Projekt rozważny i romantyczny

Nie sztuka urządzić mieszkanie, gdy nie trzeba liczyć się z kosztami. Ale nawet mając ograniczone fundusze, można zdziałać cuda.
Osiedle na obrzeżach stolicy, a w nim niewysokie domki. W jednym z nich, na parterze, mieszka Beata. Mieszkanie nie jest duże, 56-metrowe, ale całkowicie wystarczające dla jednej osoby. W dodatku z salonu wychodzi się na taras otoczony niewielkim ogródkiem (widać go także z okien sypialni). Wokół cisza i spokój. Już kiedy Beata odbierała klucze do mieszkania, wiedziała, że chce w nim zrobić kilka niezbędnych przeróbek. Wiedziała także, że sama nie poradzi sobie z projektem i aranżacją, poprosiła więc o pomoc Beatę Szalę i Marię Thil-Roman, dekoratorki wnętrz. Beata-właścicielka z góry określiła ramy finansowe, w których mają się zmieścić projektantki. I tak naprawdę niewielkim kosztem powstało wnętrze pełne ciepła i romantycznego uroku. A przy tym naznaczone charakterem i osobowością gospodyni.

Projektantki zaproponowały połączenie kuchni z salonem. Wystarczyło usunąć jedną ścianę, by stworzyć otwartą część dzienną, w której poszczególne strefy - wypoczynkowa, jadalniana oraz kuchenna - wzajemnie się przenikają. Trudno nawet stwierdzić, gdzie kończy się jedna, a druga zaczyna, tym bardziej że ich styl jest bardzo zbliżony. We wnętrzu dominują jasne kolory i lekkie meble; w aneksie kuchennym panie postanowiły zrezygnować z wiszących szafek, dzięki czemu ta część wnętrza idealnie wtapia się w całość. Meble w stonowanych barwach - beżu, kości słoniowej, bieli - efektownie odcinają się od ciemnej płaszczyzny drewnianej podłogi (tylko przy ciągu roboczym w kuchni jest pas gresowych płytek, takich samych jakimi został wyłożono blat przykrywający kuchenne szafki i ściana nad nim).

Dekoracje są bardzo dyskretne. Efektowne drobiazgi w oryginalnym przeszklonym kredensie i na malowanej skrzyni, piękne świeczniki na stole, a w dużych oknach - jasne zasłonki związane na bokach sznurami z ozdobnymi chwostami. Podobny klimat odnajdziemy w sypialni. Do tego pomieszczenia, podobnie jak do łazienki, wchodzi się z części dziennej przez malutki korytarzyk z szafą. W nocnym królestwie Beaty stoją zaledwie trzy meble - oprócz łóżka jest drewniana szafeczka i wiklinowy fotel. Tutaj nastrój tworzą przede wszystkim poduszki i kilka bibelotów ustawionych na szafce i okiennym parapecie. Jest wśród nich minikolekcja aniołków, które czuwają nad snem gospodyni.

Tak wygląda świat wykreowany przez trzy panie, które doskonale się rozumiały podczas urządzania mieszkania. Z pewnością nie jest to tylko kwestia zbieżności imion dwóch z nich. Znajomość, która się wtedy zaczęła, dała bowiem początek trwającej do dziś przyjaźni.

Tekst i stylizacja: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski

Więcej o: