Aranżacja sentymentalna

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer
08.01.2012 , aktualizacja: 06.07.2009 10:38
A A A Drukuj
Pokojowe współistnienie - nowoczesna kanapa  sąsiaduje z rodzinnymi pamiątkami. Stolik w stylu 
art déco to spadek po ciotce; stare gdańskie fotele zostały na nowo obite tkaniną. Na podłodze - ocalony dębowy parkiet. Fot. Sylwester Rejmer Pokojowe współistnienie - nowoczesna kanapa sąsiaduje z rodzinnymi pamiątkami. Stolik w stylu art déco to spadek po ciotce; stare gdańskie fotele zostały na nowo obite tkaniną. Na podłodze - ocalony dębowy parkiet.
Chyba jakiś dobry duch opiekujący się tym mieszkaniem sprowadził w jego progi Katię i Pawła. Teraz może być spokojny, że nowi właściciele zadbają o dobry klimat tego miejsca.
Pianino Katia odziedziczyła po ciotce Janinie Romanównie, znanej przedwojennej aktorce. W bibliotece stoją m.in. wspomnienia poprzedniego właściciela mieszkania Józefa Sigalina. Opisuje w nich wędrówkę przez zburzoną Warszawę do kamienicy, w której zamieszkał.
Fot. Sylwester Rejmer
Pianino Katia odziedziczyła po ciotce Janinie Romanównie, znanej przedwojennej aktorce. W bibliotece stoją m.in. wspomnienia poprzedniego właściciela mieszkania Józefa Sigalina. Opisuje w nich wędrówkę przez zburzoną Warszawę do kamienicy, w której zamieszkał.
Na ścianie między kuchnią a pokojem wisi XVIII-wieczny obraz przedstawiający Matkę Boską. Od dwóch stuleci dziedziczył go zawsze najmłodszy syn w rodzinie. Tym razem tradycji nie stało się zadość - obraz znalazł się w rękach Katii.
Fot. Sylwester Rejmer
Na ścianie między kuchnią a pokojem wisi XVIII-wieczny obraz przedstawiający Matkę Boską. Od dwóch stuleci dziedziczył go zawsze najmłodszy syn w rodzinie. Tym razem tradycji nie stało się zadość - obraz znalazł się w rękach Katii.
Przez wiele lat Katia mieszkała z rodzicami w Filadelfii. Do Warszawy wróciła dopiero na studia prawnicze. Jej mąż Paweł jest producentem telewizyjnym. Jeszcze niedawno żyli jak współcześni nomadzi, często zmieniając mieszkania. Kiedy jednak na świecie pojawili się Jeremi i Mikołaj, postanowili osiąść gdzieś na stałe. W rachubę nie wchodziły ani apartamentowce, ani blokowiska z ich bezosobowym klimatem. Interesowało ich jedynie mieszkanie w kamienicy.

Wybrali Mokotów. W tej warszawskiej dzielnicy mieszkała kiedyś rodzina Katii. Względy sentymentalne nie były więc bez znaczenia. Tego wymarzonego miejsca szukali przez dziewięć miesięcy, sprawdzili oferty wszystkich biur nieruchomości. Powoli tracili nadzieję Nagle zelektryzowało ich ogłoszenie w jednej z gazet. Jeszcze tego samego dnia obejrzeli mieszkanie. Kiedy przekroczyli próg przedwojennej kamienicy, poczuli, że właśnie dobili do wymarzonego portu. Zachwyciła ich klatka z kamiennymi schodami, stylowe drzwi, nawet skrzypiąca podłoga. Piękne mieszkanie było też przepełnione historią - kiedyś mieszkał tu Józef Sigalin, organizator i kierownik Biura Odbudowy Stolicy, przez lata Naczelny Architekt Warszawy. Kupili je od jego córki, pani Teresy.

Nowi gospodarze zmienili układ pomieszczeń. W dawnej kuchni i służbówce zrobili sypialnię. Kuchnię natomiast przenieśli i połączyli z sąsiednim pokojem. Mieszkanie postanowili urządzić ciepło i stylowo. Katia chętnie korzystała z rad mamy, którą ceni za gust i wyczucie. Linia telefoniczna łącząca Warszawę i Filadelfię wiele razy rozgrzana była do czerwoności.

Katia i Paweł nie chcieli zamieniać wnętrz w muzeum; umiejętnie połączyli stare z nowym. Obok siebie stoją stare meble gdańskie oraz sprzęty współczesne. Osiemnastowieczne obrazy dobrze czują się w sąsiedztwie zdjęć z wakacji. Duch kamienicy nie zginął, wręcz przeciwnie - został nieco odkurzony i odrobinę unowocześniony. I chyba mu z tym nowym wyglądem do twarzy.

Podziel się