Wnętrza wzorcowo przytulne

Tekst i stylizacja: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer
08.01.2012 , aktualizacja: 07.07.2009 11:02
A A A Drukuj
Zalany słońcem przeszklony pokój dzienny - wymarzone miejsce na oranżerię. Olbrzymie rośliny to prezent od gości zaproszonych na parapetówkę. 
Kolumny pomalowała Katarzyna, zainspirowana twórczością Gustava Klimta. Praca zajęła jej dwa dni. Fot. Sylwester Rejmer Zalany słońcem przeszklony pokój dzienny - wymarzone miejsce na oranżerię. Olbrzymie rośliny to prezent od gości zaproszonych na parapetówkę. Kolumny pomalowała Katarzyna, zainspirowana twórczością Gustava Klimta. Praca zajęła jej dwa dni.
Prezentowane mieszkanie znalazło się w gronie zwycięzców konkursu "Pokaż nam swoje cztery kąty", który zorganizował portal gazeta.pl. Publikacją zdjęć w naszym piśmie nagrodziliśmy wnętrza nie tylko efektowne, ale i spójne stylistycznie.
Katarzyna z córką - 6-letnią Karoliną. Blat stolika i parawan w głębi ozdobiła pani domu.
Fot. Sylwester Rejmer
Katarzyna z córką - 6-letnią Karoliną. Blat stolika i parawan w głębi ozdobiła pani domu.
Biurko przy oknie w rogu pokoju dziennego to ulubione miejsce pani domu. Tu pije poranną kawę, podziwia widoki i snuje zawodowe plany.
Fot. Sylwester Rejmer
Biurko przy oknie w rogu pokoju dziennego to ulubione miejsce pani domu. Tu pije poranną kawę, podziwia widoki i snuje zawodowe plany.
Mieszkanie na trzynastym piętrze bloku na warszawskim Służewcu należy do Katarzyny Pander-Liszki i Grzegorza Liszki. Gospodarze pochodzą ze Śląska, do stolicy przyjechali, gdyż Grzegorz otrzymał ciekawą propozycję pracy. On jest finansistą, ona - plastyczką, prowadzi galerię i pracownię découpage'u. W stolicy zadomowili się szybko, trudno im jednak było przyzwyczaić się do kolejnych wynajmowanych mieszkań. Katarzyna z niechęcią wspomina zwłaszcza ostatnie, z widokiem na śmietnik. Oboje lubią słońce, ciepło i przestrzeń, toteż brak światła i nieciekawy widok za oknem bardzo im dokuczały. Obiecali sobie, że ich własne mieszkanie będzie słoneczne i przestronne. Ten apartament oczarował ich od pierwszego wejrzenia. Przez okna, za którymi rozpościera się imponująca panorama miasta, wpada tyle światła, ile tylko mogli sobie wymarzyć.

Pierwotnie mieszkanie składało się z trzech pokoi i trzech łazienek połączonych wąskimi korytarzykami; pokój dzienny był przecięty na pół szklanymi drzwiami. Nowi gospodarze uznali, że chcą mieć dużą otwartą przestrzeń pełną jasnych kolorów. Poprzesuwali więc ściany, zlikwidowali część przedpokoju i jedną - ich zdaniem zbędną - łazienkę. Na podłodze ułożono jasny polerowany gres, w którym pięknie odbijają się promienie słońca. Dominująca we wnętrzu zieleń to ulubiony kolor Katarzyny. Przyjemnie chłodzi pomieszczenia, gdy letnie słońce zaczyna zanadto dokazywać.

Urządzali się długo i właściwie nadal to robią. - Musiałam najpierw "poczuć" to mieszkanie, zaprzyjaźnić się z nim - tłumaczy Katarzyna. Wiele dekoracji w mieszkaniu wykonała sama, wykorzystując swoje zawodowe umiejętności. Takie oryginalne meble, ozdoby i bibeloty dodają wnętrzom uroku i elegancji. Dopieszczanie domu sprawia gospodyni wiele radości. Przemalowuje ściany, przestawia meble. Zmiany są na ogół spontaniczne, często dość radykalne, ale trzeba przyznać, że zawsze udane.

A pan domu przyzwyczaił się już do ciągłych niespodzianek i oryginalnych pomysłów żony. Na początku, gdy wracał z pracy i otwierał drzwi, często miał wrażenie, że pomylił piętra.

Podziel się