Oaza podróżników

Znaczną część życia spędzają na walizkach. Mieszkanie jest więc dla nich przede wszystkim azylem i miejscem odpoczynku.
Właściciele tego mieszkania to aktywne zawodowo młode małżeństwo. Praca obojga jest związana z nieustannymi podróżami między Wybrzeżem, skąd pochodzą, a stolicą. Ponieważ trudno prowadzić dom, mieszkając głównie w hotelach, po paru latach niewygód zgodnie uznali, że najwyższa pora kupić w Warszawie własne lokum. W grę nie wchodziły obrzeża miasta, gdyż to oznaczałoby kolejne kilometry do pokonywania. Poszukiwania ograniczyli więc do centrum. I właśnie tu znaleźli mieszkanie w jednym z nowo wybudowanych apartamentowców. Jednak do pełni szczęścia - czyli do ideału - było jeszcze daleko. Tym ideałem miało być połączenie dobrej lokalizacji z doskonałym rozplanowaniem wnętrza - a właśnie ono pozostawiało wiele do życzenia. Kuchnia była za mała, natomiast salon - za długi, nieustawny i, co gorsza, słabo oświetlony. Mieszkanie wymagało więc kilku sporych przeróbek.

Projekt i aranżację całego wnętrza gospodarze postanowili powierzyć profesjonalistom. Po namyśle wybrali warszawskie biuro projektowe Studio Gomez. Architekt zaproponował przede wszystkim częściowe otwarcie kuchni na salon. W tym celu trzeba było zlikwidować fragment ściany pomiędzy nimi. Następnie, żeby nieco powiększyć niewielką kuchnię, zmniejszono przylegający do niej pokój, który miał pełnić dwie funkcje - pokoju gościnnego i gabinetu. Nową ścianę zaokrąglono, dzięki czemu kuchnia nie tylko zyskała oryginalny kształt, ale także znacznie poprawiły się jej proporcje. Do tak nietypowego wnętrza architekt zaprojektował zabudowę w kształcie łuku, co pozwoliło optymalnie wykorzystać powierzchnię.

W stosunkowo wąskim i długim salonie okna znajdują się tylko na jednej ścianie. Dlatego aby wpuścić do niego więcej światła i przy okazji uzyskać efekt większej przestrzeni, projektant uznał, że warto częściowo przeszklić ścianę dzielącą to wnętrze od sypialni. Na dwóch krańcach ściany wstawiono więc "okna" sięgające od podłogi aż po sufit. Przez białe matowe szkło sączy się teraz (w obie strony) delikatne rozproszone światło. Szyby w tych niby-oknach między pomieszczeniami zostały oprawione w solidne ramy z egzotycznego drewna wenge o ciemnej barwie. Z tego drewna zrobiono również półki we wnękach umieszczonych po obu stronach przejścia z salonu do przedpokoju, podświetlane półki nad kanapą, a także nietypowy stół w niewielkim aneksie jadalnym.

Kształt salonu oraz liczne drzwi w naturalny sposób wyznaczyły miejsce na kanapę, a co się z tym wiąże - również na telewizor. Aby spora bryła odbiornika nie utrudniała poruszania się po pomieszczeniu, gospodarze skorzystali z rady architekta i zdecydowali się na płaski telewizor plazmowy. Zainstalowany został na ścianie naprzeciwko kanapy w specjalnie do tego celu zaprojektowanym obramowaniu z płyt gipsowo-kartonowych. Salon urządzono jasnymi meblami wypoczynkowymi o nowoczesnej formie. Znakomicie prezentują się na tle ciemno barwionego dębu rustykalnego, którym wyłożono podłogę.

Po wykończeniu łazienek i umeblowaniu sypialni gospodarze mogli się wreszcie wprowadzić do swojego warszawskiego azylu. Przed sobą wciąż mają najprzyjemniejszy etap urządzania się - wypełnianie domu drobiazgami, które budują jego nastrój i charakter. Tego etapu nie zamierzają jednak przyśpieszać. Jak mówią, wnętrze po- winno się stawać domem stopniowo i w swoim naturalnym rytmie. Trudno się z tym nie zgodzić.

Tekst i stylizacja: Magda Kazimierczuk Zdjęcia: Michał Skorupski

Więcej o: