Z kurnika do salonu

Czasem nawet na śmietniku można znaleźć prawdziwy skarb - stary stół czy toaletkę. Tylko jak to naprawić? Najlepiej u fachowca. Z Bogdanem Rozbickim, od 20 lat zajmującym się renowacją przedwojennych mebli, rozmawia Jolanta Nowak
Ostatnio modnie jest mieć choć jedno stare krzesło w domu albo kredens w kuchni.

To prawda. Przychodzą do mnie głównie młodzi ludzie, którzy kupili pierwsze mieszkanie. Chcą mieć w nim coś starego i stylowego. Przynoszą do naprawy krzesła, kredensy, pensjonarki, sekretery.



Jak zdobywają przedwojenne meble?

Na początku poszukiwań odwiedzają rodzinę, która mieszka na wsi. Wyjeżdżają z kredensem, który przez kilkanaście lat stał w stodole, w piwnicy albo nawet w kurniku. Te meble są powycierane, zarobaczone i rozklejone, często brakuje im nóg. Ogólnie są "zapyziałe". Rodzina cieszy się, że pozbyła się starego rupiecia, a młodzi ludzie czują, że weszli w posiadanie prawdziwego cacka. Obie strony są zadowolone.

A jeśli ktoś nie ma rodziny na wsi?

To jedzie na targ staroci. Jeden jest na Kole, drugi w Broniszach. Wybór jest ogromny, ale trzeba uważać na to, co się kupuje. Sprzedający często szybko "odświeżają" meble lakierem lub bejcą, by nie było widać zużycia. Co gorsza - nogi przybijają gwoździami, smarują współczesnymi klejami. Gwoździe powodują pękanie drewna, a kleje bardzo trudno usunąć. Ostrożność jest wskazana również przy zakupach na Allegro.

Na co trzeba uważać, kupując w internecie?

Zdarza się, że mebel jest w gorszym stanie niż na zdjęciu. Niektórzy sprzedający robią nieostre fotografie tak, by ukryć zniszczenia, np. zarobaczenie spodu szafy. Kiedyś klientka przyniosła mi paczkę, a w niej stolik w częściach. Mebel, który na zdjęciu był w całości, rozpadł się w transporcie. Bywa, że stali klienci, przesyłają mi link do strony, abym ocenił, czy warto kupić mebel.

A czy na podstawie zdjęcia można ocenić koszt renowacji?

Tak, ale tylko wtedy, gdy fotografii jest kilka. Im więcej zbliżeń zniszczonych elementów, tym precyzyjniej można określić koszt. Rozpiętość cen za renowację bywa bardzo duża. Stare krzesło, które trzeba jedynie odświeżyć, to koszt 200 zł. A podobne, które trzeba rozebrać, skleić, naprawić drewno i oddać do tapicera, to już większy wydatek. Na naprawę drewna trzeba przeznaczyć około 400 zł i tyle samo na tapicera. Naprawa bardzo zniszczonego kredensu sięga 3 tys. zł, a często i więcej.

Jak długo trwa praca nad zniszczonym meblem?

Renowacja jest pracochłonna. Ostatnio trafiła do mnie sekretera. Musiałem naprawić ubytki forniru, dorobić nogi, doprowadzić do porządku szuflady i plecy, wymienić zamki i okucia. Na deser zająłem się politurowaniem. Trwało to ponad dwa miesiące, ale wyszło pięknie.

A jeśli ktoś nie ma cierpliwości czekać, może coś naprawić sam?

Drobne naprawy można wykonać samemu. Na mojej stronie internetowej - www.renowacja-antykow.pl - prowadzę poradnik dla laików.