Wnętrze polsko-francuskie

Stylizacja, tekst i zdjęcia: Monika Lewandowska/Phototapeta
12.04.2011 , aktualizacja: 17.09.2009 11:32
A A A Drukuj
Oryginalny front szafy w przedpokoju tworzą prostokąty z lakierowanej płyty MDF w odcieniach szarości, beżu i bieli. Wnętrze rozświetla naturalne światło wpadające przez mleczną szybę, za którą znajduje się kuchnia. Fot. Monika Lewandowska Oryginalny front szafy w przedpokoju tworzą prostokąty z lakierowanej płyty MDF w odcieniach szarości, beżu i bieli. Wnętrze rozświetla naturalne światło wpadające przez mleczną szybę, za którą znajduje się kuchnia.
Gospodarz najbardziej ceni minimalizm, proste, surowe formy i materiały. Skąd zatem w mieszkaniu akcenty intensywnych barw i oryginalne dekoracje? Poznajcie tę niecodzienną historię.
Szklane fronty górnych szafek kuchennych, zaprojektowane przez plastyczkę Joannę Bylicką, wyglądają jak abstrakcyjny obraz.
Fot. Monika Lewandowska
Szklane fronty górnych szafek kuchennych, zaprojektowane przez plastyczkę Joannę Bylicką, wyglądają jak abstrakcyjny obraz.
Kuchnia jest pełna błękitu, bieli i szarości. Do frontów szafek idealnie dopasowano lampki oświetlające szklany blat-barek. Przy nim oraz przy stole zasiada się na stołkach z metalu i tworzywa sztucznego.
Fot. Monika Lewandowska
Kuchnia jest pełna błękitu, bieli i szarości. Do frontów szafek idealnie dopasowano lampki oświetlające szklany blat-barek. Przy nim oraz przy stole zasiada się na stołkach z metalu i tworzywa sztucznego.
Na podłodze w całym mieszkaniu (nawet w sypialni) ułożono płytki. W kilku miejscach zamontowano duże tafle luster i matowego szkła.
Fot. Monika Lewandowska
Na podłodze w całym mieszkaniu (nawet w sypialni) ułożono płytki. W kilku miejscach zamontowano duże tafle luster i matowego szkła.
Pole Mokotowskie, czyli zielony zakątek w środku Warszawy, jest tuż-tuż; również w mieszkaniu nie brakuje przestrzeni i słońca. Pan domu, rodowity Francuz, urządzał swoje cztery kąty powoli, nie myśląc o ich funkcjonalności, ale raczej o świetle, kolorze i formie - zwłaszcza o swoich ulubionych geometrycznych bryłach. Potem poznał swoją przyszłą żonę. W mieszkaniu singla pojawiła się kobieta, za jakiś czas przyszła na świat córeczka - i szczęśliwa rodzinka była już w komplecie. Ascetyczne dotąd wnętrze zaczęło się powoli zmieniać.

W czterech ścianach ścierają się różne temperamenty Polki i Francuza, ich odmienne gusty. On nade wszystko ceni oszczędny minimalizm, ona - kolory oraz drobiazgi dodające wnętrzom przytulności.

Gospodarz chciał, by forma i styl nowoczesnych mebli i ozdób nawiązywała do sztuki arabskiej, którą zachwycił się podczas wakacji w północnej Afryce. Stąd wypełniające pomieszczenia lekkie konstrukcje z metalu - dowód fascynacji misternymi wyrobami oglądanymi na suku w Maroku. Podobny rodowód mają królujące we wnętrzu kolory - olśniewająca biel i różne odcienie morskiego błękitu kojarzące się z tamtejszymi domami i bezkresem Morza Śródziemnego.

Zadanie gospodyni polegało na ożywieniu i rozweseleniu wnętrz. Prosty narożnik ozdobiła kolorowymi poduszkami uszytymi z tkanego ręcznie materiału kupionego na targu w Marrakeszu. W gabinecie i łazience zawiesiła obrazy swojego autorstwa - pełne gorących barw, inspirowane marokańską ornamentyką. W kuchni ustawiła kolorowe doniczki z kwiatami. Najmłodszy członek rodziny też ma swój udział w aranżacji wnętrz. Zabawki dwuletniej dziewczynki, nieustająco zmieniające swoje miejsce, dodają precyzyjnie zaprojektowanemu mieszkaniu życia i ciepła.

Z porad projektantów wnętrz postanowili zrezygnować i sami wzięli się za wykańczanie mieszkania (fachowcy próbowali uparcie przekonać ich do własnych pomysłów - ścianek z płyt gipsowo-kartonowych, wnęk, drapowanych zasłon). O pomoc w dopracowaniu szczegółów poprosili dwoje artystów plastyków. Meble w pokoju dziennym i przedpokoju - proste sprzęty z metalu oraz ceramiki - zostały zaprojektowane przez Joannę Bylicką. Dziełem Waldemara Petryka są natomiast dekoracje inspirowane sztuką arabską - metalowy obraz i lampa oświetlająca część wypoczynkową. Oryginalne bryły przedmiotów podkreśla wszechobecne tu światło, wpadające do wnętrza m.in. przez duże okna balkonowe.

- Pracy jest jeszcze sporo - opowiada pani domu - ale efekty są zaskakujące, a i satysfakcja niemała. W najbliższym czasie gospodarze zamierzają kupić fotele (minimalistyczne, ale z nutką kolorystycznego szaleństwa), w przejściu z przedpokoju do pokoju dziennego zamontować drzwi z barwnej szklanej mozaiki, wykończyć gabinet. W planach jest też jeszcze kilka obrazów, ale tu pośpiech jest nie wskazany - pani domu zazwyczaj maluje je po powrocie z dalekiej podróży.

Podziel się