Wnętrza: dom na wyspie Bali. Tu mieszkają artyści

W tym domu po ścianach biegają jaszczurki, z antresoli spływają zielone pędy rafidofory, nad kuchennym barkiem w lekkim wietrze huśta się rząd orchidei. Wnętrza przenika tropikalny puls. A w wyobraźni mieszkańców nieustannie wylęgają się nowe pomysły.

W tym domu nikt nie ma wątpliwości: pierwsze było jajko. Valentina Audrito, absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Turyńskiej, zaprojektowała swoją kolekcję mebli jaj w 2006 roku - tym samym, w którym wraz z mężem, hinduskim designerem Abhishakem Kumbhatem, kupili od pary przyjaciół zespół trzech joglo, tradycyjnych domów jawajskich, na zielonej wyspie Bali, prawie 10 tys. kilometrów od Turynu. Można powiedzieć, że ich szczęście osobiste wykluwało się równocześnie z zawodowym sukcesem. Bo jajowate fotele, stołki i stoły bardzo się spodobały; kolekcja, nazwana przez autorkę "Le Uova di Leon" (czyli po prostu Jaja Leona), przez dwa lata z rzędu była z powodzeniem wystawiana na słynnym mediolańskim Salone del Mobile. Indonezję wybrali, bo kulturowo jest niejako w pół drogi między Europą a Azją, ojczystym kontynentem Abhishakego. I oczywiście z uwagi na klimat.

Tutejsza bujna przyroda pozwala nam kilka kilometrów od miasta żyć jak na wakacjach

- mówi Valentina.

Podobna odległość dzieli ich od plaży, a z ogrodu roztacza się niezrównany widok na zielone tarasy pól ryżowych, które zaczynają się tuż za granicą działki.
Słynąca z rajskich złotych plaż Bali to nie tylko zaplecze turystyczne Australii i mekka zamożnych europejskich emerytów. To także niewielka wyspa hinduizmu w samym sercu opanowanej przez islam Indonezji. Balijczycy wierzą, że wszystko, co ich otacza - ludzie, zwierzęta, rośliny, a nawet przyroda nieożywiona - to jeden organizm połączony wspólnym obiegiem energii. Niezwykły spokój związany z determinującym poczuciem karmy spotyka się tu z rozwibrowaną naturą tropików. Wszystko wydaje się pulsować, wszystko dojrzewa: wykluwa się, rodzi i rozkwita, więdnie i fermentuje, dając początek czemuś nowemu. Ten klimat wiecznego "stawania się" jest idealny dla natur twórczych, takich jak Valentina i Abhishake. - Mamy oboje chorobliwą potrzebę bycia częścią jakiegoś ciągłego procesu - przyznają zgodnie. - Dlatego samo kreowanie wnętrz ekscytuje nas bardziej niż ostateczny efekt.

Przebudowali dom, łącząc trzy osobne segmenty w całość za pomocą subtelnych środków, tak by nie zburzyć harmonii tradycyjnej indonezyjskiej architektury. Wydzielili kilka pomieszczeń dla siebie i synka Leona, wytyczyli też rozległą przestrzeń wspólną, w której wnętrza przenikają się z otoczeniem. Tam, gdzie chcieli zachować piękny widok, wstawili ogromne tafle szkła. Stworzyli pełne prześwitów i osi widokowych wnętrze, do którego kaskadami wlewa się bujna zieleń ogrodu, a strefy wyznaczają solidne, charakterystyczne dla balijskiego stylu słupy z tekowego drewna. Jasny, przejrzysty dom, wypełniony rozedrganą atmosferą dżungli, jej wiecznym ruchem i mocnym, pełnym słodyczy zapachem. W każdym zakątku wzrok atakują tu silne bodźce: plamy kolorów o soczystości owoców, staccato kontrastowych wzorów, pędy roślin egzystujących w mieszkaniu na prawach domowników.

Valentina i Abhishake, którzy w 2005 roku stworzyli markę projektową Word of Mouth (kolekcja jajopodobnych mebli powstała już pod jej szyldem), nie przyznają się do określonego stylu. W pracy wystarcza im kilka kryteriów: szacunek dla tradycji, pokora wobec otoczenia, komfort i przede wszystkim humor. Od ograniczeń formalizmu wolą niepewność, niespodziankę, element zaskoczenia. Chcą bawić się funkcją i żonglować formą, cieszyć nieoczekiwanym efektem. We własnym domu wykazali się dystansem, lokując ogrodową toaletę w wielkim jaju odlanym ze sztucznego tworzywa. Obiekt jest skanalizowany i dyskretnie ukryty w gąszczu liści bananowca.

Nie mogłam zignorować tej uniwersalnej, wieloznacznej formy

- tłumaczy Valentina swoją pasję.

Jajka zachwycają ją i bawią. Ich czytelna symbolika, tajemniczy zaczątek nowego istnienia, w połączeniu z idealnym kształtem to dla designera pokusa trudna do odparcia. Dlatego w salonie obok klasycznego zestawu kanap stoi kolejny niezwykły mebel: rozłożysty stalowy kosz wypełniony wielkimi jajami z miękkiej pianki. Ten szlagier mediolańskich targów wygląda jak gniazdo monstrualnego pterodaktyla, ale jest nad wyraz wygodną leżanką, którą najczęściej okupuje Leon z kolegami albo rozbawieni goście.

Kto tu mieszka?
Architektka Valentina Audrito i designer Abhishake Kumbhat, z synem Leonem.
Gdzie?
Na Bali, w pobliżu Denpasar, stolicy wyspy.
Metraż: ok. 400 m2.

Humor traktowany jako projektowa wytyczna okazuje się niezawodnym stylistą. Bywa też afrodyzjakiem, ostrą przyprawą albo dowcipną puentą. Żyrandol z miedzianych rondli i patelni zawieszony pod sufitem salonu wywołuje uśmiech, ale wieczorami zachwyca magią iluminacji. Łazienkę przy swojej małżeńskiej sypialni projektanci wyprosili na zewnątrz, tworząc własną alegorię raju; wanna i owinięty pędami pnączy natrysk stoją pod gołym niebem, na niewielkim, wyłożonym otoczakami patio. Na taras przeniesiono też jadalnię - na stałe, bez biletu powrotnego. Ta decyzja akurat nie dziwi: najniższa odnotowana na Bali temperatura to 19 stopni.

Więcej o: