Mieszkanie od pierwszego spojrzenia

Tekst i stylizacja: Iza Skorupka Zdjęcia: Rafał Lipski
06.01.2010 , aktualizacja: 04.01.2010 10:58
A A A Drukuj
W pokoju dziennym zachwyca ciąg okien w biegnącej po łuku ścianie. Widoczna za nimi kolumnada - niczym z antycznej świątyni - to w rzeczywistości socrealistyczna fasada Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Fot. Rafał Lipski W pokoju dziennym zachwyca ciąg okien w biegnącej po łuku ścianie. Widoczna za nimi kolumnada - niczym z antycznej świątyni - to w rzeczywistości socrealistyczna fasada Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Patrząc przez okna tego mieszkania, widzimy Warszawę niezwykłą i - być może dla niektórych - zaskakująco piękną.
Jasny dębowy parkiet,
Fot. Rafał Lipski
Jasny dębowy parkiet, "odziedziczony" po poprzednich właścicielach, jest ułożony w klasyczną jodełkę, która wraca do łask. Zabytkowy barek to prezent od rodziców Wojtka. Przy nim - współczesna biała lampa o klasycznym kształcie.
Stół przyjechał z targu staroci. Gdy go kupowali, padał śnieg. Mebel przywalony stertą koców kusił niezwykle zgrabnymi nogami, ale żeby odsłonić blat, sprzedawca musiał się trochę pogimnastykować. Trud się opłacił...
Fot. Rafał Lipski
Stół przyjechał z targu staroci. Gdy go kupowali, padał śnieg. Mebel przywalony stertą koców kusił niezwykle zgrabnymi nogami, ale żeby odsłonić blat, sprzedawca musiał się trochę pogimnastykować. Trud się opłacił...
Aneks kuchenny jest utrzymany w stonowanej, kremowo-brązowej kolorystyce, którą przełamuje pomarańczowe krzesło. Z nowoczesną zabudową o prostej formie kontrastuje żyrandol z kryształkami i stylizowany zegar.
Fot. Rafał Lipski
Aneks kuchenny jest utrzymany w stonowanej, kremowo-brązowej kolorystyce, którą przełamuje pomarańczowe krzesło. Z nowoczesną zabudową o prostej formie kontrastuje żyrandol z kryształkami i stylizowany zegar.
ZOBACZ TAKŻE
Wymarzone mieszkanie miało być na Saskiej Kępie lub Mokotowie (na pewno nie w centrum Warszawy), trzypokojowe, z widną kuchnią i tarasem. Skończyło się na dwóch pokojach, ciemnej kuchni i malutkim balkonie w samym sercu stolicy. Agnieszka i Wojtek są zgodni - to była miłość od pierwszego spojrzenia przez okno. Od razu zostali oczarowani. Trudno powiedzieć, co urzekło ich najbardziej - jasny pokój z niezwykłymi oknami, wysokość dająca przestrzeń niespotykaną w nowoczesnym budownictwie, nietypowy rozkład czy też widok, którego nie powstydziłyby się najpiękniejsze europejskie miasta.

Mieszkanie było wprawdzie odnowione i wykończone, ale jego styl nie do końca odpowiadał nowym właścicielom. Zaakceptowali ciekawą kolorystykę, ale detale - jak tłumaczą - nie pasowały do ich osobowości. Udoskonalanie zaczęli od sypialni, w której fragment ściany pokryli ciemną tapetą w błękitne liście, kupioną znacznie wcześniej niż mieszkanie. Do niej dopasowali łóżko (przede wszystkim jego wezgłowie). Mebel zaprojektowali sami; do zamówienia dołączyli rysunki z pikowaniem, wyrysowanym z aptekarską wręcz dokładnością. Jakież było zdziwienie obojga, gdy po sześciu tygodniach przyjechało łóżko z zupełnie gładkim wezgłowiem. Tapicer musiał oczywiście je poprawić.

Niespodzianek było więcej. Stolik z zielonym atłasowym blatem został zaprojektowany tak, by stanowił komplet do tacy - miała się na nim idealnie mieścić. Przygotowali nawet... kartonową makietę w skali 1:1! Kiedy po wielu tygodniach przyjechał gotowy mebelek, okazało się, że taca do niego nie pasuje. Znowu konieczne były poprawki. Gospodarze długo przestawiali meble w pokoju dziennym. Dopiero po wyrzuceniu telewizora udało się znaleźć idealne miejsce dla wszystkich sprzętów.

Najwięcej czasu i energii pochłonęło samo wyszukiwanie mebli. Galerie, pracownie stolarskie i tapicerskie, targi staroci, a nawet śmietniki. Trzeba mieć niemałą fantazję, aby patrząc na takie niechciane już przez nikogo, zwykle bardzo zniszczone krzesła i fotele, zobaczyć oczyma wyobraźni, jak mogą wyglądać po renowacji. Właśnie ze śmietnika pochodzi między innymi czarny fotel stojący w pokoju dziennym. Wojtek był tak dumny ze swojego znaleziska, że z przemoczonym meblem podjechał od razu pod biuro Agnieszki. Kolega z pracy spytał ją z przekąsem, czy narzeczony często zbiera meble po śmietnikach... Nie zauważył, jaki potencjał miał w sobie ten niepozorny grat.

Agnieszka, pracująca w firmie eventowej, dobrze wie, jak lubi mieszkać. Uwielbia mieszać stare z nowym, a w towarzystwie pięknych przedmiotów czuje się jak ryba w wodzie. Wojtek, agent nieruchomości, niejedno wnętrze już widział, jest więc wymagający i niełatwo go zadowolić. To mieszkanie, jak sami mówią, spełnia oczekiwania ich obojga.

Podziel się