Aranżacja przestrzenna w żywych kolorach

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer
06.07.2009 , aktualizacja: 06.07.2009 10:33
A A A Drukuj
Są osoby, które prócz tlenu potrzebują do życia przestrzeni. Taki jest Marcin, gospodarz tego pełnego światła i kolorów mieszkania.
Marcin pochodzi z Warmii - urodził się i dorastał w Reszlu. Do stolicy, jak wielu młodych ludzi, przyciągnęła go praca. Najpierw próbował swych sił jako dziennikarz, obecnie pracuje w branży związanej z nieruchomościami. Pierwsze mieszkanie w centrum Warszawy było wynajęte. Powoli poznawał i oswajał stolicę, szukał w niej swojego ulubionego miejsca. Wybrał Tarchomin. Urzekła go zielona okolica, cisza i widok na leniwie płynącą Wisłę; nie bez znaczenia był również fakt, że miał stąd blisko do pracy. Kupił tu przytulną kawalerkę, jednak od początku traktował ją tylko jako tymczasową przystań. Owszem, zdążył polubić to mieszkanko i jego sąsiedztwo, ale nieustannie rozglądał się za czymś o zdecydowanie większym metrażu.

Dwupoziomowe mieszkanie w nowym kameralnym osiedlu (również na Tarchominie) od razu przypadło Marcinowi do gustu. Dobra lokalizacja, duży taras, niedaleko park - to były atuty wnętrza. Ale miało ono także wady. Dolny poziom składał się z klaustrofobicznych pomieszczeń - przedpokoju, kuchni i wąskiego pokoju, który absolutnie nie nadawał się na salonik. Właściciel postanowił więc je przebudować. O pomoc poprosił znajomego architekta Mariusza Michalskiego. Usunięcie ścian radykalnie zmieniło wygląd parteru. Teraz jedynym zamkniętym pomieszczeniem jest łazienka. Pokój dzienny i kuchnia stanowią jedną przestrzeń pełną światła. Stąd wchodzi się na drugi poziom, gdzie mieści się sypialnia z kątem do pracy i druga łazienka.

Urządzanie mieszkania było dla Marcina wyzwaniem, ale też wielką przyjemnością. Postanowił być mniej konserwatywny niż zazwyczaj i pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa, czyli wprowadzić do wnętrz mocniejsze kolory. W części dziennej dominują żywe odcienie zieleni. W części prywatnej króluje bordo i czerwień. Elementy wystroju właściciel dobierał długo i bardzo skrupulatnie. Inspiracji szukał między innymi w czasopismach wnętrzarskich. Aktywnie uczestniczył w pracach wykończeniowych, własnoręcznie wykonał nawet reliefową ozdobę ściany w pokoju dziennym. Większość mebli (w kuchni, przedpokoju, pokoju dziennym) zaprojektował architekt.

Dopóki trwało lato, Marcin wzbraniał się przed zasłonięciem okien - szkoda mu było widoków. Gdy przyszła jesienna plucha, zmienił zdanie i zawiesił rolety, by odgrodzić się od szarości na zewnątrz. A już niedługo znów szeroko otworzy okna i wpuści do mieszkania pierwszy ciepły powiew.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX