Gabinet otwarty na salon
Teksty: Elżbieta Błasikiewicz Stylizacja: Dorota Karpińska Zdjęcia: Rafał Lipski
02.01.2012
, aktualizacja: 28.07.2009 15:41
Fot. Rafał Lipski
Gabinet, choć wyraźnie wydzielony, jest całkowicie otwarty na pokój dzienny. Dzięki szklanym ścianom dociera do niego więcej dziennego światła. Wieczorem doświetlają go reflektorki zamocowane na regałach.
Praca, oglądanie telewizji, przygotowywanie i spożywanie posiłków - jak pogodzić te czynności w jednej wspólnej przestrzeni?
Fot. Rafał Lipski
Sprzęt biurowy ustawiono w taki sposób, by nie było go widać z pokoju dziennego. Widoczne są tylko książki i stojące na wyższych półkach dekoracyjne drobiazgi.
I to tak, by jedna osoba nie przeszkadzała drugiej? Nie jest to proste, ale przykład tego mieszkania dowodzi, że możliwe. Jego właściciele dużo pracują w domu, ale chcą jednocześnie współuczestniczyć w życiu rodzinnym. Dlatego zrezygnowali z osobnego gabinetu. Cała strefa dzienna - z częścią wypoczynkową, kuchnią i jadalnią - znajduje się w jednym pomieszczeniu. Znalazło się w nim również miejsce na kąt do pracy. Choć jest on wyraźnie wydzielony ze wspólnej przestrzeni, to jednak niecałkowicie od niej odizolowany. Od strony kuchni zasłaniają go ścianki postawione do wysokości trzech czwartych pomieszczenia. Od strony pokoju dziennego miejsce do pracy jest częściowo widoczne - przesłania je jedynie ciąg szafek.
Zamów prenumeratę! 64 zł za roczną prenumeratę
>
Ścianki gabinetu są przeszklone, dzięki czemu nie brakuje w nim naturalnego światła. Ich konstrukcję zrobiono z drewna czereśniowego. Z niego zostały również wykonane wszystkie znajdujące się w środku meble - regały składające się z półek i zamykanych szafek.