Mieszkanie z dala od centrum

To wnętrze w stu procentach autorskie. Od początku do końca zaprojektowane zgodnie z potrzebami Doroty i Cezarego.I co najważniejsze - usytuowane na peryferiach wielkiego miasta, wśród zieleni.
Przedtem mieszkali w Warszawie. I chociaż ich zawodowe życie wiąże się z miastem - Dorota jest architektem, Cezary współwłaścicielem firmy doradczej - nadszedł taki moment, że zapragnęli z niego uciec. Szukali nie tylko ciszy. Chcieli też mieszkać we wnętrzu, którego byliby współtwórcami - od początku do końca zaprojektowanym zgodnie z ich potrzebami i upodobaniami. A moment ku temu był jak najbardziej odpowiedni, bo dwuosobowa dotąd rodzina miała się wkrótce powiększyć.

Wybrali nowo powstające osiedle na peryferiach stolicy. Budynki były dopiero w trakcie budowy, mogli więc jeszcze zmienić układ wnętrz. Dzięki temu potem uniknęli kłopotliwej i kosztownej przebudowy: wyburzania i przestawiania ścian. Wszystko - od układu pomieszczeń, przez ich oświetlenie, a na meblach kuchennych skończywszy - wymyśliła Dorota, która projektowanie wnętrz uważa nie tylko za swój zawód, lecz także za największą życiową pasję. Koncepcja powstała od razu, bo gospodarze dobrze wiedzieli, jak ma wyglądać ich dom.

Zależało im na wyraźnym wydzieleniu dwóch stref: dziennej - składającej się z kuchni, jadalni i salonu, oraz prywatnej - z pokojem siedmiomiesięcznego syna Filipa, sypialnią rodziców i dwiema łazienkami. Strefy te wyodrębnili nie tylko ścianami; ważną rolę odgrywa również kolor.

Część dzienna jest utrzymana w stonowanych odcieniach zieleni, beżów i łagodnych ciepłych brązów. Żywsze barwy ma część prywatna, zwłaszcza sypialnia gospodarzy z intensywnie czerwonymi ścianami. Dorota i Cezary uznali, że będzie to idealne tło dla... efektownego kryształowego żyrandola, który zawiesili nad łóżkiem. Dopracowanie szczegółów zabrało Dorocie i Cezaremu najwięcej czasu i energii. Wykańczanie mieszkania trwało ponad rok. Teraz są z niego całkowicie zadowoleni, bo nareszcie mieszkają tak, jak sobie wymarzyli. Ale to bynajmniej nie znaczy, że osiedli tu już na stałe.

- Kiedyś na pewno zamieszkamy na wsi - mówi z przekonaniem w głosie gospodyni. Cóż, obydwoje lubią zmiany. To dla nich naturalna kolej rzeczy.

Tekst: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski Stylizacja: Joanna Płachecka Projekt wnętrza: Dorota Nadolska

Więcej o: