Renesans praskiego mieszkania

Nawet najbardziej zaniedbane wnętrza mogą odzyskać blask i dawną świetność. Potrzeba tylko wiary, pomysłu i... sprawnej ekipy remontowej.
Przed kupieniem mieszkania trzeba sprawdzić wiele różnych ofert. Wśród nich trafiają się propozycje mniej lub bardziej ciekawe. Mieszkanie, które Marta i Grzegorz oglądali w bloku na warszawskiej Pradze, było w tak opłakanym stanie, że wywołało żywą reakcję potencjalnego właściciela. Grzegorz po prostu odwrócił się na pięcie i wyszedł. - Przygnębiła mnie zwłaszcza lakierowana sosnowa boazeria zamontowana dosłownie wszędzie, nawet na suficie. Było ciemno i ciasno; mały przedpokój, pokoje-klitki z obijającymi się o siebie drzwiami. Całości dopełniał intensywny zapach gotowanej kapusty - wspomina gospodarz. Na szczęście potencjał tego, zdawałoby się, zupełnie niewartego zainteresowania mieszkania dostrzegła Marta. Ostatecznie dokonano więc transakcji i zaczął się uciążliwy remont.

Z dawnego wystroju nie pozostało prawie nic. Zdjęto mocno zniszczoną podłogę i ułożono dębowe panele. Wyburzono kilka ścian i postawiono nowe, w innych miejscach. Niemal całkowicie zmienił się układ pomieszczeń, dzięki czemu mieszkanie nabrało oddechu i ukazało całą swoją urodę. Składa się teraz z dwóch części: gościnnej (kuchni i pokoju dziennego z wyjściem na duży balkon) oraz prywatnej (sypialni, łazienki, toalety i garderoby). Obie części łączy dawny przejściowy pokój, który gospodarze przeznaczyli na jadalnię. Jest również kameralne pomieszczenie do pracy - w sam raz na biurko z dwoma komputerami i na biblioteczkę.

Dumą gospodarzy jest łazienka z podwójnym oknem - jak na blokowe standardy po prostu ogromna. Kiedyś był tutaj pokój, a łazienka znajdowała się w miejscu obecnej garderoby. Urządzone w nowym miejscu wnętrze zostało zaaranżowane w spokojnych, miłych dla oka beżach i brązach, bo biel, zdaniem gospodarzy, byłaby tu zbyt zimna. Ściany oraz obudowę wanny wykończono tak modną ostatnio opalizującą mozaiką.

Mieszkanie należy do dwóch bardzo zajętych osób wykonujących wolne zawody (pełni też funkcję biura - telefon dzwoni bez przerwy). Umeblowano je prostymi eleganckimi meblami o klasycznych formach. Nigdy nie zostanie zapchane gadżetami, bo gospodarze nie lubią nadmiaru dekoracji. Kilka ceramicznych wazonów (połowę jednym ruchem stłukł nasz fotograf), ciekawe zasłony i rolety; większość przedmiotów została ukryta, żeby nie stwarzać okazji do zrobienia bałaganu. Ot, po prostu atrakcyjne i wygodne mieszkanie, w sam raz dla zabieganych gospodarzy.

Więcej o: