Kret - bez kopania żyć nie może

Uwielbiam krety, choć regularnie rozkopują mi ogród. Wybaczam im jednak to wszystko bez mrugnięcia okiem i nawet nie myślę o tym, aby z nimi walczyć. Wszystko dlatego, że to szalenie ciekawe zwierzaki, a na dodatek niesamowity wskaźnik pogodowy.
Krety są w zasadzie lubiane przez wszystkich, poza właścicielami ogrodów. Ci kretów nie lubią, bo te niszczą ich wychuchane trawniki.

Niestety, już takie jest to zwierzątko, że bez kopania żyć nie może. Kopie przednimi łapkami, łopatowatymi zaopatrzonymi w dość długie, odgięte do tyłu pazurki. Łapki są tak ułożone, że zwierzątko odrzuca ziemię za siebie, a nie na siebie. Jego spiczasty pyszczek znakomicie rozpycha ziemię. Przychodzi to kretom tym łatwiej, że mają dość sztywną krótką szyję. Wyposażenie do prac podziemnych uzupełnia odpowiednie futerko z włosiem bardzo krótkim, rosnącym pionowo i niezwykle miękkim. Gdyby włosie było szorstkie i skierowane do przodu lub do tyłu każdy krok w korytarzu byłby drogą przez mękę. Krecie korytarze zresztą różnią się od siebie. Jedne - o gładkich ubitych ściankach - służą do podróżowania. Inne, które mają pulchne ścianki i kopane są tuż pod powierzchnią ziemi - służą do polowania. Z reguły krecie łowy trwają około czterech godzin - korytarzami podróżnymi kret przebiega do łownych i tam rozpoczyna dalsze rycie lub poszukiwanie dżdżownic. Musi się dużo nabiegać, bo czasami koniec korytarza łownego jest oddalony od głównego gniazda pod największym kopczykiem nawet o 150 m. A dziennie kret musi zjeść 50 g dżdżownic - tyle, ile wynosi waga jego ciała. To niezwykłe zapotrzebowanie na pokarm wynika z jego bardzo szybkiej przemiany materii. Faza spoczynku i aktywności zależy od ilości pokarmu, a nie od pory dnia - pod ziemią cały czas jest przecież ciemno! Do poszukiwań krety wykorzystują głównie znakomity słuch i dotyk. Widzą raczej słabo. To małe zwierzątko jest z natury samotnikiem. Kiedy korytarz jakiegoś kreta przetnie się z korytarzem innego, sprawa kończy się walką (a zęby krety mają ostre).

Wiosną i tylko o tej porze roku dochodzi do spotkania między samicą i samcem. Lecz gdy związek zostanie skonsumowany, krety się rozstają. Młodymi opiekuje się samica. A te już po 33 dniach opuszczają - wysłane mchem i trawą - gniazdko.

Zimą życie kretów nieco się zmienia, choć nie zapadają w sen. Zaczynają schodzić nieco głębiej pod ziemię, w jej niezamarznięte partie. Głównie dlatego, że również dżdżownice się zagłębiają. Po tym właśnie można niezawodnie poznać czy nadchodzi odwilż, czy nie. Bo gdy tylko pojawiają się krecie kopce oznacza to, że ocieplenie się zbliża - dżdżownice są bliżej powierzchni, a krety wędrują za nimi. Ale to nie wszystko. Na ten ciężki okres to małe zwierzątko przygotowuje sobie zapasy pokarmu - sprytne krety opanowały robienie z dżdżownic żywych konserw. Zebrane dżdżownice składają w specjalnych komorach. Każdej lekko przy tym nadgryzają część głowową. Dzięki temu zapasy nie uciekają, bo są uszkodzone i nie psują się, bo są wciąż żywe.

Więcej o: