Nowy domownik. Jak przygotować zwierzę na przyjęcie kolejnego psa lub kota?

Opieka nad zwierzęciem sprawia nam i rodzinie sporo radości i satysfakcji. Wtedy zaczynamy planować wzięcie kolejnego zwierzaka. Eksperci przekonują jednak, że wprowadzenie nowego domownika to pracochłonny proces, który nie zawsze musi zakończyć się sukcesem. A wtedy nowy pupil znów musi szukać sobie domu
Z zoopsychologiem Antoniną Kondrasiuk rozmawiał Marcin Kozłowski

Załóżmy, że mam w domu psa i marzy mi się kolejny. To dobry pomysł?

W przypadku relacji pies-pies, sytuacja wydaje się w miarę łatwa. Psy są zwierzętami stadnymi, zazwyczaj chętnie przyjmują drugiego towarzysza. Zwłaszcza jeśli dużo czasu spędzają same w domu.



A jeśli do psa miałby dołączyć kot?

Kot może być zagrożony atakiem ze strony psa, więc trzeba pamiętać o zapewnieniu mu bezpieczeństwa. Natomiast sam kot jest w stanie zaakceptować psa, a nawet traktuje go trochę z wyższością. Zdecydowanie najtrudniejszy scenariusz to kot-kot, bo koty nie są zwierzętami stadnymi, bardzo nie lubią zmian i sytuacji, gdy na ich terytorium pojawia się inny osobnik. Drugi kot traktowany jest jak rywal. A może być też tak, że kot, który był w domu jako pierwszy, jest przyjaźnie nastawiony, a nowo przybyłemu nie podoba, że musi z kimś konkurować.

W jaki sposób koty okazują swoją niechęć?

Koty trzymane w domu lub mieszkaniu będą syczały, unikały się wzajemnie, chowały przed sobą. Zwierzęta w takiej sytuacji są w permanentnym stresie i przekłada się to niestety na choroby. Jeśli zwierzę ma możliwość wyjścia na zewnątrz, może zdecydować się na ucieczkę lub wyprowadzkę i co jakiś czas będzie sprawdzało, czy zagrożenie już minęło.

Można jakoś przygotować zwierzę na przyjęcie kolejnego domownika?

Pewnych zachowań nie przewidzimy, każda relacja między zwierzętami jest inna. Zawsze trzeba liczyć się z tym, że będziemy musieli poświęcić trochę pracy i zadbać o bezpieczeństwo zwierząt. Nie można uznać, że przyprowadzimy nowego kota lub psa, zostawimy w domu jak mebel i wszystko jakoś się ułoży, a właściciele często zupełnie nie zdają sobie z tego sprawy. Zwierzęta mogą się nie zaakceptować, pojawia się też zazdrość o właściciela. Czasem wzajemne poznawanie trwa przez kilka tygodni, a nawet miesięcy. Warto w tym okresie korzystać także z porad zwierzęcego behawiorysty.

Jak wygląda taki proces?

Zanim zwierzęta się zobaczą, powinny poznać swój zapach. Można go prezentować w rozmaity sposób, np. poprzez przedmioty, na którym inne zwierzę przez jakiś czas siedziało lub ocierało. Jeśli poznajemy ze sobą psa i kota, to pies zawsze powinien być na smyczy, a kot musi mieć możliwość ucieczki. W przypadku dwóch kotów, musimy je jak najbardziej rozdzielić - każde ma swoją miseczkę, kuwetę, swoje terytorium. Po jakimś czasie zwierzęta można sobie pokazać przez jakąś przegrodę, siatkę, szybę. W zależności od reakcji powoli je do siebie przybliżamy, np. dwa koty dostają posiłek jednocześnie i widzą siebie, chociaż nie mogą się do siebie zbliżyć. W zależności od rozwoju sytuacji można potem je umieścić w jednym umieszczeniu. U kotów zazwyczaj proces przyzwyczajania trwa dłużej niż u psów.

A może być tak, że po prostu zwierząt nie da się ze sobą zaprzyjaźnić?

Miałam takie przypadki. Dwa dorosłe koty. Domownik był nawet chętny do przyjęcia nowego kota, nie wykazywał mową ciała, by coś było nie tak. Natomiast wprowadzony kot był niesamowicie agresywny, w ślepiach miał niemal żądzę mordu, trzeba było go uwiązywać na smyczy. Mimo usilnych prób nie było poprawy, a wręcz przeciwnie, było coraz gorzej, więc trzeba było znaleźć mu dom, gdzie był jedynym kotem. Inna sytuacja: do psa i dwóch kotów dołącza trzeci kot. Jakoś dogadał się z psem i jednym kotem, ale trzeciego atakował. Po kilku tygodniach właścicielka stwierdziła, że musi go oddać. Zazwyczaj to zwierzę, które przyszło jako ostatnie, wraca do swojego poprzedniego miejsca zamieszkania lub szuka mu się nowego domu. Domownik zwykle ma większe prawa. Trzeba też jednak patrzeć na to, które z tych zwierząt ma większą szansę na adopcję.

To może w ogóle nie warto próbować?

W przypadku psów lepiej jednak, żeby miały towarzysza. Natomiast kotu drugi kot nie jest potrzebny do szczęścia. Niektórym towarzystwo może się podobać, jeśli są aktywne i wyjątkowo towarzyskie, ale to rzadkie przypadki. Jeśli koniecznie chcemy mieć więcej niż jedno zwierzę, dobierajmy je, póki są młode, a najlepiej z jednego miotu. Uszczęśliwianie na siłę starego kota młodym kotem nie jest najlepszym pomysłem i może spowodować więcej złego niż dobrego.

Więcej o: