Druga młodość mieszkania w bloku
Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer Asystent fotografa: Piotr Miazga
26.11.2010
, aktualizacja: 03.09.2009 09:32
Fot. Sylwester Rejmer
Kuchnię od pokoju dziennego oddziela wnęka, w której zbudowano szafkę zamykaną przeszklonymi drzwiami oraz otwarte półki. Na lewo od wnęki znajduje się kąt do pracy.
Mocno zaniedbane mieszkanie w bloku z wielkiej płyty dostało swoją drugą szansę. Po remoncie zmieniło się w przestronne, jasne wnętrze. Można powiedzieć: druga szansa, druga młodość...
Fot. Sylwester Rejmer
Do pracy Agacie wystarcza prosty blat ze sklejki. Szeroki parapet okienny służy jako dodatkowa półka.
Fot. Sylwester Rejmer
Przy oknie wychodzącym na niewielką loggię urządzono przytulny kącik wypoczynkowy. Na kanapie siedzi gospodyni w towarzystwie trzymiesięcznego husky o imieniu Seth (to z jego powodu mebel jest pokryty plamoodporną tkaniną). Stolik kawowy stoi tutaj tylko tymczasowo, niedługo zastąpi go jakiś oryginalniejszy model. Czarno-biały portret Audrey Hepburn podarowali Agacie na urodziny przyjaciele. W głębi widać przedpokój.
Fot. Sylwester Rejmer
Niektóre meble zostały zrobione na wymiar przez przyjaciela Agaty - stolarza Mikołaja Wojdeckiego. Jego dziełem jest między innymi szafka na sprzęt grający fornirowana egzotycznym drewnem wenge.
Agata jest świeżo upieczoną absolwentką e-Biznesu na warszawskim Polish Open University. Pracuje w dziale sprzedaży i marketingu w dużej firmie motoryzacyjnej. Samochody i motocykle to zresztą jej najprawdziwsza pasja - nie tylko regularnie bywa jako kibic na wyścigach i rajdach, ale w niektórych nawet sędziuje. Od dzieciństwa była związana z lewobrzeżną częścią stolicy. Razem z rodzicami mieszkała w Falenicy, a potem na Gocławiu. Kiedy się usamodzielniła, postanowiła przenieść się na drugą stronę Wisły. Ponieważ większość dnia spędzała na Mokotowie (szkoła, praca, przyjaciele), swoje pierwsze własne cztery kąty chciała znaleźć właśnie w tej dzielnicy.
Ze względów finansowych ważna była dla niej wielkość mieszkania (do 50 metrów), a ze względu na zajęcia zawodowe - jego lokalizacja. Agata nie ma samochodu, dlatego zależało jej na dobrych połączeniach komunikacyjnych z centrum miasta. Idealne były oczywiście okolice stacji metra. Przejrzała wiele ofert, ale żadna jej nie satysfakcjonowała. Wreszcie znajomy z agencji nieruchomości znalazł 48-metrowe mieszkanie półtorej minuty spacerkiem od stacji metra. Jednak kiedy Agata przyjechała na pierwsze oględziny, nie ukrywa, że mina mocno jej zrzedła. Mieszkanie na dziewiątym piętrze w bloku z wielkiej płyty z lat siedemdziesiątych było obrazem nędzy i rozpaczy. Wszystko wymagało remontu lub wymiany. Miało właściwie tylko jedną zaletę - było bardzo tanie. Agata błyskawicznie przeliczyła, że wystarczy jej jeszcze na generalny remont.
Jak opowiada, miała mniej więcej określoną wizję mieszkania, ale prace remontowe i aranżacyjne były zbyt skomplikowane, by mogła przebrnąć przez nie sama. Na pracownię architektoniczną "arcy projekt" trafiła przypadkiem w internecie. Agatę i jej mieszkanie wzięli pod opiekę Magdalena Pawluk i Maciej Twaróg. Wnętrze składało się z trzech małych, nieco klaustrofobicznych pokoi w amfiladzie oraz ciasnej kuchni. Agata stwierdziła, że do szczęścia całkowicie wystarczy jej otwarta część dzienna oraz niewielka sypialnia. Prace zaczęły się od wyburzenia ścian działowych. Potem wymieniono wszystkie okna i podłogi, całkowicie od nowa urządzono też kuchnię i łazienkę. Obie panie mnóstwo czasu spędziły w centrach budowlanych i w sklepach z artykułami wyposażenia wnętrz.
Wnętrze jest urządzone oszczędnie, przynajmniej jeśli chodzi o kolorystykę. Właścicielka lubi, gdy wszystko ze sobą współgra. Co prawda ceni umiar i prostotę, ale stać ją również na pewne wnętrzarskie szaleństwa - niedawno na ścianie w sypialni "wyrosło" drzewo, a pod sufitem w pokoju dziennym zawisł żyrandol wykonany przez nią z kabli i żarówek. Wystrój ciągle się zresztą zmienia, oczywiście pod czujnym okiem zaprzyjaźnionych już z Agatą architektów.