Dom pełen eksperymentów
Tekst i stylizacja: Dorota Morawetz Zdjęcia: Witold Górka
01.01.2012
, aktualizacja: 24.06.2009 13:02
Fot. Witold Górka
Schody wiodą wprost do pracowni na piętrze. Dzięki usunięciu fragmentu sufitu i ściany ta część wnętrza wygląda jak antresola.
Miejsce, w którym mieszkamy, wyraża naszą osobowość tak samo jak strój, który nosimy - oto dewiza gospodarzy tego domu. Przyjrzyjmy się więc i wnętrzom, i... mieszkańcom.
Fot. Witold Górka
Kuchnia jest połączona z jadalnią i salonem. Niską ściankę zdobi wielobarwna mozaika z płytek
ceramicznych. U podstawy okien - rzędy kolorowych luksferów.
Fot. Witold Górka
Żeby wyeksponować kolorowe i bardzo dekoracyjne elementy ściany pomalowano na blady, łososiowy odcień. Na podłodze ułożono jasne płytki ceramiczne.
Fot. Witold Górka
Niska ścianka osłania kuchenny blat roboczy, w którym zamontowano płytę grzejną i zlewozmywak.
Właściciele szeregowego domu położonego na przedmieściach Krakowa są architektami. Pan Andrzej ponad dwadzieścia lat przebywał we Francji, gdzie projektował centra komercyjne i bloki mieszkalne. Pani Małgorzata długi czas spędziła w Wiedniu, projektując mieszkania. Tam nawiązała współpracę ze słynnym austriackim malarzem i grafikiem Friedensreichem Hundertwasserem, który jest też znany jako autor oryginalnych budynków.
Urządzając własny dom, postawili na spontaniczność. Jego przestrzeń potraktowali jako pole swoistej zabawy, miejsce, gdzie można realizować najróżniejsze pomysły, czasami o nieprzewidywalnym efekcie. Jednym z eksperymentów były odkryte schody na piętro zbudowane ze stali i grubego hartowanego szkła. Ten pomysł się sprawdził - ażurowa konstrukcja nie przytłacza wnętrza, a wręcz dodaje mu lekkości. Do jej industrialnego stylu nawiązuje m.in. półka pod telewizor oraz wyposażenie pracowni usytuowanej na piętrze, tuż przy schodach.
Chłód stali i szkła został zrównoważony "ciepłymi" elementami. Do nich należy na przykład komplet mebli wypoczynkowych przywieziony z wiedeńskiego mieszkania pani Małgorzaty oraz stół i krzesła ustawione w kąciku jadalnym. A przede wszystkim - przyciągający wzrok kominek w salonie. Uwagę zwraca zarówno jego bryła (zaczątkiem projektu był stworzony przez właścicieli model z kartonu), jak i oryginalne wykończenie. Barwna ceramiczna kompozycja to dzieło pani domu. Płytki pochodzące z tej samej niemieckiej fabryki, która produkowała dla Hundertwassera, układała najpierw na podłodze, potem je filmowała, a na koniec odwzorowywała na obudowie kominka.
Do twórczości austriackiego artysty nawiązuje też wielobarwna mozaika na ściance osłaniającej kuchnię oraz kącik na werandzie wyłożony płytkami wzorowanymi na jego grafikach. Bez wątpienia styl tego domu odzwierciedla dwie osobowości. Wyobraźnię i sposób myślenia pana Andrzeja ukształtowała "Piwnica pod Baranami", z którą współpracował w latach studenckich - to jej zawdzięcza odrobinę szaleństwa. Pani Małgorzata natomiast jest osobą raczej uporządkowaną, ale jednocześnie potrafi zdać się czasem na przypadek. Wnętrza, które razem stworzyli, są wyrazem harmonii tych przeciwieństw.