Jak mieszkają Polacy, czyli IKEA w każdym domu?

Jak mieszkamy my, Polacy? Lubimy dizajnerskie sprzęty, czy tanie meble z sieciówek? Ile pozostało w naszych domach mebli z czasów PRL? Czy zatrudniamy architektów wnętrz, a może w ogóle nic nie zmieniamy w naszych domach przez lata?

Odpowiedzi na te pytania postaramy się znaleźć w naszym nowym cyklu. Chcielibyśmy abyście tworzyli go razem z nami. Możecie dzielić się swoimi spostrzeżeniami, przysyłać nam zdjęcia swoich mieszkań, komentować, pisać do nas...

Zastanawialiśmy się od czego zacząć, czy jest coś w polskich domach, coś co każdy z nas posiada, jakaś szczególna cecha, rodzaj mebla, styl? Odpowiedź przyszła sama...IKEA. Po tym jak opublikowaliśmy artykuł o nowym katalogu szwedzkiej marki, posypały się różnej maści komentarze. W większości krytyczne, a jednak na co dzień słyszymy głównie pozytywne opinie o tych meblach. Wystarczy pojechać w weekend do któregoś ze sklepów IKEA i zobaczyć jakie tłumy ludzi stoją przy kasach, na stołówce po klopsiki czy do lodów za złotówkę. Czy to oznacza, że w przeciętnym polskim domu IKEA jest zawsze?

IKEA w każdym domu

Ja osobiście nie znam nikogo, kto nie ma w domu niczego  "ikeowego". Próbuję sobie przypomnieć mieszkanie mojej 80. letniej babci - głównie starocia, przedwojenna szafa, prl-owska wersalka i telewizor, na którym stoi wazon. Wazon, szwedzki dizajn, prosto z hali w Jankach. Prezent ode mnie, jakżeby inaczej, chyba się nawet babci podobał. Ten jeden przedmiot to jeszcze nie norma. Podpytałam więc o to swoją redakcyjną koleżankę, bo wiem, że jej babcia, również 80-latka, do IKEA jeździ dość często.

"Moja babcia jeździ tam bo jest tanio. Co Babcia ma z IKEA? Stolik mały (Lack), lampkę, osłonki na doniczki, wycieraczkę za 1,50 zł, lampkę do czytania, kieliszki, materac do spania (to chyba najdroższe co kupiła, ale jest zadowolona), podkładki pod talerze, taki schodek dla dzieci, żeby mogły dosięgnąć np. do umywalki, ona używa w wannie, łatwiej jej się myć - te stołki nie są drogie a też mają antypoślizgowe nóżki.  Kupuje też serwetki papierowe w IKEA - bo ładne, dużo i tanio. Do tego obowiązkowo sztuczne kwiatki, takie pojedyncze. Na święta kupuje ich więcej i trafiają do wazonu na cmentarzu. Kupuje też dżem agrestowy, bo bardzo go lubi, a to jedyne miejsce gdzie można go dostać. Co jakiś czas babcia jeździ w tygodniu z "kumpelkami" na kawę i ciastko. Wszystkie mają kartę Ikea Family więc płacą jakąś śmieszną kasę i sobie plotkują."  - odpowiedziała mi Wiktoria.

To całkiem dużo w porównaniu z wazonikiem mojej babci. Jak pomyślę o swoim mieszkaniu robi się tego jeszcze więcej....Szafki kuchenne, sofa, krzesła, sztućce, talerze, garnki, szklanki, zasłony, poduszki, pościel, zabawki dla dzieci, biurko, a nawet miska dla kota!! I nadal wydaje mi się, że moje mieszkanie nie wygląda jak te z katalogu IKEA - jest oryginalne i niepowtarzalne. Czy jestem w błędzie?

O komentarz poprosiłam Ewę Solarz, dziennikarkę, autorkę książki dla dzieci D.E.S.I.G.N, współwłaścicielkę serwisu domplusdom.pl -  jak to jest z tą IKEA? (aż ciśnie się żeby napisać IKE-ą) "IKEA jest fajna, ma proste, skandynawskie wzornictwo, za którym stoją sprawni projektanci, śledzący na bieżąco trendy w światowym dizajnie. Poza tym w projektach IKEA widzę zabawę i projektowanie z przymrużeniem oka. Lubię kiedy IKEA zaprasza znanych projektantów do współpracy, dzięki temu mam w domu makatkę jednej z moich ulubionych projektantek Helli Jongerius, na inne jej rzeczy na razie mnie nie stać." - mówi.

W ogłoszonym w poprzednich latach konkursie "Każdy ma coś z IKEA" wygrywała osoba, która naliczyła u siebie najwięcej przedmiotów tej marki. I tak laureaci naliczyli w swoich domach, uwaga... odpowiednio 524 (2009 r.) i 549 (2010 r.) produktów z IKEA!

Co kupujemy w IKEA?

To, że Polacy lubią szwedzką markę już wiemy. Co zatem "ikeowego" najczęściej spotkamy w polskich domach?

Małgorzata Jezierska, specjalista ds. PR IKEA, przygotowała nam krótką listę rzeczy, które Polacy najczęściej kupują w sklepach IKEA.

Okazuje się, że na pierwszym miejscu są akcesoria dekoracyjne, typu świece i ramki na zdjęcia. Tuż za tym przybory kuchenne. Lubimy serię IKEA 365+, patelnie i wyciskacz do czosnku.

Z mebli największą popularnością cieszy się sofa BEDDINGE i nieśmiertelny stolik LACK, a także regał EXPEDIT.

Jeśli chodzi o wyposażenie pokoju dziecięcego, najczęściej wybieramy krzesełka MAMMUT. Lubimy też meble kuchenne, szczególnie te na wysoki połysk.

Pokolenie IKEA?

Dobre, skandynawskie wzornictwo, niskie ceny, duży wybór - brzmi całkiem ok. Dlaczego więc IKEA ma także duże grono zagorzałych przeciwników, którzy twierdzą, że to tania, masowa tandeta? "Najczęściej tandeta mówią ci, którzy w IKEA nie kupują. Niestety w Polsce meble kupuje się na lata, a nawet na zawsze. Kupując na całe życie sprawdza się przede wszystkim, czy meble są solidne, czy długo wytrzymają (najlepiej żeby były z litego drewna), a nie  zwraca się uwagi na to czy są dobrze zaprojektowane, wygodne i ładne. Meble z IKEA są na tyle tanie, że można kupować je na tu i teraz licząc że za jakiś czas można je będzie wymienić. Życie się zmienia, my się zmieniamy, nasze potrzeby się zmieniają, meble też powinny się zmieniać. Widziałam mieszkania młodych ludzi, którzy umeblowali je jak dla własnych dziadków. Na starość będą jak znalazł, ale co teraz?" - twierdzi Ewa Solarz.

A może chodzi o coś innego? Utarł się już zwrot "pokolenie IKEA". W prawicowych środowiskach IKEA zwana jest świątynią lemingów. W opublikowanym na łamach "Uważam Rze" Alfabecie Lemingów, autorstwa Roberta Mazurka czytamy: "Ikea- świątynia lemingów. Spotykają się tam co niedziela na klopsikach szwedzkich lub sałatce z krewetek. W Nowym Roku przypada odpust - rozpoczyna się wielka promocja." Czy to jest źródłem niechęci do szwedzkiej sieciówki?

W poszukiwaniu definicji Pokolenia IKEA znalazłam taki oto wpis na blogu ikea-generation.blogspot.com: "Ludzie których stać na kupno mieszkania na kredyt ale już nie stać na jego urządzenie. Pokolenie Ikea zamiast na łóżkach sypia na materacu rzuconym na podłogę, zamiast szafy używa papierowych kartonów, a za kuchnie starcza im elektryczny czajnik i zestaw chińskich zupek błyskawicznych. Cechy charakterystyczne: papierowy żyrandol z Ikea za 25 zł oraz zestaw regałów Billy (jeden regal 200 zł sztuka).
Pokolenie Ikea to zazwyczaj element napływowy z małych miast do dużych. Większość czasu spędza w pracy. Więzi międzyludzkie utrzymuje za pomocą komputera. Jego marzenia to stały i niczym nie ograniczony dostęp do internetu."

Przyznam, nie czytałam książki "Pokolenie IKEA" Piotra C, ale zauważyłam, że profil na facebooku o takiej właśnie nazwie ma prawie 10 tysięcy fanów, w tym 6 spośród moich znajomych. Widocznie jest coś na rzeczy, choć wydaje się, że zwykła meblowa sieciówka nie może kreować naszego życia. Przecież to tylko meble...

Więcej o: