Wnętrza funkcjonalne i z charakterem

Kiedy Zuza i Maciek mieszkali jeszcze osobno, lubili pomarzyć o przyszłym wspólnym domu. Parę rzeczy na jego temat wiedzieli na pewno. Na przykład to, że ich gniazdko będzie bardzo przestronne i jasne.
Czasem zastanawiali się też nad lokalizacją, ale doszli do wniosku, że właściwie mogą mieszkać wszędzie, byleby nie na warszawskim Ursynowie. Byli jednak pewni, że jeszcze przez długi czas temat własnego mieszkania nie wyjdzie poza sferę marzeń. Los jednak lubi czasem płatać figle.

Zupełnie nieoczekiwanie, dzięki pomocy rodziny, zostali właścicielami dwóch pokoi z kuchnią właśnie na... Ursynowie. Wnętrze było w stanie surowym i nie najlepiej rozplanowane. Przedpokój wydawał im się za duży, za to kuchnia - za mała. Krótko mówiąc: mieszkanie nie miało nic wspólnego z ich wymarzonym gniazdkiem. Ale było, w dodatku własne! Dostosowanie mieszkania do wymagań Zuzy i Maćka wiązało się z wieloma zmianami, a tym samym ze sporymi kosztami. Tymczasem młodzi właściciele nie dysponowali nadmiarem gotówki. I tu los znów wyszedł im naprzeciw. Okazało się, że ich przyjaciel, architekt Mateusz Świętorzecki, to specjalista do spraw trudnych.

Mateusz szybko przystąpił do działania. Twierdzi, że miał ułatwioną pracę, ponieważ doskonale znał potrzeby i tryb życia domowników, a to dla niego podstawa. Głównym zadaniem, jakie przed nim postawili, było "osiągnięcie celu przy zaangażowaniu jak najmniejszych środków finansowych". Wnętrza miały być przy tym nie tylko funkcjonalne, ale również z charakterem. Aby nie przekroczyć kwoty wyznaczonej na remont i umeblowanie, gospodarze i architekt odbyli mnóstwo wspólnych narad - z kartką, ołówkiem i kalkulatorem w ręku.

Mieszkanie, przede wszystkim część dzienna, zostało podzielone na tak zwane strefy. Ten efekt udało się uzyskać po wyburzeniu ścian oddzielających pokój dzienny od kuchni i przedpokoju. Sercem domu jest owalny stół z czterema drewnianymi krzesłami ustawiony między strefą kuchni a pokoju dziennego. Przy nim toczy się życie rodzinne i towarzyskie. Trzeba też było gdzieś zaplanować miejsce do pracy, gdyż gospodarze - angliści - często pracują w domu. Ponieważ zgodnie twierdzą, że sypialnia powinna służyć jedynie wypoczynkowi, kącik na biurko z komputerem wygospodarowano w pokoju dziennym.

Dzięki pomysłom Mateusza w mieszkaniu znalazło się też miejsce na parę schowków na rzeczy chwilowo nieużywane lub mało estetyczne, takie jak pralka czy odkurzacz. W kuchni za ścianką z płyt gipsowo-kartonowych ukryto starą lodówkę, co pozwoliło uniknąć kupna nowej lub poniesienia dodatkowych kosztów związanych z zabudową tego wyjątkowo niewymiarowego urządzenia.

Zuza i Maciek są zadowoleni z efektów pracy przyjaciela architekta. Bardzo lubią swoje pierwsze gniazdko i wszystko wskazuje na to, że z uwagi na bliskość kortów tenisowych i stacji metra może nawet polubią... Ursynów.

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Piotr Rejmer

Więcej o: