Mini projekt

Czy na 30 metrach, gdzie każdy kąt jest na wagę złota, można urządzić mieszkanie wygodne dla gospodarzy i ich zwierząt? Można. W każdym razie kobieta to potrafi!
Właśnie na takiej powierzchni żyją zgodnie Agnieszka, jej 12-letni syn Filip, pies Ramzes i świnka morska. Mieszkanie usytuowane jest w pięknej przedwojennej kamienicy na warszawskim Dolnym Mokotowie. Agnieszka odziedziczyła je po dziadkach. Darzy te okolice prawdziwym sentymentem; babcia i dziadek spędzili tu długie i naprawdę szczęśliwe lata. Mieszkanie wymagało gruntownego remontu i wielu przeróbek. Przede wszystkim trzeba było dostosować je do potrzeb nie tylko dorastającego syna, ale i zwierząt, bez których Agnieszka nie wyobraża sobie prawdziwego domu. To było trudne wyzwanie, zwłaszcza gdy ma się do dyspozycji nie tylko ograniczony metraż, ale i niewielki budżet.

Przez wiele dni nowa właścicielka przelewała na niezliczone kartki papieru swoje architektoniczne wizje, które potem weryfikowała, sprawdzając stan konta. Na tym etapie niezastąpiony okazał się jej tata, który co jakiś czas ściągał córkę z obłoków ponownie na ziemię. Za czasów dziadków mieszkanie składało się z pokoju, kuchni i maleńkiej łazienki. Agnieszka zdecydowała się przenieść kuchnię do pokoju. W ten sposób zyskała cenną dodatkową powierzchnię - pomieszczenie, w którym urządziła pokój Filipa. W drugim pokoju na antresoli zasłoniętej bambusowymi roletami urządziła swoją przytulną sypialnię. Zmieścił się w niej wygodny materac, półka na książki i komódka. Ściany zdobią ulubione obrazy pani domu. Agnieszka bardzo ceni sobie ten własny kawałek podłogi.

W łazience niemal całą powierzchnię zajmowała przedtem wanna. Gospodyni zastąpiła ją niewielką kabiną prysznicową - dzięki temu rozwiązaniu w pomieszczeniu można było również postawić niedużą pralkę. Zresztą każdy ze sprzętów znajdujących się w łazience jest w wersji mini - mniejszych od nich na pewno już nie ma na rynku.

Właścicielka nie ukrywa, że remont był bardzo uciążliwy - musiała wymienić okna i podłogi, przestawić ścianki, wymienić rury, przenieść urządzenia kuchenne, wymienić wąskie parapety na szerokie

i wygodne... Ponadto każdą decyzję należało niezwykle starannie przemyśleć, by mieć pewność, że pomysł sprawdzi się na tak małej powierzchni. Po zakończeniu prac Agnieszka z radością zajęła się aranżacją wnętrza. Mieszkanie jest dość ciemne, dlatego długo wybierała kolor ścian. Najpierw pomalowała je na mocny błękit i ostry pomarańcz. Nie był to, niestety, strzał w dziesiątkę i bardzo szybko zmieniła barwy na bardziej pastelowe. Agnieszka pracuje w agencji reklamowej. Po całym dniu szalonej pracy przy organizowaniu imprez okolicznościowych dla setek gości z prawdziwą ulgą wraca do swojego mieszkanka urządzonego w mikroskali. Tylko tu naprawdę odpoczywa. Podobnie czuje Filip. A zwierzęta? One również wyglądają na szczęśliwe.

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer

Więcej o: