Wystrój jak filmowa scenografia

Typowy warszawski wieżowiec. W ciemnym korytarzu połyskuje mosiężna kołatka w kształcie lwiej głowy. Zaprasza do środka, sugerując, że za drzwiami kryje się coś niecodziennego.
Rzeczywiście, to bardzo niezwykłe mieszkanie. Tak jak nietuzinkowa jest jego właścicielka - reżyser Jowita Gondek, twórca filmów dokumentalnych, fabularnych, teledysków. Właśnie pracuje nad filmem "Karolcia" według powieści Marii Krüger. Przyjaciele określają ją mianem pasjonatki życia albo pracoholiczki. Bo Jowita to osoba, która żyje tak, by nie zmarnować ani sekundy.

Mieszka trochę w Warszawie, trochę w Los Angeles i w Paryżu. Warszawska siedziba to, jak mówi, przytulna przystań - tu wraca najchętniej. Nie urządziła jej w żadnym konkretnym stylu. Obecny wystrój wnętrza jest efektem stopniowego nakładania się różnych elementów. Na dodatek każde pomieszczenie w tym mieszkaniu jest inne, ma swój odrębny charakter. Zaczęło się od fascynacji gospodyni stylem śródziemnomorskim - biele i błękity to wspomnienie wakacyjnej podróży do Grecji. Pozostałością z tego czasu są również arkady łączące przedpokój z salonem. Później doszły elementy... angielskiego baroku. Zrodziła je potrzeba chwili, a konkretnie - filmu. Pies Jowity miał zagrać w paru scenach, a że w studiu nie zachowywał się naturalnie, ujęcia z jego udziałem trzeba było kręcić w mieszkaniu, oczywiście przystosowanym do potrzeb planu.

W kuchni gospodyni postawiła zaadaptowaną do roli kredensu meblościankę z lat sześćdziesiątych. Ten tzw. mebel Kowalskiego pomalowano na zielono, bo właśnie taka farba została z jakiejś scenografii. Płaskorzeźbę w kształcie domku służącą jako wieszak na tarki Jowita przywiozła z Tunezji. Lodówkę ozdobiła kolekcją magnesów, które zbiera od dziecka. W morelowej sypialni tiulowa chmurka przyczepiona do sufitu nad dużym łóżkiem wprowadza miły kobiecy klimat. Żeby maksymalnie wykorzystać miejsce w tym pokoju, w róg została wbudowana trójkątna szafa. Jej przesuwane lustrzane drzwi powiększają optycznie przestrzeń.

Wewnętrzną stronę drzwi wejściowych do mieszkania Jowita pokryła malowidłami wzorowanymi na sztuce... meksykańskiej. Mimo tego pomieszania wszelkich stylów mieszkanie wygląda efektownie i, o dziwo, bardzo spójnie. Może to zasługa licznych zegarów i... aniołów? Te elementy konsekwentnie pojawiają się we wszystkich pomieszczeniach - od przedpokoju po łazienkę.

Eklektyczny, przypominający filmową scenografię wystrój wbrew pozorom daje wrażenie przytulności i ciepła. Dobrze o tym wiedzą znajomi Jowity. Jednogłośnie twierdzą, że w tym niezwykłym, nieco szalonym wnętrzu czują się naprawdę doskonale.

Tekst i stylizacja: Dorota Brodowska Zdjęcia: Radosław Wojnar

Więcej o: