Jak oni mieszkają

Oni, czyli projektanci wnętrz. Oto mieszkanie Iwony, która przetestowała w nim swoje ulubione rozwiązania i - czasem dość odważne - pomysły.
Gospodyni studiowała architekturę na Politechnice Wrocławskiej. Gdy zajęła się projektowaniem wnętrz, początkowo spotykała się z klientami w swoim mieszkaniu. Jednak, jak opowiada, traktowali je oni zazwyczaj niczym salon ekspozycyjny i zaglądali niemal w każdy kąt. - Teraz mam już na szczęście pracownię, a w związku z tym spokój we własnym domu - śmieje się. Poprzednie mieszkanie Iwony, we Wrocławiu, było urządzone w zimnych błękitach i zieleniach. Obecne, na zielonym osiedlu Marina na warszawskim Mokotowie, jest dla odmiany pełne gorących czerwieni i ciepłych czekoladowych brązów.

Zaaranżowano je w stylu eklektycznym (sama gospodyni określa go mianem nowoczesnego baroku). Iwona połączyła interesujące faktury i formy, miłe w dotyku materiały, mocne akcenty kolorystyczne oraz punktowe oświetlenie. Uważa bowiem, że dawkowane z umiarem elementy w intensywnych barwach zwracają uwagę na warte wyeksponowania kąciki i nadają im charakter (przykładem jest choćby czerwona tapeta na ścianie w pokoju dziennym). Natomiast nastrój we wnętrzu buduje przede wszystkim odpowiednio dobrane oświetlenie, najlepiej właśnie punktowe.

Pani domu jest zdecydowaną zwolenniczką symetrii. - Ona porządkuje wnętrze i dodaje mu równowagi - tłumaczy i jako przykład podaje dwie jednakowe biblioteczki ustawione po obu stronach okna oraz zabudowę kuchni. Z dużym talentem Iwona łączy w domu różnorodne elementy w harmonijną całość, zestawia przedmioty współczesne z dostojnymi antykami.

Rekompensatą dla oszczędnych, prostych form mebli są wysmakowane dodatki, które wyszukuje na targach staroci lub sama projektuje. Jej autorstwa jest między innymi szafka pod umywalkę w łazience. Gospodyni, zainspirowana starymi pudłami na kapelusze, narysowała projekt i zamówiła u stolarza okrągłą szafkę z płyty MDF lakierowanej na ciemny brąz. Dodatkowego smaku dodaje mebelkowi wspierająca go mosiężna noga oraz oryginalny uchwyt do drzwiczek (znalezisko z targu staroci).

Biorąc pod uwagę, że Iwona nie dysponowała wielkimi funduszami i mocno ograniczała koszty, trzeba przyznać, że ten prywatny projekt jest rzeczywiście udany. Mieszkanie zdradza też pasje właścicielki. Na pierwszy rzut oka widać, że interesuje się ona malarstwem i fotografią - obrazy i zdjęcia są eksponowane nawet w kuchni. Oprócz plakatów Stasysa, zdjęć brytyjskiego fotorealisty Brendana Neilanda oraz Łukasza Rajcherta można tu zobaczyć dzieła namalowane przez panią domu (nad sofą wisi obraz zatytułowany "Lampa", w sypialni - "Bez nazwy", a przy wejściu do pokoju - "Picasso").

Gospodyni żałuje jednego - że w mieszkaniu nie ma kominka. Wprawdzie na środku wyrasta ściana z płyty gipsowo-kartonowej, nazywana przez znajomych kominkową, ale próżno szukać paleniska. Zamiast niego jest wnęka z domową biblioteczką. Ale kominek na pewno pojawi się w kolejnym mieszkaniu. Iwona będzie mogła przetestować na nim nowe architektoniczne sztuczki.

Więcej o: