Wnętrze z podróży

Po pierwsze, otworzyć przestrzeń. Po drugie, nadać wnętrzom stylistycznie spójny, wyrazisty charakter. Takie były założenia projektu. Obydwa udało się zrealizować w stu procentach.
Kiedy po piętnastu latach pobytu w Szwajcarii Joanna i Marcus przeprowadzili się do Polski, szukali mieszkania w centrum Warszawy. Znaleźli je na dwudziestym pierwszym piętrze wieżowca, z którego rozciąga się panoramiczny widok na stołeczne "city" (jak się okazało, wieczorami lubią się nim delektować zarówno gospodarze, jak i goście). Współpraca gospodarzy, miłośników współczesnego wzornictwa, z projektantami z pracowni Kreativa, Radosławem Skalskim i Andrzejem Winiarkiem, zaowocowała nietuzinkowym projektem. - Osiągnięty efekt - mówi Radosław Skalski - był nie tyle kompromisem, co raczej wspólnym dziełem, satysfakcjonującym obie strony. My stworzyliśmy ramę architektoniczną, gospodarze udekorowali wnętrza.

Początkowo mieszkanie składało się z czterech pokoi. Po wyburzeniu niektórych ścian zostało podzielone na dwie funkcjonalne strefy: dzienną oraz nocną. Dzienną tworzą: otwarta kuchnia, jadalnia i aneks wypoczynkowy. W nocnej jest sypialnia, garderoba i łazienka. Ciepło kontra zimno - taki zamysł w doborze materiałów wykończeniowych zrealizowano w całym mieszkaniu. Chłód szkła i stali równoważy miodowy odcień egzotycznego drewna merbau. Szarawą żywicę epoksydową na podłodze i żelbet na ścianie ożywia intensywna czerwień narożnej sofy.

Projektanci poświęcili również dużo uwagi oświetleniu, umiejętnie dostosowując je do różnorodnych funkcji wnętrza i podkreślając jego walory. Przy stole w jadalni stoją - niczym czekający na zamówienie kelnerzy - dwie lampy; w podłodze wzdłuż żelbetonowej ściany zamontowano oświetlenie punktowe, którego zadaniem jest zwrócenie uwagi na oryginalną fakturę tego nietypowego dla wnętrz mieszkalnych materiału. Wewnątrz szklanego regału zainstalowano lampki halogenowe - gdy się je zapali, robi się znacznie widniej zarówno w kuchni, jak w jadalni.

Pamiątki z podróży zajmują w tym mieszkaniu poczesne miejsce. Po każdym powrocie z wyprawy do dalekich zakątków świata - Australii, Nowej Zelandii, Polinezji Francuskiej, Republiki Południowej Afryki - Joanna i Marcus starają się wybrać jeden charakterystyczny dla danego regionu przedmiot i wkomponować go w wystrój. I tak w jadalni gości wita hinduska bogini; niedaleko stoi dwumetrowy pień palmy kokosowej z Indonezji. Wejścia do sypialni strzeże wojownik z Namibii, a ścianę nad łóżkiem zdobi przywieziony z RPA kapelusz z czerwonych piór (to ostatni nabytek). - W ten sposób pielęgnujemy wspomnienia - stwierdzają Joanna i Marcus. - Dzięki temu nasze podróże są ciągle żywe.

Więcej o: