Remont starego domu: drewniany dom na końcu świata

W pięknych starych domach łatwo się zakochać. Potem, jak to w życiu bywa, trzeba się trochę postarać - a remont starego domu może być prawdziwym wyzwaniem. Ten długo stał pusty i czekał na nowych właścicieli, którzy musieli naprawić przegniłą konstrukcję budynku, odnowić elewacje, ocieplić ściany, ułożyć instalacje i zrobić rewolucję we wnętrzach.
Na skraju wsi, na skarpie nad stawem stoi stary dom. Częściowo drewniany, częściowo murowany. Nie do końca wiadomo, kiedy go wybudowano, bo nie ma go na mapach z 1945 roku. Jednak pierwsze powojenne mapy bazowały raczej na starszych wersjach, a nie na rzeczywistości... Obecni właściciele przekonują, że taki budynek nie mógł powstać za czasów PRL-u. Najprawdopodobniej wybudowano go w latach 20. lub 30. XX w. Ma ściany z drewnianych bali o grubości 40 cm, dach kryty ceramiczną dachówką i dwie lukarny. Jest duży - ma dwa piętra, strych i wielką przestrzeń na najniższej kondygnacji, która jeszcze czeka na zagospodarowanie. Front budynku skierowany jest w stronę lasu i granicy z Obwodem Kaliningradzkim; do granicy polsko-rosyjskiej jest tylko pół kilometra. Po drugiej stronie, u stóp domu jest duże rozlewisko - to spiętrzenie rzeczki, Żytkiejmskiej Strugi. W czasach pruskich działał tu młyn i tartak. Dziś wokół cisza, spokój, łąki i stare drzewa.

To wysunięta na północny wschód część województwa warmińsko-mazurskiego. Przez wieś, Żytkiejmy, biegnie droga z Gołdapi, a żeby tu dotrzeć, przejeżdża się przez kilka miejscowości o nazwach w liczbie mnogiej: Pluszkiejmy, Dubeninki, Stańczyki, Błąkały. W okolicach jest dużo starych, pięknych domów, wybudowanych za czasów, kiedy były tu jeszcze Prusy Wschodnie.

Kupujemy stary dom

Czasem sprawy spadkowe pozostawia się niezałatwione przez lata. Tak było w przypadku tego domu - po śmierci ostatniej właścicielki stał niezamieszkany i ciężko znosił każdą kolejną zimę. W końcu jednak rodzina zorganizowała się, przemogła sądowe trudności i podjęła decyzję o sprzedaży.

- Przechodziliśmy wiele razy koło tego domu. Znaliśmy go, podobał nam się i w końcu zaczęliśmy się dopytywać, czy nie jest na sprzedaż - opowiada obecna właścicielka. - Trafiliśmy idealnie - akurat zakończyła się sprawa spadkowa i mogliśmy kupić dom.

Cena była niewygórowana, ale stan domu fatalny, więc trzeba było zmobilizować wszystkie siły, fundusze, przyjaciół i przyjazny szalonym przedsięwzięciom bank. W ciągu pierwszego roku udało się naprawić dach. - Zakładaliśmy, że resztę wyremontujemy w ciągu dwóch lat - remont trwał pięć... - mówi właścicielka. Po pierwsze, trzeba było ratować zapadnięty w jednym miejscu dach, przez który do wnętrza dostawał się śnieg i każda letnia burza. Do wymiany była część elementów więźby dachowej, dach nie miał też wcześniej żadnej izolacji termicznej ani przeciwwodnej. Dachówki ceramiczne były w nienajgorszym stanie, ale trzeba je było zdjąć i pomalować specjalną farbą, która wnikała w powierzchnię i uzupełniała mikroubytki. Najbardziej zniszczone trzeba było wymienić - braki uzupełniano dachówkami z innych starych domów w okolicy, których właściciele zdecydowali się na zmianę pokrycia np. na blachodachówkę. Czas na remont dachu był najwyższy - zniszczone były nie tylko podłogi, ale również ściany domu. Stare bale, w miejscach, gdzie lała się po nich woda, przegniły i trzeba je było wymienić na nowe.

Zobacz też, jak w Bieszczadach przenoszono stary dom z bali



Ocieplanie starego domu: ciepło, coraz cieplej

Dom stoi na skarpie i jest osadzony na murowanej kamiennej podmurówce. To jednocześnie ściany najniższej kondygnacji. Na kamiennym murze układano grube drewniane bale, okładane szalówką z desek. Choć była mocno zniszczona i dom wymagał nowej elewacji, właściciele nie usuwali starej, bo uznali, że będzie stanowić jedną z warstw izolacyjnych domu. Właściwe ocieplenie wykonali jednak od strony wewnętrznej, używając nakładanego agregatem włókna celulozowego. Ściany ostatecznie wykończono zabudową z płyt gipsowo-kartonowych. Niestety nie udało się uratować starych podłóg - drewniane deski były zbyt zniszczone, żeby wykorzystać je po remoncie domu.

Ile kosztuje remont domu - porównanie kosztów budowy i remontu domu



Kominek z płaszczem wodnym i woda z kolektora

Przy okazji remontu, wyburzania starych i stawiania nowych ścianek działowych, a także przy planowaniu instalacji, obecni właściciele zastanawiali się nad pierwotnym projektem domu i jego mieszkańcami. W budynku były liczne piece kaflowe, co najmniej trzy kuchnie węglowe i ani jednego odpływu wody, o łazience nie wspominając. Poprzedni mieszkańcy najniższą kondygnację traktowali jak piwnicę, a połowę domu jak pomieszczenie gospodarcze. - Liczyliśmy piece, kuchnie i przewody kominowe. Według nas, pierwotnie na parterze musiały być dwa niezależne mieszkania, co najmniej jedno było też w suterenie. Na piętrze mieszkały albo dwie rodziny, albo jedna, naprawdę niełatwo było zgadywać - opowiada właścicielka. - Zabraliśmy się więc za przerabianie kuchni na łazienki, choć i tak musieliśmy wszędzie doprowadzić instalację wodną i zrobić odpowiednie odpływy.

Niektóre pomieszczenia połączono, inne podzielono. Powstały duże pokoje, w których można wspólnie spędzać czas oraz mniejsze i większe sypialnie. Na parterze w głównym pokoju siedzi się przy kominku, który stanął w miejscu dawnego pieca. To źródło ogrzewania całego domu - kominek z płaszczem wodnym wydajnie ogrzewa wszystkie pomieszczenia. Na wypadek największych mrozów i zgodnie z przepisami, które wymagają, żeby domu miał przynajmniej jedno bezobsługowe źródło ciepła, w domu zainstalowano również grzejniki elektryczne z termostatami.

Te kafle piecowe, które nie były zniszczone, zachowano. Wykorzystał je lokalny zdun, który zbudował tradycyjną kuchnię z fajerkami - na wzór kiedyś tu istniejącej. Przy kuchni powstał wyłożony kaflami murek do siedzenia, takie ciepłe siedzisko jest charakterystyczne dla Podlasia. Kto nie ma ochoty rozpalać ognia, żeby ugotować obiad czy zrobić jajecznicę, nie musi, bo w kuchni jest też indukcyjna płyta grzewcza.

W domu trzeba było wymienić instalację elektryczną, w czym pomagał zaprzyjaźniony ekspert. Całkowicie nowa jest instalacja grzewcza i do ciepłej i zimnej wody, którą projektował i montował kolejny przyjaciel-profesjonalista. Wodę użytkową grzeje 300-litrowy bojler zasilany prądem. Żeby obniżyć koszty jej ogrzewania, na dachu domu zainstalowano kolektory słoneczne. Przez pierwsze dwa lata działały wspaniale, a do ciepłej wody nie trzeba było dokładać. Potem niestety system zaczął szwankować i mimo licznych wizyt ekspertów i prac, które miały poprawić funkcjonowanie kolektora, nie udało się doprowadzić go do pełnej sprawności. Na szczęście wodę dogrzewa również kominek.

Domy jednorodzinne w Polsce - wybierz ten najładniejszy



Cicha, spokój, agroturystyka

Właściciele domu na stałe mieszkają w innym miejscu, jednak niewykluczone, że za jakiś czas się tutaj przeprowadzą. Na razie dom służy jako letnisko - przyjaciołom, znajomym i wszystkim tym, którzy szukają agroturystycznego siedliska. Na beztroskie lenistwo przyjeżdżają tu rodziny, goście pojawiają się na zimowy Bieg Jaćwingów, latem kąpią w okolicznych jeziorach, podziwiają podwójny kolejowy most w Stańczykach albo oczyszczają duszę i ciało na corocznych warsztatach pod okiem autentycznego szamana z Ameryki Południowej. Za oknami jest piękna Puszcza Romincka ze ścieżkami dla turystów, których interesuje kontakt z przyrodą, są też zrujnowane poniemieckie wsie i zarośnięte krzakami cmentarze na wzgórzach.

Jest tu pięknie, klimatycznie i spokojnie. Dlatego właśnie właściciele nazywają to miejsce Chata na Końcu Świata.

Remont domu - czy można liczyć na wsoarcie finansowe od państwa?









Więcej o: