Mieszkanie w starej kamienicy

Stara, stuletnia kamienica, a w niej jednoosobowy apartament. Zaprojektowany i urządzony z wszelkimi współczesnymi wygodami, ale też z pełnym szacunkiem dla przeszłości.
Duże okna tego zaaranżowanego nowocześnie apartamentu wychodzą na jedną z najbardziej reprezentacyjnych ulic Warszawy - Aleje Ujazdowskie. Wnętrze ma powierzchnię 53 metrów kwadratowych. W czasach, kiedy powstało, było znacznie większe, jednak po drugiej wojnie światowej - tak jak wiele innych takich lokali - podzielono je na kilka mniejszych. Już wtedy okres świetności miało zdecydowanie za sobą, a do początku XXI wieku dotrwało w opłakanym stanie.

Nowego właściciela to jednak nie zniechęciło. Zresztą ani jego, ani architektów ze studia Gomez, których poprosił o pomoc w przebudowie i urządzeniu wnętrza. Zadanie, którego się podjęli, polegało na przemianie zdewastowanego mieszkania w komfortowy apartament dla jednej osoby. W wiekowym wnętrzu miały się znaleźć wszelkie współczesne wygody, z klimatyzacją włącznie.

Metamorfoza rozpoczęła się od destrukcji - między innymi wyburzono ściany, zerwano zniszczony stary parkiet, wymieniono wszystkie instalacje oraz okna (oczywiście za zgodą konserwatora zabytków).

Powstała otwarta przestrzeń dzienna z wyraźnym podziałem na cztery strefy: jadalną, wypoczynkową i kuchenną oraz - odizolowaną od reszty mieszkania - wejściową. W centrum stanęła specjalnie zaprojektowana, oryginalna zabudowa. Ma owalny kształt i jest wielofunkcyjna: od strony przedpokoju mieści się w niej szafa na wierzchnie okrycia, od strony aneksu kuchennego - lodówka, a od strony jadalni i strefy wypoczynkowej - telewizor oraz sprzęt grający.

Natomiast część prywatna to sypialnia z garderobą. Sypialnię od salonu oddzielają przesuwane drzwi, tak by w razie potrzeby dało się łatwo połączyć wnętrza. Dzięki dużym oknom i białym ścianom mieszkanie jest bardzo jasne. Bez obawy można było tu ustawić, tak jak niegdyś, solidne meble z ciemnego drewna. Ukłonem w stronę przeszłości są również ozdobne sztukaterie, bez których trudno wyobrazić sobie dawne reprezentacyjne wnętrza. Ze sztukateriami sąsiadują podwieszane sufity z halogenowym oświetleniem. I nie ma dysonansu - kompromis pomiędzy starym a nowym okazał się niezwykle udany.

Tekst, stylizacja: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski

Więcej o: