Aranżacja sentymentalna

W tym mieszkaniu czas jakby cofnął się o ponad sto lat. Chociaż zostało urządzone współcześnie, stylem przypomina mieszczański krakowski salon z XIX wieku.
Właściciel mieszkania pochodzi spod Krakowa. I chociaż losy zawiodły go wraz z rodziną aż za ocean - do Stanów Zjednoczonych - z Polską wciąż łączą go nierozerwalne więzi. Nie tylko interesy, ale także względy sentymentalne sprawiają, że gospodarz wciąż powraca w ojczyste strony. Właśnie do Krakowa, gdzie stworzył sobie prywatny azyl, a w nim przywołał urokliwy klimat dziewiętnastowiecznych wnętrz.

Podróż w czasie zaczyna się już w przedpokoju, z którego przez szerokie przejście wchodzi się do otwartego salonu z aneksem kuchennym i jadalnym. Jedynymi zamykanymi pomieszczeniami w mieszkaniu są łazienka i niewielka sypialnia. I już w przedpokoju można poczuć specyficzny klimat - to dzięki witrażowi wkomponowanemu w ścianę. Wykonana współcześnie kompozycja, która ma za zadanie przede wszystkim doświetlać ciemny korytarz, nieodparcie kojarzy się z miastem Wyspiańskiego. W dalszej części wrażenie to pogłębiają również meble - zarówno stare, wyszukane na pchlich targach i w antykwariatach, jak i nowe, ale stylizowane na sprzęty sprzed ponad wieku, albo wręcz postarzane. Mnóstwo jest też detali utrzymanych w stylu epoki oraz antykwarycznych staroci. Wśród nich znajdziemy zegar z pozytywką. Ten piękny zabytek wciąż wskazuje czas i wygrywa kuranty. Wszystkie stare sprzęty zostały poddane pieczołowitej renowacji.

Z konwencji nie wyłamuje się nawet urządzona nowoczesnymi sprzętami kuchnia. Jest usytuowana we wnęce przy przedpokoju; ciąg roboczy częściowo przysłania wyspa z szafkami. Kuchenne meble wykonane z naturalnej okleiny w kolorze orzecha wyglądają bardzo dostojnie. Tym bardziej że drzwiczki niektórych szafek są wypełnione witrażami nawiązującymi do kompozycji z przedpokoju.

Zupełnie współczesny jest także kominek zbudowany w rogu salonu. Patrząc na stylizowaną obudowę, trudno się domyślić, że kryje się w niej elektryczne urządzenie. Ale i tak można ulec złudzeniu, iż przy podobnym kominku zasiadała niegdyś inna krakowska rodzina - "młodsza" o sto lat.

Tekst, stylizacja: Anna Kępińska-Frąckowiak Zdjęcia: Sławomir Frąckowiak Projekt wnętrza: Agnieszka Tynkiewicz-Gile

Więcej o: