Mieszkanie gromadzone od lat
Tekst i stylizacja: Dorota Brodowska Zdjęcia: Rafał Lipski
01.06.2009
, aktualizacja: 28.05.2009 11:49
Fot. Rafal Lipski
Kuchnia została połączona z sąsiadującym z nią pokojem. Na ich granicy zbudowano niewielki barek z surowej czerwonej cegły. Pomieszczenie jest pełne staroci, które tworzą jego niepowtarzalny klimat.
Zwykłe osiedle z blokami z wielkiej płyty. W jednym z nich - typowe mieszkanie, w którym gospodarze wykreowali własny świat. Jakże inny od tego, który ich otacza.
Fot. Rafal Lipski
Mieszkanie jest pełne starych mebli pieczołowicie odrestaurowanych przez pana domu.
Fot. Rafal Lipski
Kuchenka (płyta grzejna i piekarnik) jest usytuowana w rogu, tuż przy wejściu z przedpokoju. W głębi - stara szafa wykonana bez użycia gwoździ, łączona na drewniane kołki.
Agnieszka Wiktorowska chętnie pomaga rodzinie i znajomym w urządzaniu mieszkań - można powiedzieć, że z zamiłowania jest dekoratorem wnętrz. Pasją jej męża Darka jest rękodzieło i odnawianie starych sprzętów. Niemal wszystkie wolne chwile spędza w piwnicy, w której urządził sobie małą pracownię. Znany wśród bliskich i przyjaciół jako złota rączka, często służy im pomocą w pracach nie tylko konserwatorskich, ale i budowlanych.
Obydwoje uwielbiają wyszukiwać stare interesujące przedmioty i - kiedy przywrócą je do stanu używalności - nadawać im nowe znaczenie i funkcję. Ich zdobycze pochodzą między innymi z targów staroci, których są stałymi bywalcami. Sprzęty i drobiazgi do swojego mieszkania gromadzili przez długi czas. Niektóre z nich zadomowiły się tutaj już na stałe, pozostałe czekają jeszcze na odnowienie i na znalezienie im odpowiedniego miejsca. Bo wnętrze, choć już urządzone, nie jest bynajmniej dziełem skończonym.
Agnieszka zawsze chciała wyczarować w swoim mieszkaniu odrębny świat. I miała jego wizję, co nie wyklucza tego, że niektóre decyzje były podejmowane pod wpływem impulsu (jak na przykład powiększenie balkonowego okna w pokoju dziennym). Realizację swoich wnętrzarskich pomysłów gospodarze zaczęli od przebudowy. Pierwotnie w mieszkaniu były trzy pokoje; po usunięciu ściany połączyli jeden z nich z kuchnią i tak powstało pomieszczenie zwane kuchniosalonem. Natomiast z ciasnej łazienki, toalety i sąsiadującego z nimi niewielkiego korytarzyka udało się zrobić większą, znacznie wygodniejszą łazienkę.
Potem zaczęło się wykańczanie wnętrza i zapełnianie go zgromadzonymi wcześniej przedmiotami. Oprócz odnowionych mebli znalazły się tutaj przedmioty naprawdę ciekawe: wmurowana w ścianę cegła (z cegielni, w której jako dziecko bawiła się mama Agnieszki), drewniana łopata do wyjmowania chleba z pieca, stary fotel fryzjerski, narty z początku XX wieku... Mimo to mieszkanie nie sprawia wrażenia składu nikomu niepotrzebnych, a do tego przypadkowych rzeczy. Elementy zaczerpnięte z różnych - pozornie do siebie niepasujących - stylów tworzą zaskakująco spójną całość. Dzięki wyczuciu gospodarzy nawet stary stół stolarski, o którym od dawna marzy Agnieszka, będzie tu wyglądał naprawdę dobrze.