Mysz domowa czy polna. Jak pozbyć się myszy z domu. Radzi Adam Wajrak

Co jest dla mnie znakiem jesieni poza żółtymi liśćmi i kluczami gęsi na niebie? Inwazja myszy w domu - bo jesień to czas zmagania się z tymi gryzoniami.
Mysz leśna żywi się głównie nasionami i owocami, ale nie pogardzi też naszym jedzeniem. Mysz leśna żywi się głównie nasionami i owocami, ale nie pogardzi też naszym jedzeniem. Fot. Shutterstock

Jeśli nie uda nam się wyprosić myszy, można je... polubić

Tak naprawdę to ja nic nie mam przeciwko myszom. Gdy zasypiam i przez uchylone drzwi sypialni widzę, jak jakaś biega sobie po kuchni, jest mi nawet miło. To przecież takie urocze zwierzątka! Te okrągłe uszka i oczka jak paciorki nadają im wielce sympatyczny wygląd. Gdyby tylko chciały sobie u nas po prostu pomieszkać, jak na przykład wróble pod dachem, i przy okazji zjadły trochę starego chleba...

Na zdjęciu powyżej: Mysz leśna żywi się głównie nasionami i owocami, ale nie pogardzi też naszym jedzeniem.

Myszy leśne to przemiłe stworzonka. Gdybyż tylko nie wyrządzały w domu tylu szkód! Bardzo lubią np. przegryzać wszelkiego rodzaju kable, w tym także od telewizora. Myszy leśne to przemiłe stworzonka. Gdybyż tylko nie wyrządzały w domu tylu szkód! Bardzo lubią np. przegryzać wszelkiego rodzaju kable, w tym także od telewizora. Fot. Adam Wajrak

Szkody myszy

Problem polega jednak na tym, że z tych myszy są straszne niszczycielki i desperatki. Oto krótka lista ich grzechów: wygryzły mi dziurę w pamiątkowym kożuchu, który przywiozłem sobie ze Spitsbergenu, bo chyba potrzebowały miękkiego materiału na gniazdo. Z podobnych powodów zamieniły w sito jedną z ulubionych koszulek Nurii. Pogryzły też opiekacz do tostów, bo zapewne pachniał pieczywem. Wreszcie ich najlepszym wyczynem było ponadgryzanie co kilkanaście centymetrów 500 m kabla używanego do łączenia monitorów z kamerami, za pomocą których obserwowaliśmy zwierzęta. Co z tego, że kabel leżał na strychu i z pewnością niczym smacznym nie był. Padł ich łupem, a ja przeklinałem wszystkie myszy świata, gdy uszkodzone miejsca musiałem obklejać taśmą izolacyjną. Inny nieprzyjemny aspekt to mysie desperatki. Nie ma nic przyjemnego w wyławianiu martwych myszy z zupy, w której się topią, bo wskoczyć potrafią, ale wyjść już nie - albo z michy z wodą dla psiaków (tylko raz udało nam się jedną taką uratować, i to w ostatniej chwili, bo ledwo już pływała). Ostatni mysi akt rozpaczy był taki, że biedaczka utopiła się w doskonałej hiszpańskiej oliwie po tym, jak wcisnęła się do metalowego kanisterka przez wygryziony uprzednio plastikowy korek.

Na zdjęciu powyżej: Myszy leśne to przemiłe stworzonka. Gdybyż tylko nie wyrządzały w domu tylu szkód! Bardzo lubią np. przegryzać wszelkiego rodzaju kable, w tym także od telewizora.

Trutki dla myszy niebezpieczne dla innych zwierząt

Dlatego przy całej sympatii do tych gryzoni, aby uniknąć zniszczeń i przykrych widoków, myszy są z mojego domu deportowane. Nie zabijam ich, bo twierdzę, że zabijanie powinno być ostatecznością. Nie stosuję więc pułapek ani tym bardziej trucizny, bo poza myszami otruć można też inne zwierzaki: domowe psy, koty oraz te drapieżniki, które żywią się gryzoniami, czyli np. łasice albo sowy.

Żywołapka to skuteczny, a przy tym humanitarny sposób pozbywania się mysich gości. Złapane w taką skrzyneczkę gryzonie najlepiej wywieźć do lasu, jak najdalej od domu. Żywołapka to skuteczny, a przy tym humanitarny sposób pozbywania się mysich gości. Złapane w taką skrzyneczkę gryzonie najlepiej wywieźć do lasu, jak najdalej od domu. Fot. Adam Wajrak

Sposób na mysz

Rozstawiam żywołapki. Żywołapka to taka skrzyneczka, w której zostawia się trochę pokarmu, mysz do niej wchodzi i naciska dźwignię, która powoduje zamknięcie klapki lub zsuwających się drzwiczek. Żywołapki ustawiam przed snem w miejscach, gdzie widziałem wędrujące myszy, i w takich, które znajdują się z dala od sypialni, bo uwięziona mysz potrafi bardzo hałasować. Ważne, aby w żywołapce poza suchą karmą, taką jak różne zboża albo kawałek suchego chleba, było też coś mokrego, np. kawałek marchewki, by uwięziony gryzoń się nie odwodnił. Nie można też zostawiać żywołapek na kilka dni, bo wtedy zamiast humanitarnej metody odłowu mamy zabijanie zwierzaka głodem, czyli w męczarniach. Zastawione żywołapki opróżniam następnego dnia do południa. I tu kolejny haczyk. Wypuszczone 100 czy 200 metrów od domu myszy zaraz wrócą...

Mysz leśna Mysz leśna Fot. Shutterstock

Jak pozbyć się myszy z domu?

Dlatego wywozić należy je przynajmniej na odległość około kilometra. W moim wypadku oznacza to miłą rowerową przejażdżkę. Ktoś może mnie wprawdzie oskarżyć, że w ten sposób myszy są skazywane na cierpienia jeszcze większe, bo przecież one z tego lasu z jakichś powodów do domu przyszły. Bidulki szukały ciepła i pokarmu, czyli tego, czego im w lesie brakowało. Ale to nie do końca prawda. Największe ataki na dom nie następują wcale, gdy jest zimno. A poza tym w lesie cała rzesza myszy radzi sobie znakomicie. Do domów włażą natomiast te, które po prostu są najbliżej. W lesie mysz spełnia ważną funkcję dla przyrody - magazynuje nasiona, ale może też stać się pokarmem dla wielu drapieżników. W domu nie przyda się nikomu. Dlatego deportuję myszy do lasu albo na łąkę.

Na zdjęciu powyżej: Mysz leśna

MYSZ POLNA zimą w poszukiwaniu pokarmu stosuje różne sztuczki, by zakraść się do domu. MYSZ POLNA zimą w poszukiwaniu pokarmu stosuje różne sztuczki, by zakraść się do domu. Fot. Shutterstock

Myszy polne w domu

Jednak u mnie bardzo rzadko pojawiają się tradycyjne myszki domowe - te całkiem małe i szare, które znacie ze swoich domów. Po roku obfitującym w żołędzie atakują mnie za to w wielkich ilościach myszy leśne. To bardzo waleczne stwory, które świetnie się wspinają i skaczą. Podobno w Puszczy znajdowano je w koronach drzew, czyli na wysokości 30-40 m. Myszy wchodzą tam, żeby plądrować gniazda ptaków. Ucieczka na drzewo jest też metodą unikania drapieżników. Zresztą myszy leśne nie tylko to robią na wysokościach. Często zanim wejdą do domów, siedzą w budkach lęgowych, w których gromadzą sobie orzechy lub żołędzie.

Na zdjęciu powyżej: Mysz polna zimą w poszukiwaniu pokarmu stosuje różne sztuczki, by zakraść się do domu.

Natomiast najazd na dom myszy polnych ma związek z masowym pojawianiem się tych gryzoni na polach. Takie eksplozje demograficzne zdarzają się co kilka lat. Przyczyną tego zjawiska w lasach może być większy wysyp żołędzi lub nasion buka, ale cykle na łąkach są zagadką dotąd nierozwiązaną. Nie wiadomo, czy gryzoni raz ubywa, raz przybywa ze względu na zmiany w jakości pokarmu czy przyczyną jest presja drapieżników. Czy też może, gdy robi się za gęsto, myszy i norniki (te ostatnie do domu raczej nie wchodzą) przestają się rozmnażać. Tak czy inaczej bywają lata, kiedy po domu biega kilka myszek, a może zdarzyć się rok, w którym mamy prawdziwy mysi najazd. W tym roku akurat nie jest źle. Myszy polnych nie ma, a leśnych tylko trochę. Właśnie dwie się złapały w czasie pisania tego tekstu i muszę je zawieźć do lasu.

Mysz domowa Mysz domowa Fot. Shutterstock

Mysz polna, czy domowa?

Największe są myszy leśne - ważą do 60 g (niemal dwa razy więcej niż myszy domowe), mają wyłupiaste oczka i wielkie uszy. Są szaro-rude z białymi brzuszkami. Od myszy polnych odróżnia je - oprócz większej masy ciała - także brak czarnej pręgi na grzbiecie. Polne wydają mi się też nieco bardziej rude, ale to może być tylko wrażenie. Natomiast myszki domowe  są całkiem malutkie, a ich futerko ma jednolicie szary kolor.

Na zdjęciu powyżej: Mysz domowa

Więcej o: