Sypialnia na poddaszu

Tekst: Elżbieta Błasikiewicz Stylizacja: Aneta Kosiba Zdjęcia: Łukasz Zandecki
20.01.2011 , aktualizacja: 04.11.2011 16:42
A A A Drukuj
Łóżko, lampka, komoda, szafa - mogłoby się wydawać, że w tej sypialni było wszystko, czego potrzeba. Z jednym wyjątkiem. Nie czuło się tu atmosfery sprzyjającej relaksowi. Pokój został urządzony praktycznie, ale nieprzytulnie.
PRZED ZMIANĄ: Niewielka sypialnia na poddaszu wyglądała tak, jakby dopiero zaczęto ją urządzać. Było w niej tylko dwuosobowe łóżko i lampa stojąca, a przy ścianie - półki, wieszaki i szuflady, czyli dobrze zagospodarowana szafa, tyle że jeszcze bez... drzwi. Poza tym w pokoju raziły puste gładkie ściany.
PRZED ZMIANĄ: Niewielka sypialnia na poddaszu wyglądała tak, jakby dopiero zaczęto ją urządzać. Było w niej tylko dwuosobowe łóżko i lampa stojąca, a przy ścianie - półki, wieszaki i szuflady, czyli dobrze zagospodarowana szafa, tyle że jeszcze bez... drzwi. Poza tym w pokoju raziły puste gładkie ściany.
PO ZMIANIE: Szafa zyskała drzwi, co w dużym stopniu pozwoliło zaprowadzić większy ład we wnętrzu. Odmieniona została również ta część pomieszczenia, w której stoi łóżko. Do ściany za nim przymocowano fornirowaną płytę, pełniącą funkcję zagłówka. Z jednej strony mebla pojawił się stolik nocny z lampką, a z drugiej - lampa podłogowa (obydwie pochodzą z tej samej linii wzorniczej).
PO ZMIANIE: Szafa zyskała drzwi, co w dużym stopniu pozwoliło zaprowadzić większy ład we wnętrzu. Odmieniona została również ta część pomieszczenia, w której stoi łóżko. Do ściany za nim przymocowano fornirowaną płytę, pełniącą funkcję zagłówka. Z jednej strony mebla pojawił się stolik nocny z lampką, a z drugiej - lampa podłogowa (obydwie pochodzą z tej samej linii wzorniczej).
ZOBACZ TAKŻE




Aneta Kosiba, architekt wnętrz:

Zaobserwowałam, że wiele osób, urządzając swoje mieszkanie, największą wagę przykłada do wystroju pokoju dziennego, kuchni i łazienki, a sypialnię traktuje nieco po macoszemu. Zgoda, jest to najbardziej prywatne pomieszczenie w całym domu, do którego goście raczej nie zaglądają. Nie znaczy to jednak, że może wyglądać nieciekawie. Do tego zdania udało mi się przekonać właścicieli prezentowanego wnętrza. W pomieszczeniu wprowadziłam kilka korzystnych zmian - przemalowałam ściany i ozdobiłam je naklejkami, kupiłam też parę dekoracyjnych dodatków. I tak sypialnia zyskała zdecydowany, kojarzący się z naturą klimat. Przestała również razić prowizorycznym wyglądem, do czego przyczyniły się między innymi drzwi do szafy.

Podziel się