Znikający gabinet
Teksty: Elżbieta Błasikiewicz Stylizacja: Dorota Karpińska Zdjęcia: Rafał Lipski
08.06.2009
, aktualizacja: 08.06.2009 13:54
Biurko, które znika, kiedy go nie używamy, to dla osób sporadycznie pracujących w domu idealna propozycja. A gdyby jeszcze na czas pracy można było je odizolować - to już prawdziwy ideał.
Fot. Rafa3 Lipski
Po schowaniu komputera kąt do pracy staje się nierozpoznawalny. Przypomina przytulny kącik
do odpoczynku przy lekturze, może też w razie potrzeby stać się np. toaletką.
Tak wyobrażali sobie miejsce do pracy właściciele tego mieszkania. W jednym pomieszczeniu musieli zmieścić kuchnię, jadalnię i kąt wypoczynkowy. Miało się w nim znaleźć również miejsce do pracy - wydzielone ze wspólnej przestrzeni, ale tak zaprojektowane, żeby w chwili, gdy gospodarze z niego nie korzystają, można było je włączyć do części dziennej. Te sprzeczne, wydawałoby się, oczekiwania udało się pogodzić projektantkom, do których właściciele zwrócili się z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemu. Za ich radą zbudowano dwie wąskie ścianki działowe; z jednej z nich wysuwają się przeszklone drzwi. Gdy są zamknięte, kąt staje się osobnym pomieszczeniem, a po ich otwarciu - częścią wspólnej przestrzeni.
Również stojące tam meble zmieniają się w zależności od potrzeb. W zrobionym na zamówienie drewnianym biurku jest ukryte miejsce na laptop - we wnęce pod podnoszoną klapą. Wystarczy ją zamknąć, by powstał stolik, który może służyć do innych celów. Wygodny fotel przy biurku (i stoliku) wygląda salonowo, dzięki czemu pasuje do wystroju wnętrza.