Dom pełen wspomnień i kamieni

Zabytkowe, pamiątkowe meble łączą się tu z bardziej nowoczesnymi dekoracjami. Całość daje efekt przytulnego domu.
04.03.2009 , aktualizacja: 10.03.2009 16:52
A A A Drukuj
Centralne miejsce w domu zajmuje pomalowany na biało kominek. Pani Zofia chciała, by był nieco surowy, i dla uzyskania właściwego efektu sama go wykańczała. W rogu salonu znajduje się jadalnia z masywnym stołem. Fot. Aleksander Rutkowski Centralne miejsce w domu zajmuje pomalowany na biało kominek. Pani Zofia chciała, by był nieco surowy, i dla uzyskania właściwego efektu sama go wykańczała. W rogu salonu znajduje się jadalnia z masywnym stołem.
Najchętniej całe życie spędziliby w podróży. Z każdej wyprawy, bliskiej i dalekiej, przywożą mnóstwo wspomnień i... kilka kamieni.
Dół domu to jedno duże pomieszczenie - nie ma nawet przedpokoju. Na piętro, gdzie znajduje się sypialnia, łazienka, garderoba i gabinet, prowadzą drewniane schody.
Fot. Aleksander Rutkowski
Dół domu to jedno duże pomieszczenie - nie ma nawet przedpokoju. Na piętro, gdzie znajduje się sypialnia, łazienka, garderoba i gabinet, prowadzą drewniane schody.
Wśród kwiatów na okiennym parapecie leżą kamyki przywiezione z podróży. Przez szyby zaglądają drzewa.
Fot. Aleksander Rutkowski
Wśród kwiatów na okiennym parapecie leżą kamyki przywiezione z podróży. Przez szyby zaglądają drzewa.
Kuchnia jest tak samo jasna jak reszta pomieszczenia. Dominują w niej dwa kolory: beżowy i jasnooliwkowy. Przy niewielkim stoliku gospodarze jadają śniadania.
Fot. Aleksander Rutkowski
Kuchnia jest tak samo jasna jak reszta pomieszczenia. Dominują w niej dwa kolory: beżowy i jasnooliwkowy. Przy niewielkim stoliku gospodarze jadają śniadania.
Pani Zofia, producentka filmowa, i jej mąż, z zawodu geograf, wyruszają z domu w każdej wolnej chwili - a to w daleką egzotyczną podróż, a to do pobliskiego lasu. Wspomnienia, jakie ze sobą przywożą, to rzecz całkiem naturalna, ale skąd to zafascynowanie kamieniami? Otóż pani Zofia uwielbia ich kształty, barwy, lubi je dotykać. Wierzy w magiczną moc kamieni, poukładała je więc przed wejściem do domu, na parapetach, na podłodze, koło kominka. Są po prostu wszędzie.

Podobną moc mają dla niej także rodzinne pamiątki. Należy do nich duży drewniany stół od dziesiątków lat towarzyszący przeróżnym familijnym okazjom, dużym i małym. I stuletni drewniany fotel, który dawniej stał w ogrodzie, a dziś zdobi salon, przywołując wspomnienie rodziców i dziadków. Nie mniej ważne są drobiazgi, na przykład przedwojenne metalowe puszki. Dawniej babcia przechowywała w nich herbatę i zioła. Dziś, gdy pani Zofia je otwiera, wracają zapachy z dzieciństwa, a wraz z nimi pamięć o dawnych chwilach.

Przedmioty z duszą nadają temu domowi szczególny, ciepły nastrój. Gospodyni postarała się o to, by ten klimat pogłębić, i niezwykle pieczołowicie rozplanowała oświetlenie. Nawet elektryka zadziwiła liczbą zamawianych u niego gniazdek i wyłączników. Lampy, lampki, kinkiety, a także poustawiane wszędzie świece wieczorami miękko rozświetlają mrok i nadają dobrze znanym przedmiotom nowy, a zarazem bardziej odświętny wygląd.

W chłodne dni czas pomiędzy pracą a podróżami wypełnia pani Zofii malowanie pasteli - odnaleziona po latach pasja. Gdy aura sprzyja pracom ogrodniczym, panią Zofię najłatwiej zastać w ogródku. Gęsty, zadbany, kwitnący od wiosny do jesieni, również zimą cieszy oko wieloma barwami. Prywatny azyl, w którym nie czuje się tętniącej życiem Warszawy, jest niewielki, ale ta wyspa zieleni wystarcza, by skutecznie rozładować codzienny stres.

- Uwielbiam grzebanie w ziemi, to fantastyczny relaks. Ten ogródek to mój prywatny piorunochron - wyznaje z uśmiechem pani Zofia.

Tekst: Paulina Gawęcka Stylizacja: Dorota Karpińska Zdjęcia: Aleksander Rutkowski

Podziel się