Wnętrze (dla) mężczyzny

On dobrze wiedział, czego chce, oni mieli pomysł, jak to zrobić. Męska współpraca zaowocowała udaną przebudową i bardzo atrakcyjnym wystrojem mieszkania.
Najpierw architekci poprosili, by ich nowy klient powycinał z pism wnętrzarskich zdjęcia mieszkań, które szczególnie przypadły mu do gustu. Okazało się, że podobają mu się nowoczesne wnętrza pełne kubicznych kształtów, stonowana kolorystyka i naturalne materiały (drewno i kamień). Analiza fotografii i - jak to ujęli fachowcy - opracowany na jej podstawie portret psychologiczny właściciela bardzo ułatwił im pracę. Tak zaczęła się współpraca gospodarza oraz Macieja Twaroga i Pawła Prusaczyka z Pracowni Architektonicznej "arcy projekt".

Leszek, nasz gospodarz,

pochodzi z Trójmiasta. Po ukończeniu studiów ekonomicznych przyjechał do Warszawy, gdzie znalazł pracę w firmie konsultingowej. Jak przyznaje, zderzenie dwóch światów - wypoczynkowego Sopotu i zabieganej stolicy - było dla niego dość bolesne. Długo nie potrafił się tutaj zadomowić i każdą wolną chwilę wykorzystywał na wyjazdy nad morze.

Wielokrotne przeprowadzki do kolejnych wynajmowanych mieszkań, rozsianych po różnych dzielnicach, pozwoliły mu jednak dokładniej przyjrzeć się miastu i docenić jego walory. Zielony Żoliborz, nastrojowa Ochota, eleganckie sklepy przy ulicy Chmielnej Powroty do Trójmiasta stawały się coraz rzadsze. A kiedy po raz pierwszy przyszło mu na myśl, by kupić tutaj mieszkanie, wszystko było już jasne - Leszek na dobre oswoił stolicę.

Priorytetem była lokalizacja.

Wybrał trzypokojowe mieszkanie na nowym osiedlu w Wilanowie. Cisza, zieleń, blisko pałac i piękny park, stadnina koni, a co najważniejsze - świetny dojazd do pracy. Miejsce oferowało mu tyle atrakcji, że decyzję o kupnie podjął błyskawicznie.

Do otoczenia i wykończenia budynku nie miał żadnych zastrzeżeń, ale samo mieszkanie nie spełniało jego oczekiwań - było poszatkowane ścianami, pełne niepotrzebnych zakamarków. Konieczne okazała się dość radykalna modernizacja.

Jak wspominają architekci, wnętrze zostało przewrócone do góry nogami. Większość ścian działowych wyburzono. Łazienkę poszerzono kosztem garderoby, dzięki czemu zmieściła się i wanna, i kabina prysznicowa. Największym wyzwaniem było jednak przeniesienie kuchni do pokoju dziennego i nietypowe zainstalowanie zlewozmywaka - gospodarz koniecznie chciał go mieć przy oknie, żeby podczas zmywania podziwiać rozciągające się za nim widoki. Zlew znalazł się więc... w świetle drzwi balkonowych.

Wnętrze zyskało oddech. Teraz składa się z przestronnego pokoju dziennego i połączonej z nim kuchni, a także z gabinetu, sypialni z garderobą, łazienki i toalety. Dodatkowo przestrzeni dodają mu liczne przeszklone drzwi na balkon (można na niego wyjść z kilku pomieszczeń).

Większość mebli i wszystkie drewniane elementy wyposażenia zostały zrobione na zamówienie. Tym, co przyciąga uwagę każdego, kto tu wchodzi, jest biegnąca od drzwi wejściowych do kuchni półokrągła ścianka wykończona bambusowym fornirem. Za nią znajduje się dostępna z przedpokoju toaleta, pomieszczenie gospodarcze z pralką, do którego wchodzi się z kuchni, oraz - od strony pokoju - pojemna szafka mieszcząca barek (jak żartują projektanci, najważniejsze miejsce w mieszkaniu każdego mężczyzny). Obok tej szafki stanęły wygodne kanapy. To w nich zgrane męskie trio - gospodarz i dwaj architekci - rozsiedli się z ulgą po zakończeniu prac.



Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer Rys. (plan mieszkania) Krzysztof Radzanowski





Więcej o: