Wnętrza apartamentu w Vals

W hołdzie alpejskiemu krajobrazowi i ikonom designu

Ovotz design Lab. zrealizował wnętrza apartamentu w szwajcarskim kurorcie Vals. Białe, ascetyczne wnętrze z dużymi przeszkleniami stało się tłem: z jednej strony dla naturalnego krajobrazu alpejskiej doliny, z drugiej dla mebli, armatury, lamp duńskich gigantów designu

 

Jeszcze kilkanaście lat temu szwajcarska miejscowość Vals w kantonie Gryzonia nie była szerzej znana nikomu oprócz zapalonym narciarzom i szukających tu wytchnienia mieszczuchom z Zurychu, czy Milanu. O ciszę i spokój nie trudno w miasteczku zagubionym w głębokiej, alpejskiej dolinie, pełnej stromych zboczy i górskich chat. Vals stało się sławne na cały świat w 1996 roku, kiedy otwarto tu Termy zaprojektowane przez Pertera Zumthora. Obok hotelu z lat 70. powstał kamienny monolit z kompleksem łaźni jako kontynuacja i przedłużenie zbocza góry, na której wyrósł. Wnętrza term przypominają groty skalne, bo cały obiekt zbudowano z 60 tys. płyt kwarcowych. Pocięty w wąskie paski kamień tworzy ściany, podłogi , schody dając wrażenie jednorodnej przestrzeni, zaś pełne masy ścian zestawiono z pustą przestrzenią basenów. Rzadko o którym budynku można powiedzieć już na etapie otwarcia - arcydzieło. Termy Zumthora jednogłośnie ochrzcili tak nie tylko krytycy architektury, ale i każdy, kto choć raz zanurzył się w kamiennych basenach w Vals.

W tej szczególnej miejscowości, która dzięki jednemu, zjawiskowemu budynkowi stała się architektoniczną mekką, firma Ovotz design Lab. zrealizowała właśnie wnętrze przestronnego apartamentu. Znajduje się on w budynku mieszkalnym z lat 70. Interwencja architektoniczna rozpoczęła się od połączenia dwóch mniejszych apartamentów w jeden o ponad 100 metrowej powierzchni.

 

Duże przeszklenia otwierają się na taras, z którego roztacza się rozległy widok na ośnieżone szczyty i zielone zbocza doliny. Zadaniem projektowanym było stworzenie wnętrza, które nie będzie konkurowało z dziewiczą przyrodą okolicy, ale zarazem przyniesie ukojenie po dniu spędzonym na wędrówkach, czy intensywnej jeździe na nartach. Stąd postawiono na neutralną biel. Zastosowano jednak jej złamany, cieplejszy odcień. Biel pokrywa nie tylko ściany, sufit, ale i podłogi wykonane jako betonowa posadzka pokryta żywicą epoksydową. Tworzy gładkie lustro niczym zamarznięta tafla górskiego jeziora. Zastosowanie jednorodnej kolorystyki i tej samej podłogi przepływającej przez wszystkie pomieszczenia apartamentu, przy jednoczesnym wyburzeniu większości ścian działowych, dało efekt płynnej, otwartej przestrzeni. Aby nie zaburzały jej żadne zbędne elementy - wszelkie szafy, szafki, schowki wbudowano w ściany i przykryto białymi, gładkimi frontami z MDF-u.

 

fot. Jakub Kaczmarczyk

 

Podobnie postąpiono z kuchnią - jej zabudowa zlewa się z wszechobecną w mieszkaniu bielą, przypomina lodową grotę. W kuchennych szafkach zrezygnowano z tradycyjnych uchwytów, tak by nic nie zakłócało ich gładkich powierzchni. Jedynie bukowy blat kuchenny oraz znajdujący się nad nim pas mlecznego szkła zaznaczają się w przestrzeni pomieszczenia.

 

Podobnie ukryto większość lamp, światło wydobywa się z wąskich szczelin, jakie utworzono pomiędzy sufitem, a ścianami. Dzięki temu biel pomieszczeń jest jeszcze bardziej wyrazista, a sufit zdaje się unosić. Ta neutralność przestrzeni to wyraźne odniesienie się projektantów z Ovotz design Lab. do szwajcarskiego minimalizmu. W łazience jest nawet nawiązanie do tutejszych term. Wnęka prysznica wyłożona jest w całości tym samym, miejscowym kwarcytem, co arcydzieło Zumthora. Jednak nie jest to kopia, bo kamień zestawiono ze ścianą pokrytą białą taflą szkła, na zasadzie mocnego kontrastu kolorystycznego i fakturowego.

 

Tak zakomponowane wnętrza, tną podobnym spokojem jak cała dolina w Vals, gdy pokryje ją warstwa śniegu. Jednak na te stonowane tło architekci nałożyli kolejną warstwę - wyraziste i śmiałe meble i dodatki najlepszych duńskich projektantów. I tak w pomieszczeniach królują arcydzieła Arne Jacobsena, duńskiego architekta, który w swoich budynkach wcielał ideę gesamtkunstwerk. Nie tylko był autorem kubatur, ale i ich wyposażenia, mebli , a nawet sztućców.

 

Apartament w Vals wyposażono w ikony Jacobsena: fotel Swan i krzesła Ant. Pierwsze architekt zaprojektował w 1958 roku dla lobby i hallu Royal Hotel w Kopenhadze, którego też był autorem. Fotel nie ma linii prostych, tworzą go wyłącznie miękkie krzywizny. Siedzisko i oparcie to jedna wygięta powierzchnia, rodzaj miękkiej muszli, którą oparto na jednej albuminowej nodze. Obrotowy fotel do dziś jest synonimem nowoczesnego designu. Pochodzi jeszcze z czasów, gdy nowatorska forma szła w parze z wygodą i użytecznością. W szwajcarskim apartamencie zastosowano fotele z czarnym obiciem, trochę na zasadzie przekory wobec nazwy mebla. Bo oto czarny łabędź odbija się w białej, gładkiej tafli podłogi.

 

fot. Jakub Kaczmarczyk

 

W centrum przestrzeni dziennej króluje wycięta w formie owalu i zawieszona w powietrzu tafla stołu, podtrzymywana przez eteryczne, stalowe nogi. To kolejne dzieło Jacobsena - stół Superellipse z 1968 roku zaprojektowany przy współpracy z Piet Heinem i Bruno Mathssonem. Wokół stołu ustawiono krzesła Ant, kolejne nieśmiertelne ikony duńskiego architekta. Popularne na całym świecie "mrówki" powstały, jako rezultat wielkiego zainteresowania Jacobsena nowoczesnymi materiałami i najnowszymi technikami produkcji. Zaprojektowane w 1951 roku, a wykonane w 1952 roku krzesło ma zawężona "talię", która dała nazwę meblowi. Była potrzebna ponieważ projektant dążył do tego, by siedzisko i oparcie było wykonane z jednego kawałka sklejki. W pierwotnym projekcie krzesła miały trzy nogi, ale dziś krzesła produkowane są również w wersji czworonożnej i właśnie taka pojawiła się w apartamencie w Vals. Krzesła, fotel i stół o płynnych krawędziach wprowadzają w ortogonalne wnętrza apartamentu organiczną miękkość. Dziełami Jacobsena są również stojące lampy podłogowe w formie wykrzywionych lejków oraz armatura kuchenna.

 

Dopełnieniem tego duńskiego królestwa designu jest lampa PH 5 wisząca nad jadalnym stołem. To z kolei dzieło Poula Henningsena, znanego lepiej, jako PH. Również był architektem, a także ostrym krytykiem architektury, którego wielką pasją było projektowanie lamp. Przez całe życie wymyślił ich ponad 100. Opatrzył je swoimi inicjałami, tak że w końcu skrót PH stał się firmowym znakiem lamp. Eksperymentował z powielaniem abażurów. Już w 1926 roku stworzył lampę PH z trzema abażurami tworzonymi przez czasze o różnej wielkości. Lampa PH 5 z 1958 roku oparta jest na tej samej idei, z tym, że tworzy ją 5 abażurów o różnych profilach, wielkościach, niczym zawieszone nad sobą aluminiowe spodki.

 

Wszystkie meble w apartamencie kontynuują ograniczoną paletę kolorów wnętrz: są albo białe albo czarne. Jedynym mocnym akcentem kolorystycznym są krwistoczerwone zasłony. Zwiewne i jedwabne tkaniny powiewają na wietrze. Zasłonięte odcinają mieszkanie od wybujałego krajobrazu wysokich gór. Działają na zasadzie kurtyny, stąd ich kolorystyka, odsłaniają spektakl natury i ciągle zmiennej pogody Alp.

 

Ovotz design Lab. projektując wnętrze apartamentu w Vals pogodził sprzeczności - agresywny krajobraz i surowy klimat z kojącym, uspokajającym charakterem wnętrz weekendowego lokum. Połączono szwajcarski ostry minimalizm ze skandynawskim designem lubującym się w miękkich formach. Powstało wnętrze nieszablonowe, zawieszone pomiędzy potęgą przyrody, a ludzkim dążeniem do doskonałości.

 

 TM

 Ovotz design Lab.

 

Zobacz także:

Mieszkanie ze szklaną łazienką

Wszechmogąca biel

Apartament Juana

 

 

Więcej o: