Z doświadczeń właścicieli

  • Odwodnienie działki. Aby obniżyć ryzyko zalania ogrodu przez obfite opady, zbudowaliśmy wokół domu sześć studzienek deszczowych. Spływająca do nich z dachu woda jest pod ziemią odprowadzana rurami do studni chłonnej.

  • Oczko wodne. Bardzo je lubimy, ale tak jak się spodziewaliśmy, nie obyło się bez kłopotów. Najpierw kamienie ułożone na zboczach niecki opadły na dno, odsłaniając nieładną folię. Potem, prawdopodobnie wyrąbując przeręble, podziurawiliśmy folię. Klejenie folii nic nie dało, więc wiosną tego roku przeprowadziliśmy generalny remont oczka. Nieckę pogłębiliśmy, położyliśmy nową folię, natomiast kamienie tym razem przymocowaliśmy do warstwy betonu (4 cm).

  • Nawadnianie. Po nawiezieniu ziemi i usypaniu wałów założyliśmy automatyczne nawadnianie. Przydaje się szczególnie na skarpach, gdzie gleba szybciej wysycha. Tutaj założyliśmy linie kroplujące, natomiast na trawnikach - zraszacze wynurzalne. Niestety, musieliśmy zrezygnować z budowy własnej studni do podlewania ogrodu. Źródło, z którego moglibyśmy czerpać wodę, znajduje się zbyt głęboko, by inwestycja zastąpienia wody z wodociągu była opłacalna.

  • Kostka betonowa. Chcemy ją wymienić, bo na chodniku i podjeździe przed domem pojawiły się nierówności. Być może kupimy ładniejszą kostkę granitową, a na pewno dopilnujemy, by grunt pod nią został prawidłowo przygotowany.

  • Miejsce na ognisko. Lubimy piec w nim kiełbaski, bo przypominają nam się lata dzieciństwa. Przydaje się również do palenia gałęzi po strzyżeniu roślin. Wiele drzew i krzewów już teraz wymaga przycinania.



  • Więcej o: