Po skosie

Mieszkanie niesymetryczne
Kłopot polegał na tym, że Maciek został właścicielem tylko połowy mieszkania. Nie chodzi o to, że metraż był za mały - 55 metrów w zupełności mu wystarczało. Mieszkanie miało jednak niefortunny rozkład. Na skutek podziału przedwojennego stumetrowego apartamentu na dwa mniejsze lokale wzdłuż całego wnętrza prowadził wąski, długi, a przy tym ciemny przedpokój. Na jego końcu znajdowała się łazienka; drzwi do pozostałych pomieszczeń - dwóch pokoi, kuchni i małej toalety - były usytuowane po tej samej stronie. Zewnętrzna, skośna ściana kuchni była na dodatek załamana, wnętrze miało więc nieregularny kształt. Może i dodawało to mieszkaniu oryginalności, ale z pewnością nie ułatwiało zadania nowemu właścicielowi. Maciek, z wykształcenia grafik, jest dyrektorem kreatywnym w jednej z agencji reklamowych.

Urządzenie własnego mieszkania potraktował więc jak wielkie artystyczne wyzwanie. Postanowił pogodzić stare z nowym - zachować przedwojenny charakter wnętrza, ale jednocześnie stworzyć mieszkanie oryginalne i nowoczesne, w którym wygodnie się żyje i pracuje. Zaczął od podzielenia przestrzeni na część dzienną i prywatną. W pierwszej, usytuowanej bliżej wejścia do mieszkania, znalazły się kuchnia, pokój i toaleta. Druga, w głębi, składa się z łazienki oraz sypialni z małym kątem do pracy (prawdziwą pracownię gospodarz urządził w zaadaptowanej piwnicy). Po usunięciu dwóch ścian działowych kuchnia została otwarta na sąsiadujący z nią pokój i na przedpokój. Dzięki temu część dzienna stała się przestronna, a ciemny korytarz się rozjaśnił - teraz dociera do niego naturalne światło.

Urządzanie nietypowej kuchni nie było łatwe. Ponieważ przebudowanie zewnętrznej ściany było z przyczyn oczywistych niemożliwe, Maciek wpadł na pomysł, żeby z wady zrobić zaletę i jeszcze bardziej uwypuklić nietypowość wnętrza - nieregularność form uczynić motywem przewodnim. Zgodnie z tą myślą dwie ściany w części dziennej mają kształt trapezu. Pierwsza z nich, oddzielająca toaletę od kuchni, stoi na dodatek skosem. Przy drugiej ścianie, która osłania kąt jadalny urządzony przy zejściu do pracowni, znajduje się zaprojektowany przez gospodarza nietypowy stół. Wielokątny blat wsparty na dwóch stalowych nogach przecina trapezową ściankę i wychodzi z jej drugiej strony. Jego forma została idealnie dopasowana do miejsca, dzięki czemu spory mebel nie utrudnia poruszania się po wnętrzu. Natomiast całą zabudowę kuchenną usytuowano przy załamanej ścianie. Ciąg roboczy jest na tyle długi, że mieszczą się w nim wszystkie niezbędne szafki i urządzenia.

Przeciwieństwem nieco szalonego stylu dziennej części mieszkania jest sypialnia. Dominują w niej tradycyjne meble i dekoracje, które podkreślają przedwojenny rodowód mieszkania. Aby ocalić jego najbardziej charakterystyczne cechy, gospodarz pieczołowicie wyremontował stary dębowy parkiet, pozostawił dwuskrzydłowe przeszklone drzwi i mosiężne klamki. Do mebli z lat dwudziestych i trzydziestych, które odziedziczył po dziadkach lub wyszperał na pchlich targach, dobrał stylowe lampy i kilimy. Wprowadzone przez Maćka zmiany dały efekt, jakiego oczekiwał.

We wnętrzach stare zgodnie sąsiaduje z nowym, tworząc razem spójną całość. Takie mieszkanie z pewnością nie jest nudne.