Odśnieżanie, czyli co łączy grubodzioba z nartami

O czym pisać w grudniu? Przecież o tej porze roku nasze prace w ogrodzie ograniczają się co najwyżej do odśnieżania. Tymczasem - po pierwsze - może być ono fajną zabawą, po drugie - dzięki niemu możemy przywabić do ogrodu interesujące zwierzaki.
Gdy nasz ogród jest zasypany śniegiem, pierwsze, co robimy, to bierzemy szuflę i zabieramy się do odrzucania białego puchu spod drzwi domu i garażu, ze ścieżek, chodników, wjazdów i wyjazdów. Ja też tak postępowałem do czasu, gdy zaobserwowałem grubodzioba. Ptak jest to wspaniały - niezwykle kolorowy, czarno-różowawy z białymi piórkami na skrzydłach. Kolory jednak nie są najważniejsze. Najważniejszy u grubodzioba, jak sama nazwa wskazuje, jest dziób. Gruby i supersilny. Dość powiedzieć, że siła jego nacisku wynosi 50 kg!, podczas gdy sam ptaszek waży zaledwie 60 gramów. Tym dziobem może miażdżyć wszelkiego rodzaju pestki - osiągnął w tym prawdziwe mistrzostwo.

No, ale co ma odśnieżanie do grubodziobów? Otóż strasznie chciałem zwabić te piękne ptaki do mojego karmnika. Hojnie sypałem im pestki słonecznika i dyni. I... nic. Grubodzioby nie przychodziły, choć były sikory, mazurki, czasami nawet trznadle. To bezskuteczne zwabianie trwałoby pewnie w nieskończoność, gdybym nie wybrał się kiedyś na narty. Jadę sobie spokojnie i jakoś tak kijkiem odsłoniłem spod śniegu ściółkę. Nie minęło parę sekund, a na czarnej plamce wylądował grubodziób. Zatrzymałem się i pogmerałem kijkiem w innym miejscu, odsłaniając je spod śniegu. Wtedy grubodziób od razu na nie przeskoczył, a mnie olśniło! Przypomniałem sobie, że bardzo często widywałem je na różnych takich pozbawionych śniegu kawałkach w lesie, bo a to dziki coś przeryły, a to spychacz w czasie odśnieżania drogi coś oczyścił. I tam koncentrowali się ci właściciele superdziobów - szukając owoców czeremchy lub nasion grabu.

Poszukiwanie takich rarytasów na śniegu nie ma sensu, zaś wygrzebać je spod śniegu jest bardzo trudno, nawet jeśli się dysponuje takim narzędziem jak okazały dziób.

Kiedy to zrozumiałem, pognałem do ogrodu i odkryłem ze śniegu fragmenty trawnika. Musiało to wyglądać komicznie, bo kto zimą odśnieża trawniki? Miało to jednak swój cel. Niemal natychmiast po mojej błyskawicznej akcji do ogrodu na te czarne placki przyleciały grubodzioby, a oprócz nich trznadle i dzwońce. I mogłem sypać tam - jak do karmnika - i słonecznik, i dynię, którą zjadały ze smakiem.

Piszę o tym, by uświadomić wszystkim Państwu, że aby zimą przywabić do naszego ogrodu ptaki, nie wystarczy tylko piękny karmnik i pyszne w nim jedzenie. Trzeba też stworzyć zimowym gościom warunki podobne do tych, jakie mają w naturze. Na koniec jeszcze przypomnę, że gdy dokarmiamy ptaki, musimy pamiętać o tym, by im nie zaszkodzić. Pod żadnym pozorem nie wolno dawać im jedzenia z naszego stołu: wędzonego, solonego, przyprawionego lub słodzonego. Najlepsze jest ziarno słonecznika, konopi, proso, a dla sikor świeży kawałek słoniny, który - być może - zwabi też dzięcioła.

Więcej o: