Drzwi do ogrodu

Dom jest otoczony rozległym ogrodem, w którym rosną piękne stare drzewa. Żeby wpuścić tę imponującą zieleń do wnętrza, wystarczy otworzyć drzwi.
Chcąc złożyć wizytę Agnieszce i Jerzemu Potockim, trzeba się wybrać do malowniczej wsi Złotokłos położonej zaledwie 18 kilometrów od granic Warszawy. Tutaj bez trudu znajdziemy ogród o powierzchni około 3,5 tys. m kw., a w nim niewielki dom. Zaledwie dwa lata temu był to niepozorny ceglany domek letniskowy zbudowany na starych fundamentach drewnianej chałupy. Dzięki wysiłkom nowej właścicielki - z zawodu architekta wnętrz - ten nieduży budynek z niskim stropem i małymi okienkami zamienił się w siedzibę pełną światła i przestrzeni.

Państwo Potoccy spędzili długie lata w niewielkim mieszkaniu w bloku na warszawskim Ursynowie. I przez cały czas marzyli o domu na wsi, zwłaszcza że planowali powiększenie rodziny. Decyzję o przeprowadzce przyśpieszyła... wizyta u krewnych w Kanadzie. Tam się przekonali, że nawet mieszkając kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta, można codziennie dojeżdżać do pracy. Ponieważ Agnieszka i Jerzy wykonują wolne zawody i nie muszą regularnie stawiać się w biurze, tym bardziej nie chcieli zwlekać ze zmianą adresu.

Działka, którą znaleźli przez ogłoszenie, spodobała im się od razu. Ponieważ chcieli mieć jak największy ogród, postanowili nie rozbudowywać domu, ale tylko go wyremontować. Zdecydowali się zachować pierwotną wielkość i rozkład pomieszczeń, lecz zlikwidowali stryszek i usunęli niski sufit. Znakomity efekt dało pozostawienie drewnianych belek stropowych, które zdobią wszystkie pomieszczenia. Zrobiono również okno w łazience i dwa okna w dachu nad salonem, a pozostałe powiększono. Dzięki temu niewielki domek wygląda na znacznie przestronniejszy.

Gospodarze zadbali też o ogrzewanie dawnego "letniaka". Stary piec przerobili na kominek, który nie tylko dostarcza ciepła, ale też zapewnia przytulną atmosferę w czasie chłodów. W łazience, kuchni i przedpokoju zostało zainstalowane ogrzewanie podłogowe. Dom umeblowano głównie prostymi sprzętami z nielakierowanego sosnowego drewna, które pasują do jasnej świerkowej podłogi. Wiele sprzętów, m.in. stół, komodę i białą kołyskę, gospodarze znaleźli na targach staroci lub na śmietnikach i pieczołowicie odnowili.

We wnętrzach dominują jasne, pastelowe barwy. Tylko w sypialni gospodarze zdecydowali się na intensywne żółcie, oranże i czerwienie, które ich zdaniem ogrzewają wnętrze i zapewniają lepszy wypoczynek. Na koniec wizyty warto przyjrzeć się oryginalnym drzwiom wejściowym o nietypowych wymiarach. Agnieszce i Jerzemu zależało na tym, aby były szerokie i wysokie - gdy w pogodne dni otwiera się je na oścież, wydaje się, że ogród wchodzi do domu.

Tekst: Maria Rotkiel Stylizacja: Anna Moes Zdjęcia: Michał Skorupski

Więcej o: