Projekt wnętrza: minimalizm udomowiony

Stylizacja i tekst: Agnieszka Osak-Rejmer Zdjęcia: Sylwester Rejmer
08.01.2012 , aktualizacja: 12.07.2010 12:15
A A A Drukuj
Aranżacje. Kącik wypoczynkowy tonie w brązach
i beżach - z tej tonacji wyłamują się tylko zasłony z jedwabnej tafty i obraz wiszący nad kanapą. Na podłodze (podobnie jak w pozostałych pokojach i na antresoli) ułożono drewno merbau w ciepłym odcieniu brązu. W roli stolika kawowego doskonale sprawdza się pokaźny puf obity skórą. Fot. Sylwester Rejmer Aranżacje. Kącik wypoczynkowy tonie w brązach i beżach - z tej tonacji wyłamują się tylko zasłony z jedwabnej tafty i obraz wiszący nad kanapą. Na podłodze (podobnie jak w pozostałych pokojach i na antresoli) ułożono drewno merbau w ciepłym odcieniu brązu. W roli stolika kawowego doskonale sprawdza się pokaźny puf obity skórą.
Kto najlepiej zna życzenia domowników i ich oczekiwania dotyczące mieszkania? Kto odpowiednio zatroszczy się o potrzeby całej rodziny? Pani domu - projektantka!
Aranżacje. W przejściu między kuchnią a pokojem zmieścił się stół, przy którym rodzina może wygodnie zasiąść do posiłku. Ścianę z oknem zdobi naturalny łupek.
Fot. Sylwester Rejmer
Aranżacje. W przejściu między kuchnią a pokojem zmieścił się stół, przy którym rodzina może wygodnie zasiąść do posiłku. Ścianę z oknem zdobi naturalny łupek.
Aranżacje. Kuchnię od pokoju dziennego oddziela tylko słup konstrukcyjny fornirowany drewnem merbau. Jednolitą brązową płaszczyznę urozmaicają aluminiowe listwy.
Fot. Sylwester Rejmer
Aranżacje. Kuchnię od pokoju dziennego oddziela tylko słup konstrukcyjny fornirowany drewnem merbau. Jednolitą brązową płaszczyznę urozmaicają aluminiowe listwy.
GALERIA ZDJĘĆ
Monikę Gliniewicz zawsze pasjonowało projektowanie wnętrz. Kilka lat temu skończyła odpowiedni kurs i odbyła staż w biurze architektonicznym. Dzisiaj pracuje na własny rachunek.

Jedną z jej pierwszych realizacji było zaaranżowanie własnego czteropokojowego mieszkania, które znajduje się na nowym osiedlu na warszawskiej Białołęce. Mieszka tu wraz ze swoim mężem Jarkiem i dwójką dzieci: 10-miesięczną Julią i 4-letnim Stasiem. Pani domu pochodzi z Gdańska. Do Warszawy przyjechała na studia w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Pan domu natomiast pochodzi z Lublina. Ich życiowe drogi skrzyżowały się w połowie drogi, w stolicy.

Swoje pierwsze mieszkanie, kawalerkę, kupili właśnie na Białołęce. Kiedy urodziły się dzieci i niewielki metraż zaczął rodzinie przeszkadzać, postanowili poszukać czegoś większego - i znaleźli niedaleko, w tej samej okolicy.

Zapisz się na NEWSLETTER. Co tydzień najnowsze wiadomości o urządzaniu wnętrz w Twojej poczcie e-mail:Zobacz przykład, Zapisz się



Atutem mieszkania był wyraźny podział przestrzeni na część ogólnodostępną i prywatną, ale nowym gospodarzom najbardziej spodobał się rozległy taras. Wychodzi się na niego dość nietypowo - przez antresolę. Bardzo ważne były oczywiście również praktyczne rozwiązania. Jednym z nich jest winda, którą z poziomu garażu dojeżdża się... prosto do mieszkania (wyjście jest w PRZEDPOKOJU), co zdecydowanie ułatwia codzienne życie rodzicom z małymi dziećmi. Układ pomieszczeń nie wymagał na szczęście radykalnych zmian. Przesunięto jedynie niektóre ściany, tak by można było powiększyć nieco ŁAZIENKĘ i garderobę sąsiadującą z sypialnią.

Sprawdź najnowsze trendy w urządzaniu mieszkań i domów



Teraz mieszkanie składa się z POKOJU DZIENNEGOi otwartej kuchni, ogólnodostępnej łazienki, dwóch pokoi dziecięcych oraz sypialni gospodarzy połączonej z łazienką i garderobą. Na antresoli, która pierwotnie była jedynie ciągiem komunikacyjnym prowadzącym na taras, powstało miejsce do pracy. Monice zależało na ponadczasowym wystroju, który oprze się szybko przemijającym modom. Z tego powodu większość mebli nawiązuje do stylu kolonialnego. Pani domu bardzo lubi naturalne materiały, dlatego sporo tutaj drewna (wybrano egzotyczne merbau); fragmenty ścian w kuchni i na antresoli zostały ozdobione szarym łupkiem.

Zamów prenumeratę! To się opłaca! 12 numerów - tylko 64 zł!



Wnętrze jest nowoczesne, ale jednocześnie przyjazne domownikom. Gospodyni zaaranżowała je w stylu, który przekornie nazywa minimalizmem udomowionym. Podkreśliła go kolorami - swoimi ukochanymi beżami i brązami, do których ma szczególną słabość. Nawet twierdzi z powagą, że Ryszard Rynkowski swój przebój pt. "Dziewczyny lubią brąz" śpiewa specjalnie dla niej... Z dyscypliny kolorystycznej obowiązującej w mieszkaniu wyłamują się jedynie POKOJE DZIECI oraz taras, który wiosną i latem tonie wprost w zieleni. - Tutaj kolorów nigdy dosyć - wyjaśnia mama projektantka.

Zobacz galerię zdjęć



Zobacz także:

Duże, otwarte mieszkanie

Aranżacja z głębi mórz

Salon awangardowy

Podziel się