Ogrody we "Władcy pierścieni"

1 stycznia w polskich kinach będziemy mogli zobaczyć "Powrót króla", ostatnią część trylogii "Władca pierścieni". Wspaniałe zdjęcia, urzekające krajobrazy zjednały tej produkcji miliony fanów na całym świecie. Zaglądamy do filmowych ogrodów hobbitów, elfów i czarodziejów.
Dzieło J.R.R. Tolkiena od pięćdziesięciu lat zachwyca czytelników. Wszyscy znają postać dzielnego Froda Bagginsa przemierzającego góry, lasy i doliny w misji pozbycia się feralnego, skupiającego złe moce pierścienia. Fascynujący jest także stworzony przez autora fantastyczny świat, w którym toczy się walka dobra ze złem. Świat pełen elfów, czarodziejów, krasnoludów i niewielkich, choć bardzo mężnych, hobbitów oraz oczywiście baśniowych ogrodów.

Filmowe ogrody od kuchni

Scenarzyści zwrócili się do ludzi, którzy zdawali się najlepiej znać świat Tolkiena - grafików Alana Lee i Johna Howe'a, którzy ilustrowali pierwsze angielskie wydania "Władcy pierścieni". To oni wykonali setki rysunków, tworząc wizerunki fantastycznych stworzeń, budynków i krajobrazów, nad którymi pracowali scenografowie, tworząc ich filmową wersję. Pod wodzą realizatora koncepcji plastycznej filmu Granta Majora szkice zostały zamienione w rozrysowane kadr po kadrze sceny, a następnie w modele krajobrazów i regionów Śródziemia z wnętrzami hobbickich nor, krasnoludzkimi podziemiami i krainą leśnych elfów.

"Prawdziwe" tolkienowskie Śródziemie filmowcy znaleźli w Nowej Zelandii, której całe połacie naturalnych krajobrazów wciąż pozostają nietknięte ludzką ręką. Jak w Śródziemiu, wznoszą się tam wysokie góry i ścielą zielone, falujące łąkami wzgórza. - Śródziemie wydaje się nam znajome, lecz jako widzowie nie wiemy dokładnie, gdzie się ono znajduje. Widzimy pola przypominające Anglię, ale też góry jak szwajcarskie Alpy, innym zaś razem piękne, czyste jeziora, jakie można spotkać we Włoszech. A cała ta eklektyczna mieszanka plenerów znajduje się w niewielkim kraju, gdzie ekipa filmowa mogła bez trudu przemieszczać się z miejsca na miejsce - tłumaczył Rick Porras, kierownik produkcji.

Domek z ogrodem dla hobbita

Grant Major nadzorował budowę dekoracji plenerowych naturalnych rozmiarów, takich jak siedziba elfów w Rivendell, leśne królestwo Lothlorien zbudowane z nadrzewnych domów połączonych pomostami i oświetlonych czarodziejskimi lampami. Pod jego kierunkiem na planie powstawały trawiaste pagórki Hobbitonu i rozległe ogrody Sarumana Białego z pierwszej części trylogii otaczające wysmukłą wieżę Isengardu.

Na potrzeby scenografii Major musiał nieomal z dnia na dzień stać się ogrodnikiem. Aby stworzyć Hobbiton - rodową siedzibę niziołka Froda Bagginsa - na poczet sielskich ogrodów warzywnych i kwiatowych już na rok przed rozpoczęciem zdjęć splantowano 5 tysięcy metrów sześciennych ziemi. - Zaczęliśmy rok wcześniej, albowiem chcieliśmy, aby ogrody zdążyły choć trochę dojrzeć, a architektura naturalnie się postarzeć - mówił. Hobbiton stał się więc rzeczywistym miejscem, gdzie na dachach rosła prawdziwa trawa, a z kominów unosił się prawdziwy dym. Plenery te były jedyną częścią scenografii zbudowaną w całości bez użycia sztucznych materiałów.

- Każdy, kto znalazł się w Hobbitonie, był zachwycony - opowiada Ian McKellen, odtwórca roli czarodzieja Gandalfa. - To wcale nie była dekoracja, tylko prawdziwa wioska na wolnym powietrzu z polami uprawnymi, kwiatami rosnącymi w przydomowych ogrodach, śpiewającymi ptakami, motylami. Z prawdziwymi trawiastymi pagórkami, tak doskonale pasującymi do metrowego wzrostu hobbitów i ich domostw, prawdziwymi drzewami i ogródkami. - Miałem zasadniczy cel - zwierzył się dziennikarzom w jednym z wywiadów Peter Jackson, reżyser trylogii - przenieść widzów do fantastycznego świata tolkienowskiego Śródziemia w sposób maksymalnie realistyczny i wiarygodny.

Ogrody elfów

Dekoracje Rivendell zostały opracowane tak, by opowiadały o starej kulturze elfów - wysoce artystycznej, a jednocześnie ściśle związanej z naturą. Rivendell w filmie jawi się nam jako oaza pełnych spokoju ogrodów usianych pałacami i altanami widokowymi oraz łukowatymi mostkami spinającymi brzegi strumieni krystalicznie czystej wody. Wiodącym motywem dekoracyjnym stał się liść bluszczu. Dla odzwierciedlenia elfickiego umiłowania przyrody i subtelnej elegancji w detalach architektonicznych posłużono się elementami wzornictwa secesji. Naturalistyczny charakter, jesienna aura podkreślona przez przebarwiające się drzewa i opadające liście, a także optyczne postarzenie elementów architektury ogrodowej dodają plenerom zarówno Rivendell, jak i Lothlorien nieuchwytnej atmosfery tajemniczości, podkreślając tym samym dobiegający końca czas elfów.

Zielone posiadłości czarodziejów

Zanim Saruman przeszedł na stronę Ciemności, jawił się w powieści Tolkiena, jako wielki mędrzec i mecenas sztuki, otaczający się pięknem i wyrafinowaną elegancją. Do takiej postaci najlepiej pasował rozległy, krajobrazowy park w stylu angielskim, położony w dolinie naturalnego koryta Iseny, pełen sędziwych drzew i zielonych muraw. Taka pełna majestatu sceneria dodała powagi rozmowie Sarumana z Gandalfem, podczas której miały decydować się losy świata.

Oczywiście nie wszystkie ogrody "Władcy pierścieni" to prawdziwe plenery. Wiele nakręconych w naturze zdjęć zostało z niezauważalnym dla niewprawnego oka wyrafinowaniem poprawionych komputerowo. - Mając do dyspozycji cyfrowe czary, mogliśmy dodać skaliste góry, budynki czy fantastyczne, nieistniejące w rzeczywistości rośliny, których w danym miejscu nie było - opowiada reżyser.

Wiele plenerów, na których powstały ogrodowe scenografie, znajdowało się pod kuratelą nowozelandzkiego ministerstwa ochrony środowiska, więc wszelkie przedsięwzięcia techniczne zostały ograniczone do minimum. Zanim rozpoczęły się zdjęcia, ogrodowe scenografie zostały pobłogosławione przez... maoryskich kapłanów, rodowitych mieszkańców Nowej Zelandii.