Hi-tech - futurystyczny design
Tekst: Elżbieta Błasikiewicz Stylizacja: Karolina Świderska Zdjęcia: Arkadiusz Ścichocki
02.08.2009
, aktualizacja: 02.10.2009 11:57
Architektura wnętrza. Hi-tech nie uznaje ścian dzielących domy i mieszkania na poszczególne pomieszczenia. Kuchnia, sypialnia, pokój dzienny są częścią otwartej przestrzeni, najwyżej bywają wydzielone przepierzeniami.
Ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Pierwsi chwalą go za odejście od tradycyjnej architektury, drudzy właśnie to mają mu za złe. Kto ma rację? Przyszłość rozsądzi.
Formy. Proste, ale tylko pozornie - bo za nieskomplikowanymi kształtami przedmiotów kryją się często skomplikowane nowoczesne technologie.
Hi-tech, uważany za styl, który zdominuje wzornictwo w przyszłości, pojawił się w architekturze już w latach dwudziestych XX wieku. Za jego prekursora uznaje się Richarda Buckminstera Fullera, amerykańskiego inżyniera i projektanta, autora wielu "futurystycznych" projektów, m.in. modułowych kopuł z metalowej siatki. Jego pomysły rozwinęli później tacy projektanci, jak Charles Eames (twórca słynnych mebli), Renzo Piano i Richard Rogers, którzy w latach siedemdziesiątych zbudowali m.in. Centrum Pompidou w Paryżu. Twórcy tego nurtu uważali, że skoro elementy techniczne (konstrukcja, systemy elektryczne, hydrauliczne itp.) są w każdym budynku najważniejsze, to nie ma powodu ich ukrywać. Dlatego nie tylko je eksponowali, ale wyznaczali im wręcz dekoracyjną rolę.