Wymarzone wnętrze na Starówce
Tekst i stylizacja: Marianna Bauman Zdjęcia: Radosław Wojnar
20.01.2012
, aktualizacja: 19.08.2009 12:30
Fot. Radosław Wojnar
Zamiast obrazów - odsłonięte fragmenty ceglanego muru. Gospodyni uznała, że nie trzeba odsłaniać całej ściany. Wystarczyły dwie elipsy wyznaczone wprawną ręką projektantki.
Jeśli się czegoś bardzo pragnie, to pragnienie może się ziścić. Magdzie udało się zamieszkać w jednym z ładniejszych miejsc stolicy - na ukochanej Starówce.
Fot. Radosław Wojnar
Spokojne brązy, szarości i biele wprowadzają do wnętrza spokój i ład. W takiej kolorystyce jest konsekwentnie utrzymana cała część dzienna, łącznie z kuchnią.
Fot. Radosław Wojnar
W ścianie pomiędzy kuchnią a pokojem wybito duży otwór. Dzięki temu kuchnia pozostała oddzielnym pomieszczeniem, ale można mieć kontakt z osobami siedzącymi w pokoju. Szeroki blat doskonale sprawdza się w roli barku. Na ścianie - śnieżynki-wycinanki pod płytą pleksi.
Fot. Radosław Wojnar
Kuchenną zabudowę tworzą proste szafki. Stojące mają fronty z sosnowego drewna, wiszące - z matowego szkła w aluminiowych ramach.
Magda od dziecka była zauroczona warszawską Starówką. Po jej brukowanych wąskich uliczkach najpierw spacerowała w niemal każdą niedzielę z ojcem, potem biegała tu z koleżankami. Marzyła, że może kiedyś zamieszka w którejś z pięknych kamieniczek. Wiosną 2005 roku marzenie się spełniło - kupiła mieszkanie przy ulicy Piwnej. Całe wnętrze było urządzone w stylu wczesnych lat dziewięćdziesiątych. W łazience pozostały, niestety, bordowe płytki z wzorkiem, w kuchni - zabudowa z płyty pilśniowej, w pokoju dziennym - meblościanka na wysoki połysk. Na szczęście wymiany nie wymagały futryny, okna i drewniana podłoga w kuchni.
Poprzednia właścicielka z dumą zakomunikowała, że "oddaje mieszkanie w bardzo dobrym stanie i w zasadzie wymaga ono tylko małego liftingu". Magda wraz z Agnieszką Cholewą, koleżanką i projektantką prowadzącą Desi Studio, zamiast niewielkiego zabiegu kosmetycznego wybrały jednak porządny remont. Po szczegółowej analizie budżetu oraz uwzględnieniu zarówno atutów wnętrza, jak i potrzeb gospodyni obie panie uznały, że nie trzeba wyburzać ścian - zaakceptowały zastany układ pomieszczeń. Natomiast zarówno ściany, jak sufity i posadzki zyskały nowy wygląd, a wszystkie meble i urządzenia zostały wymienione.
Pomysł gonił pomysł. Na ścianie w kuchni, między blatem a szafkami wiszącymi, zamiast kafelków postanowiono położyć przezroczyste pleksi. Ale co pod nie włożyć? Może tkaninę z kwiatowym motywem? Rozwiązanie podsunęło... pobliskie przedszkole, w którego oknach przed Bożym Narodzeniem pojawiły się papierowe płatki śniegu. - Tak mi się spodobały, że sama zrobiłam podobne śnieżynki. Przypominają trochę wycinanki ludowe, które ociepliły klimat kuchni - opowiada Magda.
A skąd wzięły się lustra w starych ramach, stylowa umywalka, gipsowe odlewy popiersi greckich bogów? To kolejny przypadek. Właściciel zaprzyjaźnionego salonu fryzjerskiego chciał zmienić jego wystrój, w związku z czym wyprzedawał elementy dekoracyjne. Czyż można było nie skorzystać z takiej okazji? Magda od razu pokochała to mieszkanie. Najbardziej lubi wyglądać przez okno i obserwować, jak wymarzona Starówka zmienia się wraz z porami roku.