Pomysłowe aranżacje

Pomysł goni pomysł. Prawdziwa mieszanka wybuchowa. Trudno wprost uwierzyć, że jeszcze niedawno to wnętrze ziało pustką.
Su i Sebastian - młode małżeństwo - mieszkają w podwarszawskim Konstancinie. Ich mieszkanie znajduje się w części dużego domu, który prawie dwadzieścia lat temu zbudowali rodzice Su. Przez bardzo długi czas ten fragment budynku był właściwie niezagospodarowany - pełnił funkcję podręcznego magazynu na rzeczy chwilowo niepotrzebne. Właściciele wierzyli, że kiedyś zamieszka tu któreś z ich dzieci.

Ale Su miała inne plany. Jak każda młoda osoba marzyła o pójściu "na swoje". Kiedy jednak poznała Sebastiana i zaczęli poważnie myśleć o wspólnym życiu, stwierdzili, że niemądrze byłoby rezygnować ze sporej części domu z ogrodem. Ku radości rodziców zdecydowali się tu zamieszkać. Zanim to zrobili, musieli doprowadzić wnętrza do stanu używalności. Zmienili dach z eternitowego na blaszany i przy okazji ocieplili strych. Wybili dodatkowe okna, własnoręcznie zdarli kasetony z sufitów i boazerie ze ścian, a w ich miejsce zamontowali płyty gipsowe. Wymienili podłogi i zbudowali kominek.

Mieszkanie jest usytuowane na trzech poziomach. Na pierwszym znajduje się salon z kuchnią. Na drugim, położonym kilka stopni wyżej - sypialnia, łazienka, dwa gabinety i w.c. Ostatni poziom, na strychu, to miejsce pracy twórczej, którą zajmują się obydwoje. Su skończyła anglistykę, na co dzień uczy języka angielskiego, ale jej prawdziwą pasją jest projektowanie ubrań, fotografia i pisanie. Ma na koncie pierwsze sukcesy: pokazy mody i wystawy fotograficzne. Duszę artysty ma również Sebastian - z zawodu architekt, z zamiłowania projektant mebli z metalu i szkła.

Pasje gospodarzy zaowocowały niecodziennymi pomysłami w ich mieszkaniu. Miało być przestronne i uporządkowane. Nic z tego nie wyszło, ponieważ Su odziedziczyła po rodzicach tendencje do zbieractwa; jak sama mówi, dziwne przedmioty po prostu się do niej przyklejają. Dzięki temu dom jest pełen ciekawych eksponatów. Jeden z nich to prawie stuletni - w dodatku wciąż działający - telefon zainstalowany w toalecie. Również Sebastian, jeszcze do niedawna zwolennik prostych, minimalistycznych form, teraz sam chętnie uczestniczy w wyprawach na targi staroci.

Swoje pomysły gospodarze realizują własnymi rękami. Większość mebli w mieszkaniu to dzieło Sebastiana; Su skupiła się raczej na doborze kolorów i dekoracyjnych tkanin. Wiele przedsięwzięć wykonali wspólnie, między innymi oryginalne malowidło w toalecie upodabniające to pomieszczenie do angielskiej budki telefonicznej.

Wystrój mieszkania bez przerwy ewoluuje, meble podlegają ciągłej migracji - na chwile znikają, by pojawić się w innej szacie. Zmieniają się kolory, fotografie na ścianach, przybywa niekonwencjonalnych gadżetów. Impulsem do kolejnych projektów są podróże. Już niedługo można się spodziewać kolejnych wielkich zmian - Su i Sebastian wybierają się właśnie do Chin.

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Piotr Rejmer

Więcej o: