pewno wielu z Państwa brakuje tego, co zimą działo się w karmniku za oknem. Tego gwaru, przepychanek przy jedzeniu całej masy ptaków dużych i małych, bardziej i mniej kolorowych. Latem - niestety - ptaki mają w nosie nawet najlepsze smakołyki, jakie byśmy im przygotowali, bo z łatwością mogą znaleźć sobie naturalny pokarm. Na szczęście sprawa nie jest stracona. Jeśli czas kanikuły będzie gorący i suchy, to możemy stworzyć miejsce, w którym zobaczymy równie atrakcyjne widowisko, co zimą w karmniku. No, bo co nam się najbardziej marzy w upalne lato? Oczywiście szklaneczka czegoś zimnego i orzeźwiającego. Podobnie jest z ptakami.

A jeżeli nasz mały ogródek mamy w mieście, które latem zamienia się w gorącą i suchą jak pieprz pustynię, to już na pewno możemy liczyć na to, że przy oczku wodnym ptaków nie będzie brakować. Trzeba spełnić tylko kilka warunków, aby takie poidło i kąpielisko spełniało swoją rolę.

Zanim o nich napiszę, opowiem pewną smutną historyjkę. Otóż kiedyś moja sąsiadka w takie właśnie upalne lato zostawiła na podwórku wiadro z wodą. Gdy wróciła do niego po paru godzinach, ogarnęło ją przerażenie. W wiadrze pływały zwłoki trzech wróbli mazurków. Biedne ptaszki tak bardzo chciały się napić i wykąpać, że wskoczyły na głęboką wodę. Wiadro okazało się dla nich śmiertelną pułapką - basenem do którego można wejść, za to o wyjściu nie ma mowy. Podobnie może być z ogrodową sadzawką, która jest głęboka i ma strome krawędzie. Choć piękna, może okazać się zabójcza dla ptaków.

Jeżeli więc mamy już taką sadzawkę i zastanawiamy się, jak ją zmodernizować, to wystarczy włożyć do niej gałęzie lub pnie drzew, po których ptaszek będzie się mógł wydostać na zewnątrz.

Najlepiej jednak nie robić sadzawek, które na całej powierzchni są głębokie. Z doświadczenia z moim oswojonym krukiem wiem, że ptaki nie lubią brać kąpieli w basenach, w których nie da się stanąć na dnie twardo na nogach. Oznacza to, że najlepszym poidełkiem i kąpieliskiem jest coś, gdzie woda nie ma więcej niż kilka centymetrów głębokości, a dno nie jest śliskie. No i rzecz najważniejsza. Ptaki bardzo niechętnie piją, o kąpielach już nie wspominając, z zaglonionych i brudnych bajorek. Woda w poidełku-kąpielisku powinna być świeża i stale wymieniana. Jeżeli więc nie mamy np. sadzawki z wodospadem lub czymś, co powoduje, że woda będzie stale wymieniana, o ptakach zapomnijmy.

Jak więc sobie z tym wszystkim poradzić? Ja mam po prostu zwykłą fotograficzną kuwetę, którą wyjątkowo łatwo jest zamienić w płytki basenik na dnie wysypany piaskiem. Bardzo łatwo też wymienić w nim wodę i jeżeli lato okaże się upalne, to w tej kuwecie będą się działy rzeczy naprawdę niesamowite.

Więcej o: