Kwieciste mieszkanie

W królestwie Kasi najważniejsze są kolory, kwiaty i koty. Krótko mówiąc, trzy razy K.
Kasia, graficzka z wykształcenia i z zawodu, mieszka na ostatniej kondygnacji czteropiętrowego budynku. Dawno, dawno temu (czyli w roku 1997), gdy zaczęła wpłacać pieniądze na własne M, na rynku nie było jeszcze zbyt dużego wyboru. Ale to nie z braku innych możliwości szybko zdecydowała się na to mieszkanie - zachęciła ją atrakcyjna cena i bliskie sąsiedztwo warszawskiego parku Szczęśliwickiego. Kiedy zaproponowano jej poddasze ze skosami i oknami dachowymi, bardzo się ucieszyła, bo lubi nietypowe wnętrza pełne światła i przestrzeni (sentyment do nich pozostał jej z czasów dzieciństwa - wychowała się na siódmym piętrze modernistycznej kamienicy).

Projektem zajęła się architekt wnętrz Magda Barańska, prywatnie siostra Kasi. Przede wszystkim zaproponowała usunięcie większości ścianek działowych, dzięki czemu powstała duża otwarta przestrzeń. Teraz jedynym pomieszczeniem zamykanym drzwiami jest toaleta dla gości połączona z pomieszczeniem gospodarczym - minipralnią. Mieszkanie wyraźnie dzieli się na dwie strefy. Część dzienną tworzy salon z aneksem kuchennym i wnęką z miejscem do pracy oraz przedpokój. Część prywatna to sypialnia z garderobą i łazienką, którą śmiało można nazwać salonem kąpielowym. Podłoga jest zróżnicowana, zależnie od funkcji pomieszczenia. W salonie i sypialni ułożono olejowany dąb złocisty o niezwykle ciepłej barwie, natomiast w przedpokoju, toalecie, kuchni i łazience - praktyczną terakotę. Już na pierwszy rzut oka widać, że w tym mieszkaniu (tak jak i w życiu jego właścicielki) zasadniczą rolę odgrywają kolory. Biel ścian, szarość płytek ceramicznych i brąz drewna stanowią idealne - bo neutralne - tło dla elementów w żywych, intensywnych odcieniach. W strefie dziennej są to przede wszystkim ogniste oranże, róże i czerwienie, w prywatnej - chłodne szmaragdowe zielenie, turkusy i kobalty.

Właśnie według klucza kolorystycznego dobrane zostały wszystkie elementy wystroju - nie tylko te większe, jak kanapa w kącie wypoczynkowym czy luksfery wmontowane w ścianę łazienki. Konsekwencję widać również w wyborze detali - segregatorów, ręczników, a nawet... niektórych roślin doniczkowych (żywym przykładem obsypana czerwonymi owocami ardisia).

Mebli w mieszkaniu nie ma zbyt wiele. Żeby wnętrze nie sprawiało wrażenia zagraconego, Kasia ograniczyła liczbę wolno stojących regałów. Część półek na książki (a właścicielka może się poszczycić dość bogatym księgozbiorem) zbudowano w specjalnie zaprojektowanych do tego celu wnękach. Wnętrze nie przybrało jeszcze ostatecznego (i idealnego) kształtu. Kasia ma wiele pomysłów, które wciąż czekają na realizację. Zamierza między innymi oddzielić szklanymi przesuwanymi drzwiami sypialnię od strefy dziennej, a we wnęce z biurkiem i komputerem zamontować drzwi harmonijkowe.

W pogodny dzień mieszkanie jest przesycone światłem wpadającym przez okna połaciowe w dachu, a wędrujące po podłodze słoneczne plamy to raj dla czworonożnych władców tego królestwa - kotów Maurycego i Szarego. Doskonale jest tutaj również roślinom. Ponad pięćdziesiąt roślin doniczkowych to namiastka prawdziwego ogrodu, o którym marzy Kasia.

Tekst i stylizacja: Marianna Bauman Zdjęcia: Rafał Lipski

Więcej o: