Mieszkanie czerwono-zielone
Tekst i stylizacja: Izabela Ostrowska Zdjęcia: Rafał Lipski
19.08.2009
, aktualizacja: 19.08.2009 12:57
Fot. Rafał Lipski
Antresola znajduje się nad przedpokojem i kuchnią. Powierzchnia obu pomieszczeń w otwartej przestrzeni została umownie wyznaczona płytkami ceramicznymi, którymi wyłożono podłogę...
Intensywna gorąca czerwień i soczysta chłodna zieleń to odważne zestawienie. Efekt wart jest ryzyka. Widać to... czarno na białym w tym mieszkaniu.
Fot. Rafał Lipski
Szafka z lat pięćdziesiątych, odważnie pomalowana na czerwono, przeżywa drugą młodość. Drzwi wejściowe zasłania tkanina w kolorowe pasy.
Fot. Rafał Lipski
Na górze czerwień, na dole - zieleń. Antresola powiększa przestrzeń mieszkalną o kilkanaście cennych metrów.
Dla zabieganych młodych ludzi spędzanie czasu we własnym mieszkaniu jest luksusem, za którym tęsknią po długim dniu pracy. To uczucie nie jest obce Izie (pracującej w firmie medycznej) i Kamilowi (socjologowi). Ich gniazdko miało być przytulne, ale i niebanalne. Oboje są estetami i lubią ład. Oboje nie boją się również niekonwencjonalnych rozwiązań. Gdy pierwszy raz zobaczyli mieszkanie na ostatnim piętrze bloku w warszawskim Ursusie, ujęła ich otwarta przestrzeń, spora antresola pełniąca funkcję sypialni oraz stary kredens w kuchni (taki solidny mebel wystarcza za kilka współczesnych szafek).
Współpraca z projektantką Izabelą Skorupką układała się gładko. Wszyscy troje oczyma wyobraźni widzieli ściany w intensywnych kolorach, a na nich plakaty filmowe z lat sześćdziesiątych. Chcieli, by obok nowoczesnych mebli stanęły pamiątki rodzinne z dawnych lat. Żeby jednak uniknąć przesadnej powagi, kilka szacownych sprzętów przemalowali na odważne kolory. Umiejętnie połączono tu również różne gatunki drewna. Egzotyczny mahoń i palisander zgodnie sąsiadują ze swojską sosną patynowaną, dębem, brzozą. Jak tłumaczy projektantka, wnętrza eklektyczne nie lubią kompletów, a drewno do drewna zawsze przecież pasuje. Osiągnięty efekt podoba się nie tylko gospodarzom i projektantce. Ich wspólne dzieło bez zastrzeżeń zaakceptowali również znajomi Izy i Kamila, którzy lubią wpadać do nich z wizytą.