Wnętrza: apartament w dawnej manufakturze szkła

350-metrowe mieszkanie włosko - francuskiej pary ma plan litery C i niewielkie zielone patio pośrodku. Pełno w nim dzieł sztuki, designu nowoczesnego i vintage, wyrobów mistrzów rzemiosła.

Oboje mają imponujące CV. Francuzka Catherina Vautrin od lat szefuje największemu domowi mody. Był już Emilio Pucci, Luis Vuiton, Cerruti. W styczniu tego roku stanęła na czele Paule Ka - marki, która czerpie inspiracje ze stylu Audrey Hepburn, szyje wyrafinowane małe czarne oraz małe biało-czarne, a także powabne, podkreślające kobiecą sylwetkę kreacje w pastelowych kolorach.

Partnerem Catheriny jest architekt Tiziano Vudafieri, którego talent wyrósł na żyznej mediolańskiej glebie. Był uczniem wybitnego postmodernistycznego architekta Aldo Rossiego i pracował w słynnym studiu projektowym Sottsass Associati. Ich drogi zawodowe przecięły się, kiedy pracownia Tiziano wkroczyła triumfalnie na ścieżkę zleceń dla marek modowych, realizując na całym świecie flagowe butiki Pucci, Jimmy Choo czy Moschino.

Choć atelier Vudafieri Saverino Partners przez ostatnich kilkanaście lat stworzyło kilkaset projektów wnętrz tych sklepów - od Honolulu po Kuala Lumpur, nie wpadło w pułapkę rozpoznawalności. Nie stworzyło arsenału powtarzalnych chwytów, znaków szczególnych, nad jakimi niektórzy twórcy biedzą się niekiedy przez całe życie. Ich oryginalność polega na tym, że każdy ich projekt jest po prostu świeży i... oryginalny. Świetnie pokazują to też wnętrza mediolańskich restauracji, kolejny mocny punkt Vudafieri, takich jak Picasso - z poetyckimi malowidłami ściennymi, czy Mozarella Factory - połączenie baru i sklepu, będące nowoczesną interpretacją wnętrza tradycyjnej fabryki kultowego włoskiego sera.

Duch różnorodnych źródeł inspiracji, miks rzeczy pięknych, zestawionych w nieoczywisty sposób, świeżość koncepcji - to wszystko obecne jest także w imponującym 350-metrowym apartamencie francusko-włoskiej pary w centrum Mediolanu. Mieści się on w historycznym budynku dawnej manufaktury szkła, ma plan litery C i niewielkie zielone patio pośrodku.

Kto tu mieszka? Catherina Vautrin, generalny menedżer marki Paule Ka, i Tiziano Vudafieri, architekt, współwłaściciel studia projektowego Vudafieri Saverino Partners.
Gdzie?
Mediolan, Włochy.
Metraż: 350 m kw., loft.

Jak zwykle w swoich projektach adaptacyjnych zmieniających przeznaczenie budowli, Vudafieri wykorzystał maksymalnie walory zastanej przestrzeni - wysokość pomieszczeń z charakterystycznymi kolebkowymi stropami Kleina, wielkie postindustrialne okna zakończone łagodnymi łukami i powiązanie wnętrza z dziedzińcem. Większość pokoi ma dwa wejścia - z holu i patio, a salon ma ich aż cztery, i to na dwóch poziomach. Tę płynność przestrzeni, rozliczne kombinacje poruszania się między różnymi częściami domu uwielbiają także dzieci i wykorzystują do zabawy w chowanego. Chętnie skracają sobie drogę przez dawną "studnię" - dziś urządzone na biało patio z tarasem, olbrzymimi donicami i pnącą się po murach zielenią, której "bieg" zaprojektowali architekci ogrodów ze Studiometrico.

Ale w tym domu bawią się nie tylko dzieci. Tiziano i Catherina od lat kolekcjonujący rzemiosło, sztukę, design nowoczesny i vintage, grają w "urządzanie przestrzeni". W zasadzie nic nie ma tu stałego miejsca, a duża powierzchnia domu pozwala na przestawianie, przewieszanie, nieustanne budowanie nastroju, stopniowanie napięcia. Znajomi, których z racji francuskich korzeni i powiązań jest liczne grono, przy każdej wizycie są zaintrygowani, co się zmieniło, jaka będzie roszada. Wobec skarbów, w jakich posiadanie weszli właściciele, można by oczekiwać czołobitności odwiedzających. Każdy mebel i najmniejszy detal - lampa, talerz czy wazon - to majstersztyk, mający ugruntowaną pozycję w annałach designu. Albo jakaś osobliwość czy rynkowy unikat. Ale tu się nie kłania przed sofami, tylko na nich siedzi, a waza z dynastii Ming nie stoi w podświetlanej witrynie, lecz na patio jak zwykły przedmiot dekoracyjny. Weźmy instalację izraelskiego artysty Sigalita Landaua (chwilowo rezydującą obok figurki owcy w salonie). Wygląda jak starodawny grzejnik elektryczny i dopiero włączenie jej odsłania artystyczny przekaz - zamiast żarzących się drucików zobaczymy neon z napisem "Love".

Tiziano i Catherina mają smykałkę do łączenia ponad podziałami, do takiego zestawiania przedmiotów w różnych stylach, że nie wywołuje to estetycznego zgrzytu. Wieszak na ubrania stworzony przez awangardowe szwedzkie trio Front pasuje do tej przestrzeni tak samo jak lampa w stylu vintage z lat 60. Mosiężny żyrandol z lat 30. "nie ma nic przeciwko" sąsiadowaniu ze szklanymi wazami Helli Jongerius. Może cała tajemnica tej harmonii polega na tym, że dobrze zaprojektowane przedmioty pasują do siebie niezależnie od metryki, zwłaszcza jeśli dobrane są z oddechem, bez antykwarycznego ścisku. I jeśli pomiędzy nimi, zestawione z lekkością i humorem, żyją sobie dzieła sztuki.

Więcej o: