Na barwnym szlaku

Można zwiedzać to mieszkanie, wędrując z pokoju do pokoju. Wytrawnym turystom proponujemy bardziej skomplikowaną trasę - od czerwonego do czerwonego.
O tym, jak trudno podejmować decyzje dotyczące pierwszych własnych czterech kątów, przekonało się chyba każde młode małżeństwo. Tak było również z Anią i Marcinem. Swoje mieszkanie na warszawskich Kabatach, korzystnie położone tuż obok lasu i stacji metra, znaleźli dość szybko. Kiedy jednak uważnie przyjrzeli się planom, doszli do wniosku, że sami nie poradzą sobie z urządzeniem wnętrza, zwłaszcza że jego pierwotny układ zupełnie im nie odpowiadał. Wpadli na pomysł, by poszukać natchnienia w Internecie, i właśnie tam znaleźli projekty, które wyjątkowo przypadły im do gustu. Była to strona pracowni architektury wnętrz In & Out Design. Ania i Marcin postanowili zdać się na profesjonalistów.

Młodzi gospodarze chcieli, żeby ich mieszkanie zostało podzielone na dwie strefy - dzienną, ogólnie dostępną, oraz tzw. nocną, prywatną. Te dwie odrębne części miał oddzielać przedpokój.

Strefa dzienna to: kuchnia, prawie 30-metrowy salon oraz mała toaleta. Architekci zaproponowali przede wszystkim przebudowę kuchni - częściowe otworzenie jej zarówno na przedpokój, jak i na salon. Od strony holu zlikwidowano więc drzwi i nieco poszerzono wejście między pomieszczeniami. Fragment kuchennej ściany został wyburzony i zastąpiony lekką konstrukcją z pustaków szklanych, co pozwoliło doświetlić dość ciemny przedpokój. Dodatkową korzyścią było wygospodarowanie w kuchni całkiem przytulnego miejsca na niewielki stolik, przy którym rodzina jada śniadania.

Z drugiej strony pomieszczenia zamontowano natomiast przesuwane drzwi. Dzięki nim, siedząc w salonie, można się skutecznie odizolować od kuchennego rozgardiaszu i zapachów.

Zarówno na ścianach, jak i na podłodze zostały ułożone duże płyty jasnego gresu. Jedynie nad kuchenką zdecydowano się na wąski pas brązowej mozaiki. Ponieważ zabudowa jest widoczna i z przedpokoju, i z pokoju dziennego, meble - zgodnie z życzeniem gospodarzy - musiały być nie tylko funkcjonalne, ale również eleganckie. Architekci zaproponowali szafki z płyty MDF fornirowanej czereśnią. Z takich samych płyt zrobiono także szafkę na buty oraz schowek na klucze w przedpokoju.

Głęboki, nasycony odcień czereśniowego forniru znakomicie współgra z intensywnie czerwonymi ścianami - kolorystycznymi elementami dominującymi w mieszkaniu Ani i Marcina. Taką barwę mają wybrane ściany w salonie, sypialni i toalecie. Ożywiają wnętrze, przyciągają wzrok, zaciekawiają. Do nich nawiązują większe i mniejsze czerwone elementy pojawiające się w całym wnętrzu. Są to między innymi tapicerowane meble w kąciku wypoczynkowym oraz drobiazgi: abażury lampek, doniczki, a nawet kubki i talerze.

Po drugiej stronie przedpokoju jest prywatny azyl gospodarzy. Mimo wyraźnego oddzielenia od reszty mieszkania zachowano w nim żelazną konsekwencję w doborze kolorów i materiałów. Widać to nawet w łazience, w której podłogę i ściany pokryto dużymi płytami jasnego gresu (takiego jak w kuchni i przedpokoju), a między nie wkomponowano pas czerwonych płytek.

W sypialni oryginalnym elementem jest ekran z płyty gipsowo-kartonowej zainstalowany na czerwonej ścianie. Zrobiono w nim kwadratowe wycięcia różnej wielkości. W ten sposób powstały dekoracyjne półki, można też było zainstalować oświetlenie idealne do czytania. Z przedpokoju wchodzi się również do dwóch małych pokoi. Na razie stoją puste - cierpliwie czekają na przyszłych małych lokatorów.

Tekst i stylizacja: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski Projekt: Arkadiusz Olszanka

Więcej o: